piątek, 26 kwietnia 2013

Gejsza w moherze

Ten sweter skończyłam w listopadzie zeszłego roku. Nie jest szczególnie praktyczny w polskim klimacie. Ale jaki ładny :-) Autorka modelu, Tanya Alpert, wydziergała go w czerwieni. Też lubię, ale gdy spojrzałam na posiadane piękne cieniowane merino z Zagrody w odcieniach wyburzałego błękitu, oszczędna strona mojej natury wpadła w niepohamowany zachwyt. Wystarczyło dokupić stosowny Kid Silk Dropsa i można było zacząć dzierganie. Ruszyłam w sierpniu, a całość wykończyłam w połowie listopada.

Na początku zrobiłam próbkę. Porównałam z opisem w książce, przeliczyłam na kalkulatorze dane z opisu i mogłam włączyć autopilota. Prosty ściągacz i hektary ściegu pończoszniczego nie rozpraszają uwagi przy oglądaniu filmów. Więcej skupienia wymagało zszycie trzech wydzierganych części. Sweter przypomina w swojej uniwersalności odzienie Madzi Karwowskiej z odcinka "Rewizyta" ("Czterdziestolatek"), bo dół może się stać górą i vice versa. Moim zdaniem lepszy jest wariant z węższym ściągaczem na szyi, a szerszym na biodrach, ale to oczywiście kwestia gustu.

Na pierwszym zdjęciu prezentuję sweter w towarzystwie bluzki, która okazała się stworzona do roli warstwy spodniej.

Kołnierz szalowy luzem


Kołnierz zawiązany


Co do niepraktyczności modelu, to staje się ona oczywista, gdy próbuje się te rękawy wepchnąć pod w miarę klasyczny, niekimonowy płaszcz... Z kolei przewiewność dzianiny nie służy jej użyciu jako okrycie wiosenno-jesienne, a na lato to to jest jednak za ciepłe. Na szczęście w roli ciepłej narzutki domowej Chrysanthemum się sprawdza :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz