poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kto pyta, nie błądzi (i nie pruje w nieskończoność)

Wszystko jest kwestią gustu, a o gustach, zdaniem starożytnych Rzymian, się nie dyskutuje. Mimo to gusta dziewiarskie co i rusz mnie zaskakują. Szczególnie w stronę "niedoszacowania" pewnych wzorów. Hmm, może to i dobrze, trudniej będzie spotkać podobny udzierg ;) Dziś prezentowana chusta to taki właśnie wzór, który ma zaskakująco mało wykonań. Moje zresztą też nie jest do końca kanoniczne.

Przepis na "Incentive" Hani Maciejewskiej nabyłam zaraz po premierze, ponad dwa lata temu. Czekał na właściwą nitkę. Ta, z której ostatecznie został wydziergany, została zakupiona jakiś rok później. Szukałam do niej odpowiedniego wzoru chustowego i wtedy mój wzrok padł na "Incentive"... Ręcznie farbowana alpaka z jedwabiem zagrała w tej chuście idealnie. Lekkie przejaśnienia i ciemniejsze fragmenty nitki dodały mięsistemu francuzowi oraz jeszcze mięsistszej bordiurze przestrzenności.

Old Maiden Aunt Alpaca Silk sport/dk to cierpliwa nitka, której sporo prucia nie szkodzi. Wiem to, bo początek dziergania szedł mi fatalnie. Zacięłam się w pierwszych rzędach, nabierałam, prułam, nabierałam i ciągle miałam za dużo oczek, a prawe trafiały mi na lewe, co nie zgadzało mi się z intuicją (i schematem). Rzuciłam pytanie w odpowiednim wątku na forum Haniowym (nie wykluczam, że inna zakręcona jednostka może się zaciąć na tym samym momencie). Odpowiedź Hani i link do filmiku odblokowały mi myślenie. Ruszyłam z kopyta i już po chwili śmieszył mnie brak zrozumienia sprzed chwili. Tak to już jest z wzorami - są trudne do chwili, gdy staną się łatwe ;)

Chusta dziergała się bardzo dobrze. I szybko, choć właściwie dwukrotnie, ale na szczęście z nitki grubości DK. Ostatecznie usymetryczniłam i sporo powiększyłam tę konstrukcję, co było proste, więc serdecznie polecam ten wzór do dostosowywania wielkości pod kątem zasobów włóczkowych. Z początku wolałam nie kombinować za bardzo - to miało być relaksowe dzierganie. Ale ewidentnie dziergam ciaśniej od Hani, bo z analogicznej grubości nitek na tym samym rozmiarze drutów wychodzą mi zawsze mniejsze chusty. Wcześniejsze były wystarczająco praktyczne w wersji pomniejszonej, tej nie dałoby się dorzecznie zawinąć wokół szyi (no i zostałby ledwo naruszony motek...). Zrobiłam więc symetryczne powiększanie/odejmowanie z obu stron, tak by po skończeniu pierwszego motka móc zacząć zwężać bez obawy o dostateczną ilość surowca. W efekcie zyskałam praktyczną chustę (coś a la baktus), a do tego porządnie wykorzystałam nitkę. I niezmiennie jestem zachwycona urodą projektu Haniowego.

























"Incentive" by Hania Maciejewska
włóczka/yarn: Old Maiden Aunt Alpaca Silk sport/dk (The Angel Islington)
druty/needle size: 4,5 mm
zdjęcia/photos: Gosia


According to ancient Romans, there's no accounting for taste. But sometimes knitters' tastes are a big surprise for me. Especially when a beautiful pattern is not popular. At least it means better chance to have a unique sweater (hat, scarf)... Nevertheless I wish my favourite designers a resounding success.

I bought "Incentive" pattern just after the publication, in November 2014. It waited patiently for the right yarn. This yarn was bought around one year later, with no particular purpose. I was looking for the right shawl pattern and my eye met again the "Incentive". Hand painted alpaca with silk and this pattern are made for each other. Semi solid colour enhances the border and garter stitch perfectly.

Old Maiden Aunt Alpaca Silk sport/dk is a patient yarn, oblivious to multiple unraveling. I know that, because the beginnings were disastrous. I wasn't focused and pattern needed right concentration at this point. I started over and over and still I had too many stitches, knit stitches couldn't meet knit stitches and so on. Finally I asked Hania in appropriate thread of Hada's Little Corner what should I do with two complicated issues (probably I'm not the only one with this kind of problem). Hania replied (with link to the film) and finally everything was obvious and easy.

