poniedziałek, 6 maja 2013

Pancerne pokrowce

Czyli dżinsowe mundurki na krzesła rodziców. Krzesła bardzo wygodne, dlatego rodzice postanowili je ubrać w solidne pokrowce, żeby dłużej służyły. Dżins, przypominający swoją sztywnością arkusz blachy, leżał w domowych zapasach materiałowych od dawna. Na ubrania bardziej codzienne niż gorset ortopedyczny raczej się nie nadawał. Formę na pokrowce najpierw przemyślałam, podzieliłam na części, które powinny być płaskie, bez żadnych zaszewek. Ostatecznie kroiłam każdy pokrowiec z trzech płaskich części: siedzisko, obręcz siedziska i oparcie. Najpierw skleiłam wzorcową formę z gazety, poprawiłam szczegóły i pocięłam na docelowy wykrój.

Potrzebne były cztery pokrowce. Na szczęście nie skroiłam z dżinsu od razu wszystkich egzemplarzy. Pierwszy uświadomił mi niedoszacowanie długości obręczy. Tak, teraz już pamiętam, że jak materiał otacza inny kawałek materiału, to powinno go być więcej niż obwód części środkowej wskazuje. Po zauważeniu braku dosztukowałam obręcz i ostatecznie wygląda niewiele gorzej niż egzemplarze z jednoczęściową obręczą.

Maszyna poradziła sobie z szyciem pancernego dżinsu (szyłam igłą do denimu). Na koniec chciałam dodać jeszcze jakiś rodzaj sznurowania materiału z tyłu krzesła, dla lepszego dopasowania, ale rodzicom spodobała się wersja minimalistyczna i darowałam sobie rozważania upiększające. Pokrowce są już używane kilka lat (3-4, o ile dobrze pamiętam). Znakomicie zniosły kilka prań.

Krzesło z pokrowcem w pełnej krasie



Krzesło od frontu



Krzesło od tyłu



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz