niedziela, 9 czerwca 2013

Wełniana tęcza, wełna tęczowa

Zasadniczo nie przepadam za włóczkami cieniowanymi. Miałyśmy dawno temu z siostrą prosty sweterek autorstwa tejże siostry, który nosiłyśmy do znudzenia. Akryl był bardzo dobrej jakości, nadzwyczaj trwały. O ile dobrze pamiętam, kolorystyka to był miks bieli, żółci, trawiastej zieleni i czerwieni. Wszystkie kolory czyste, wyraziste, ale nie bijące po oczach. Nosiłyśmy ten sweter, nosiłyśmy, nosiłyśmy... aż mi te cieniowania obrzydły.

W czasach nowożytnych żywię do podobnych włóczek zasadniczą niechęć. Jak to z większością zasad bywa, tu także są wyjątki. Dwa. Pierwszy to ręcznie przędzione wełny z harmonijnymi przejściami kolorów, różnymi nićmi składowymi etc., czyli totalny melanż. Drugi to Noro Silk Garden, piękna, droga mieszanka wełniano-jedwabna z Japonii. Noro ma w sobie jedwab, ale jest dość szorstkie, jest włóczką wytworną (nie tylko z racji ceny), ale zarazem rustykalną. Idealnie odnajduje się w przewodniej zasadzie obecnej mody, która wciąż każe przełamywać style. Noro załatwia to przełamywanie za nas, wystarczy coś z niego wydziergać ;-)

Tu krótkie ostrzeżenie dla tych, którzy nie mogą znieść zdjęć mocno przetworzonych, przesterowanych, by nie rzec - efekciarskich. Poniżej znajdzie się kilku godnych przedstawicieli tego gatunku ;-) Wełny cieniowane są specyficzne fotogeniczne, oddanie ich wszystkich niuansów jest niezwykle trudne, dlatego darowałam sobie wierność oryginałowi i poszłam w obróbce fotografii na całość.

Najpierw wełna autorstwa Laury i czapka ładna sama w sobie, ale dla mnie niezbyt twarzowa w kształcie (ta okrętka na brzegu to bawełniana Begonia)



Skarpetka na telefon z tej samej wełny



Noro w postaci komina (umiarkowanie ciepłego, silnie zainspirowanego tęczowym kominem Effci), fotografowane od strony z pasem różu



Komin po raz drugi, tym razem od strony bardziej niebieskiej



A na koniec mała Norowa skarpetka na telefon, z kawałka włóczki w tonacji niebieskozielonej



Obie skarpetki dzierganie metodą magic loop, dół zszyty, kokardka z tej samej włóczki. Jakby ktoś nie chciał szyć, to Intensywnie Kreatywna w kursie skarpetkowym uczy magicznego nabierania oczek (o, tutaj). Obiecuję sobie, że kiedyś tę umiejętność opanuję...

Tymczasem do zacnego grona robótek w trakcie dołączyła moja wersja Obsidiana Lisy Mutch. Golf gigant powstaje na drutach 6 mm, z podwójnej nitki dropsowego Lace'a. Przyrost robótki jest jak na razie z gatunku działań szybkich i wizualnie przyjemnych.



10 komentarzy:

  1. Noro jest cudna, komin wyszedł z niej bajeczny, ale gdzie zdjęcie na człowieku, he?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nieprędko, jeśli w ogóle ;-) Mam takie założenie, że mnie osobiście wizualnie na blogu nie będzie. Chyba że mi się kiedyś odmieni albo jakiś Newton czy Avedon (ze wskazaniem na styl tego drugiego) będzie błagał o współpracę...

      Usuń
    2. Mnie też nie będzie więc rozumiem ale może chociaż jakiś łebek sztuczny do prezentacji kiedyś nabędziesz? Sama to rozważam, chciałabym jakos zobrazowac to, że Myszy weszły mi na głowę ;-)))
      Btw - odkryłam, że mam manekin krawiecką w kącie pokoju, zaskoczyła mnie, sądziłam, że zgubiłam ;-))

      Usuń
    3. Uwaga o myszach mnie rozczuliła :-)))
      Przyznam, że czasem myślę o nabyciu manekina, ale realizm mnie powstrzymuje, bo najpierw musiałabym zrobić rewolucję w mieszkaniu i sporo rzeczy się pozbyć, co by zmieścić nowy element.
      O zagubionym manekinie powinnaś wspomnieć u siebie. To jest naprawdę niebagatelne osiągnięcie i trzeba się tym dzielić ze światem :-)

      Usuń
    4. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale mam takich osiągnięć całkiem sporo, kolejne pewnie przejdzie niezauważone ;-))
      Myszęta aktualnie śpią na uszach, Mniejsza prawie odlizała mi dziś palec i jest ze mnie dumna odkryłam bowiem dlaczego wyginęły dinozaury. Otóż ustąpiły gatunkowi silniejszemu, czyli Myszom. To dlatego Mniejszyk tak często staje na tylnych łapkach i udaje T-rexa - wspomina sobie, puszeczek dzielny.
      ;-))

      Usuń
    5. Próbuję sobie wyobrazić myszęta śpiące na uszach i imaginacja mię zawodzi. Są-li na fanpejczu stosowne ilustracje tego stanu?
      Sądzę, droga Squirk, że nie doceniasz swoich wiernych czytelników. Manekin to jednak coś znacznie większego niż torebka ryżu, więc osiągnięcie powinno wywrzeć odpowiednie wrażenie.
      Teoria o dinozaurach wyjaśnia mi atawistyczny odruch wrzaskowy na widok myszy polnych, zwłaszcza w ilościach nieco bardziej hurtowych. Po raz kolejny dziękuję za poszerzenie i pogłębienie mojej wiedzy przyrodniczej :-)

      Usuń
  2. To zielono-turkusowe bardzomisię, wszelkie zieloności i okolice to moje ulubione kolory :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam :-) Za życzliwe słowo o skarpetce, której kolor wyszedł na zdjęciu nadspodziewanie wiernie, dziękuję :-)

      Usuń
  3. Rewelacyjne zestawienia kolorystyczne mają te włóczki. No i widać, że to nie byle jaka jakość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :-) Dla nich warto zrobić wyłom w niechęci do włóczek cieniowanych...

      Usuń