It was fast and really pleasant knitting (although I made it twice). It was meant to be the relaxing knitting, so at first I followed instruction point by point. Obviously I knit more tightly than Hania, as all my shawls made with her patterns (previous and the first one) are smaller than original projects, despite making them with a needle size and yarn weight advised by author. These previous ones are useful and comfortable, this one was too small, so I had to enlarge it. I made this shawl symetrical so I could start decreasing just after finishing the first skein. Now the shawl is practical enough (bactus-shaped) and I have just a little bit of yarn left over. Such a great pattern!

wtorek, 30 maja 2017

Moja pierwsza mozaika

Na chusty Lisy Hannes zasadzałam się od dawna. Ale jakoś przegrywały w kolejce z innymi pomysłami. Aż do momentu, gdy w ciągu chustowym postanowiłam, że nie ma co dłużej czekać, trzeba nabierać oczka i do przodu.

Laurelie dziergało się w sumie przyjemnie, choć na każdym etapie powiększałam poszczególne części (francuzową, mozaikową i ażurową). Przy mozaice wymagało to trochę główkowania, bo autorka na tym etapie nie przewidywała wersji powiększonej. Po zamknięciu oczek spojrzałam na zewłok chuściany lekko zdegustowana. Jakoś mało to było rokujące, że z pędraka wyfrunie motyl ;) Chwilę musiało poleżeć z nieodciętymi nitkami, zanim postanowiłam dać chuście szansę w blokowaniu. Serio, zestaw mozaiki i ażuru wygląda przed blokowaniem dużo gorzej niż sam niezblokowany ażur. Tu ukłony do Dodgers, która miała więcej wiary ode mnie w potencjał tego zewłoka :)

Przy mozaikach trzeba pamiętać, że mają zdecydowanie mniej efektowną lewą stronę (ładną na swój sposób, ale nie tak bezsprzecznie jak mozaika właściwa, patrz zdjęcie nr 5). I że najefektowniej wyglądają w kontrastowych kolorach. Jak ktoś nie przepada za kontrastami w chustach (ja tak mam), to musi liczyć się z mniej wyrazistym wzorem, większą jego umownością pod wieloma kątami i w różnych oświetleniach. Mnie ten delikatny efekt akurat odpowiada, ale jak ktoś nie lubi zastanawiać się, co widzi, to niech bierze od razu wyraziste zestawienie kolorów.

Mimo drobnych zastrzeżeń, polubiłam Laurelie zaraz po zakończeniu blokowania. Nie, nie wpadłam w dziki zachwyt, ale poczułam do własnego wyrobu szczerą sympatię. Jak nie kochać nitki wełniano-jedwabnej w takich kolorach, w dodatku ręcznie farbowanej? Coś takiego układa się arcymiękko i zdecydowanie komfort noszenia tej chusty będzie powyżej przeciętnej. Titus od Eden Cottage Yarns to nitka umiarkowanie skręcona, gładka, pięknie farbowana. Te szarości są niejednoznaczne, mają w sobie kropelkę zieleni i niebieskości, no i przede wszystkim pasują do siebie wzajemnie.

Laurelie by Lisa Hannes
włóczka/yarn: Titus 4-ply (Eden Cottage Yarns), kolory/shades: Midnight, Charcoal
druty/needle: 3.5, 3.75 mm
wymiary/size: w długości nieco ponad 2 metry, w najszerszym miejscu ok. 50 cm / length circa 2 m, width in the widest part - circa 50 cm
zdjęcia/photos: Gosia











I was planning to knit one of Lisa Hannes' patterns for so long... Every time something different won the contest but finally, as I was knitting one shawl after another, I decided to cast on and take the plunge.

The knitting part was quite easy, although I enlarged every part of the shawl (garter, mosaic and lace). With a mosaic it took a bit more time to solve the problem, as the author didn't describe how-to for enlargement of this part. Nevertheless it wasn't difficult, I had just to have the same number of stitches (apart from main repeats) to start the next part correctly.

Just after bind-off I wasn't sure if I like it. The unblocked Laurelie looked not promising, so I didn't cut the yarn and weave in ends immediately. Believe me, mosaic plus lace looks worse than just lace before blocking...

When knitting mosaic, one should remember that the wrong side with this technique looks definitely not so beautiful as the right side (see photo no. 5). It is quite an interesting effect but some knitters would prefer to hide it, I suppose. Another important factor is contrast between colours of the yarn. If you look for something stunning at first sight, choose high-contrast yarns. If you prefer more subdued effect - low contrast can be more to your taste (I chose this second option).

After blocking I'm convinced that I will be wearing this shawl. It looks much, much better and it's so soft. I love also the yarn - Titus 4-ply from ECY is so beautifully dyed...

wtorek, 23 maja 2017

Będą skarpetki

Jak się zbiorę do wydziergania, to będą skarpetki. A na razie mam 122 gramy nitki specjalnie uprzędzionej na tę część garderoby.

Southdown to jedna z tych ras, które nie uwodzą miękkością, ale są wystarczająco miękkie, by dać szansę ich podstawowym zaletom. Czyli przede wszystkim trwałości i odporności na filcowanie. Kupiłam swego czasu jeden warkocz takiej czesanki ręcznie farbowanej w ciemnej tonacji, żeby przerobić ją docelowo w skarpety. Poczytałam zawczasu o przędzeniu tego typu ras i wyszło mi na to, że klasyczne worsted potrojone łańcuszkowo to będzie właściwe rozwiązanie.

Przędło się przyjemnie. Trochę poluzowałam pasmo, które dość długo leżało w oczekiwaniu na przerób, ale bez przesady. Ten typ runa ma w sobie elastyczność i skłonność do upuchacania nitki, co mi się bardzo spodobało. Nawet starannie uklepana palcami nitka przy przędzeniu worsted wciąż jest puchaczykiem, z odpowiednią dawką powietrza w środku. W sumie to miłe, choć trzeba uważać na spójne uprzędzenie całości - nie zawsze to co się widzi oczami, jest reprezentatywne. Przy przędzeniu tego typu czesanek przydaje się trzymanie parametrów, czyli łapanie w tym samym kawałku na skraju czesankowej buły i wysnuwanie czesanki o ten sam odcinek (taka mała notatka na przyszłość).

No i mam jeszcze dwie chusty do pokazania, ale to innym razem, bo choć pogoda idealna do zdjęć, to moja ulubiona fotografka po podróży do Azji nadrabia teraz czas wyjazdu i sesja musi chwilę poczekać. Trzecia chusta tymczasem jest na etapie bordiury. Faza chustowa, jak widać, nie odpuszcza. W tle pierwszego zdjęcia widać też cząstkę kolejnego projektu "uprzędę single i wydziergam sobie chustę". Cóż, jakoś głównie niebieskie czesanki wpadały mi w ręce przy planowaniu rzeczonej chusty...











When I will be ready to knit, this yarn will become a pair of socks. So far it's a 122-g cake of yarn hand spun especially for this accesory.

Southdown is one of sheep breeds which aren't the softest in the world, but soft enough to make spinner appreciate also other qualities. First of all, it's quite felt-resistant. So I bought some time ago a braid of handdyed southdown, planning to make a pair of socks from it. I've done also a bit of research and it seems that classic worsted spinning, chain-plied is the best solution for this plan.

Spinning was quite enjoyable. Braid wasn't compacted but I did some predrafting just to loosen it. I love fluffines and elasticity of the southdown thread - it can look deceptively fine during spinning, but once you let it loose it's thicker, with proper addition of air :) It's a little bit tricky for checking consistency of spinning, so I tried to make consistent moves (the same point of drafting in the "spinning triangle" and the same lenght of drafting move every time. I suppose it's the best solution for spinning this kind of fluff.

I have still two finished shawls to show, the weather for taking photos is perfect, but my favourite photographer was on holiday in Asia and now we need time to catch up... Meanwhile I've started a border of a third shawl. It's quite obvious I can't stop knitting shawls... In the background of the first photo there is a hint of my next project. It will be shawl (of course), handspun and handknitted, mostly in blues.

sobota, 29 kwietnia 2017

Nie-codzienny szal

Everyday Shawl to wariacja na temat dziergania "w ząbek", "w kształcie strzałki" i ułożonych naprzemiennie prawych-lewych stron splotu pończoszniczego. Autorka tego wzoru zaleca użycie do dziergania włóczki cieniowanej i ma rację - taka prosta forma świetnie wygląda z subtelnymi przejściami kolorów.

Dziergałam mniejszą wersję szala i liczyłam, że 140 g singla gradientowego średniej grubości wystarczy na całość. Jednak już w jednej trzeciej zużywania nitki odkryłam, że raczej ta sztuka mi się nie uda. Wówczas powinnam co najmniej osiągnąć punkt zmiany schematu 1 na 2, a ja byłam jeszcze kilka rzędów przed tym punktem... Miałam więc trochę czasu na przemyślenie, co z tym fantem zrobić, nim nitka faktycznie się skończyła.

Skoro uprzędłam pierwszą nitkę na ten szal, to mogę przecież doprząść jeszcze coś drugiego, prawda? To teoretycznie proste zadanie okazało się dość skomplikowane. Identycznej zieleni (jak ostatni kolor gradientu) nie miałam, podobnie było zresztą z innymi kolorami tego, co już wydziergałam. Znalazłam w małych zawiniątkach z goodie bagów coś, co w zasadzie pasowało, choć miało w sobie nutę turkusową, niekoniecznie współgrającą z kolorystyką szala. Wzięłam dwa takie zawiniątka, rozwinęłam i najzwyczajniej w świecie wyskubałam ile się dało tego turkusu... A potem uprzędłam nieduży kawałek singla i żyłam nadzieją, że to wystarczy. Znowu nie wystarczyło. Ale byłam już bardzo blisko końca, więc zdesperowana wzięłam ostatnie zawiniątko zielonkawe, bogatsze od poprzednich o dodatek bodajże firestara (czyli takiego czegoś połyskującego, na tyle delikatnego, że raczej niełatwo to wyskubać). Uprzędłam kilkanaście metrów i tym razem nitki wystarczyło. Nawet zostało na chwost. Bo przecież tej wiosny chusta bez chwosta się nie liczy ;)

Everyday Shawl by Jenny F
włóczka/yarn: własnoprzędziony singiel/my handspun single ("Stormy Moor" gradient)
druty/needle: 3.75
zdjęcia/photos: by Gosia and me



















Everyday Shawl is a kind of chevron/arrow knitting with stockinette and reverse stockinette stripes. The author of the pattern recommends to use a gradient yarn and she's right - this simple form looks great with subtle change of shades.

I knitted a smaller version and was hoping to have enough yarn (140 g of medium thickness gradient single, handspun). When I reached 1/3 of the whole pattern I realised that it wouldn't happen... I continued knitting and started to look for a solution.

Well, since I spun the first yarn, I could spin more, couldn't I? In theory it's a simple solution, in reality it's a bit more complicated to find something working with such green shades. I reviewed the goodie bags in my stash and finally found something promising. It had a hint of turquoise which wasn't suitable for this shawl, so I picked (by hand) those blueish streaks to obtain something acceptable. Still the amount of the additional single wasn't impressive... I spun additional yarn twice. Second addition was enough to finish the shawl and make a complementary tassel. This spring no shawl without tassel looks completed for me ;)

piątek, 21 kwietnia 2017

Kaczeńce i róże

Zielono-żółty to jeden z ostatnich klubowych gradientów na BFL. Zestawienie kolorów niezbyt moje, ale ładne, więc przędło się przyjemnie. Jak to z gradientami, chciałam ostatecznie potroić łańcuszkowo, więc singiel przędłam jak najcieńszy.

Ostatecznie uzyskałam ok. 230 m ze 100 g czesanki. Na chustę to za mało, ew. można by to połączyć z czymś jednolicie zielonym o odpowiedniej grubości, a żółć potraktować jako akcent rozjaśniający...

Zupełnie nie przy okazji (a właściwie przy okazji chusty, o której będzie następnym razem) powstał mały motek różowo-fioletowy. Do dokończenia chusty z nitki własnoprzędzionej potrzebowałam trochę dodatkowej nitki. Nie miałam niczego identycznego w zapasach czesankowych, więc zaczęłam kombinować. I właśnie w ramach tych kombinacji powstała ta nitka. Ostatecznie nie została wykorzystana do bieżącego projektu, ale pewnie kiedyś się przyda. To bardzo sympatyczny singiel, w miarę równy i z wyważonym skrętem. Suszyłam go bez obciążenia i mimo to nie ma świderków, czyli jest dobrze, a zdjęcie luźnego pasma to elegancko dokumentuje :)















Yellow-to-green skein is one of my last handspun club gradients. Not exactly my favourite color combo, still it's harmonious and beautifully saturated so I spun it with pleasure. As usually it is with gradients, single was fine - to obtain the medium weight chain plied yarn.

Finally I obtained circa 230 m out of 100 g of the BFL top. Probably it's not enough to knit a shawl but when I find a matching green...

Next time I will show the shawl made of handspun yarn. As I needed some additional yarn to finish that pattern I spun several small skeins. This particular one (pinks and violets) wasn't finally used for the shawl but it seems to be a good candidate to be included in any project as it is a nice single - quite consistent and balanced (no pig tails) :)

piątek, 14 kwietnia 2017

Gradientowy kędzior no. 1

Kędzior numer jeden, bo na pewno będzie ich w przyszłości więcej. Hunter Hammersen wydała jak dotąd dwa tomiki z wzorami na "curls", czyli niezupełnie trójkątne chusty, których wielkość można łatwo modyfikować. Dla prządki to świetne źródło pomysłów na te wszystkie niewymiarowe motki, które rozmijają się z większością wzorów. Podobają mi się projekty Hunter, a zakręcony kształt chust dobrze rokuje wygodzie noszenia. Po pierwszym przejrzeniu obu tomików, wiedziałam, że muszę zaraz coś z nich wydziergać. Na na pierwszy ogień wzięłam ażur.

Ażury lubią się z dwunitkami, ale od czego są dziewiarskie reguły? No, od tego, żeby czasem sprawdzić ich słuszność. Użyłam więc singla, jednego z pierwszych uprzędów na Joy. Przekręcony (mimo odkręcania), trochę sznurkowaty, ale sznurek z bambusem (30/15/55: Finnish, bambus, merynos) to jednak dość przyjemny sznurek :) Grube druty pomogły uzyskać lekkość dzianiny i przyspieszyły dzierganie. Efekt jest zdecydowanie noszalny.

Wzór wymaga trochę uwagi, mimo pozornej prostoty. Raz mi się zapodziało gdzieś jedno oczko, ale regularna konstrukcja od razu zapaliła czerwoną lampkę i w kolejnym prawym rzędzie (lewe rzędy to poza jednym narzutem same lewe oczka) łatwo błąd naprawiłam. Na koniec dodałam dwa chwosty (miałam chęć na trzy, ale po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że byłaby to jednak przesada).

Tym, co lubią się z językiem angielskim, polecam bliższe przyjrzenie się nazwom poszczególnych kędziorów w drugim tomie. Jest okazja uzupełnienia słownictwa dotyczącego kłamstewek i matactw...

Cóż, mam jeszcze jeden "sznurek" gradientowy z tamtego przędzenia i nie zawaham się go użyć! ;)

Chicanery by Hunter Hammersen
włóczka/yarn: ręcznie przędziona/handspun
druty/needle: 5.5 mm
zdjęcia/photos: by me and Gosia

















Curl no. 1, as I foresee more of them in the future. Hunter Hammersen published so far two books with patterns for curls (almost triangle-shaped shawls, size can easily be modified). For a spinner it's a brilliant source of ideas for all those odd skeins, not suitable for most of the patterns.

Laces are best friends of 2-plies... well, you can always check if rules are right. So I knitted with my own handspun single. Slightly overtwisted, string-like, but string consisting bamboo (30/15/55: Finnish, Bamboo, Merino) is nicer than ordinary one :) With bigger size of the needle it worked perfectly and I consider this experiment a successful one.

This pattern needs a focus, although it seems to be (deceptively) simple. Once I lost one stitch (forgot to add in previous row), luckily the regular pattern shows this kind of mistake immediately, so I was able to mend it in next row.

I've got still one more gradient single from this batch of spinning and I intend to use it similarly.

piątek, 7 kwietnia 2017

Z kroplą różu

Mieszanka z cyklu tych, które po przędzeniu miło się wspomina. 50 proc. szetlanda, 25 proc. corriedale'a i 25 proc. szczmielu białego (inaczej ramii, która jest rośliną włóknodajną z rodziny pokrzywowatych). Przędło się jako cienizna bardzo przyjemnie, ale przez tę cienkość singiel z 20 dag czesanki zajął mi trochę czasu. Singla następnie potroiłam łańcuszkowo i mam taką wełniano-roślinną nitkę. Kolor jest piękny i nieoczywisty - moim zdaniem to drewno różane z kroplą beżu ew. beż z domieszką drewna różanego. Nitka jest raczej mało elastyczna. Mam wrażenie, że charakter ramii zdominował całość, ale nie narzekam. Podoba mi się tak, jak jest.

Po raz kolejny przekonałam się, że Joy jest kołowrotkiem stworzonym do przędzenia cienkich nitek. Żadnych niedoprzędów, gładka, mocna nitka worsted. To zdecydowanie specjalizacja tego kołowrotka i nie ma co z nią walczyć. A akurat z cieniznami nie chce mi się zwykle bawić na Fantazji.

Nie wiem jeszcze, co udziergam z tej nitki, ale jest dość uniwersalna i powinna być raczej trwała. W 200 g mam ok. 380 m. Na oko wygląda na cieńszą niż wagometraż wskazuje, ale z nitkami ręcznie przędzionymi tak często bywa, że wymykają się łatwym klasyfikacjom. Mogłabym jeszcze zmierzyć WPI... Kiedyś może zmierzę ;)







This is a kind of mix I like. Shetland with Corriedale and Ramie (50/25/25) was fabulous to spin fine, so spinning 200 g of this fibre took some time. Chain-plied single has the unobvious colour - a kind of pale shade of rosewood. The yarn has drape and not much elasticity. In my opinion Ramie dominates the overall character of this mix.

I'm more and more convinced that Joy is a spinning wheel created especially for fine worsted yarns. As it is not my favourite kind of spinning on Fantasia, probably I will use Joy in the future for thinner yarns more frequently.

So far I don't know what I will knit with this yarn (circa 380 m in 200 g). It looks thinner that it should be (with such length and weight) what happens regularly with handspun yarns. Nevertheless, it seems to be quite universal and durable so probably not necessarily a shawl...

sobota, 1 kwietnia 2017

Grenlandia, która grzeje

Przyszła wiosna i blogerki dziewiarskie wyległy do parków i "na ścianki", aby wreszcie w sprzyjających warunkach uwiecznić swoje dokonania rękodzielnicze... ;)

Ta chusta to rzadki u mnie przypadek "powtórki z rozrywki", czyli kolejnej dzianiny wedle już raz użytego wzoru. Pierwszy Hap for Harriet autorstwa Kate Davies skończyłam zeszłej wiosny i od razu nabrałam oczka na kolejny egzemplarz.

Tym razem nitka była nieco grubsza niż w pierwszym modelu (wówczas 1000 m w 100 g, tym razem 800 m w 100 g). Subtelna farbowanka Justyny na alpace z jedwabiem, kolor "Grenlandia", nitka 2-ply o dość luźnym skręcie, idealnym do koronkowej chusty. Dziergało się (ponownie) bardzo przyjemnie, w wolnych chwilach między innymi robótkami. Dopiero na finiszu doznałam przyspieszenia i ostatnią część chusty (ok. 35 proc. nitki) wydziergałam w bodajże dwa tygodnie.

Niezmiennie polecam ten wzór wszystkim, którzy lubią dziergać z pamięci, bez notatek. W razie wątpliwości wystarczy policzyć kolejne dziurki sekcji ażurowej, żeby szybko przypomnieć sobie, w którym rzędzie wzoru się jest. Robótka wystarcza na dzierganie poza domem na długo, bo po pierwsze, to cienka nitka, a po drugie, całość waży 10 dag, więc torebki za bardzo nie obciąży. Same zalety :)

A Hap for Harriet by Kate Davies
włóczka/yarn: handdyed alpaca with silk (800 m/100 g)
druty/needle: 3 mm
zdjęcia/photos: Gosia

PS. Dodałam przy okazji uczłowieczone zdjęcia swetra do tego wpisu :)

















Not often I repeat knitting/crocheting the same pattern. This particular pattern is of this rare kind. As soon as I finished my first Hap for Harriet by Kate Davies (last spring) I casted on for the second one.

This time yarn was slightly thicker (last year 1000 m / 100 g, this time 800 m / 100 g). Subtle colours by Justyna dyed on alpaca with silk, shade "Greenland", yarn 2-ply loosely twisted, perfect for a lace shawl. Again it was a pleasure to knit, from time to time, between other projects. The last part (circa 35%) was knitted relatively fast (two weeks or something like that).

I recommend this pattern for all knitters who like knitting without notes. It's so logical, repeatable, and you can always count on your needles to be sure which row you knit. Additionally it's a perfect project to be taken everywhere you go: not too big, not too complicated.