wtorek, 15 października 2013

Mała rzecz

A cieszy :-) Zwłaszcza użytkowniczkę nowej czapki. Kolejnej już z niekończącej się serii. Od kilku lat dziergam siostrze i jej progeniturze właściwie ten sam fason, zmieniając tylko rodzaj warkoczy i szczegóły. Długość ma wystarczyć do wywinięcia ściągacza, warkocze mogą być dowolne, na czubku żadnych chwostów lub pomponów. Dropsowe Baby Merino pasuje wszystkim - mi się wygodnie dzierga, a użytkownikom przyjemnie nosi i pierze. Do tego ma dość szeroką paletę gładkich kolorów plus szarości lekko melanżowe. Tym razem wykorzystałam fiolet.

Robienie czapek z wciąż tego samego rodzaju surowca ma tę podstawową zaletę, że nie muszę za każdym razem robić próbki. Wystarczy na początku starannie zapisać kolejne kroki i potem tylko udoskonalać mniej doskonałe punkty. Mimo wielu powtórek z rozrywki mam jeszcze parę elementów do dopracowania, co sprawia, że robota wciąż wydaje mi się ciekawa. I daje dużo satysfakcji, bo w kilka wieczorów wykonuję gotowy wyrób.

Konstrukcja tej czapki przewiduje zaczynanie od podwójnego ściągacza z 88 oczek (taki rozmiar pasuje na dorosły łeb i spory dziecięcy łepek). Po przejściu do części nieściągaczowej likwiduję jedno oczko (2 razem na prawo), żeby mi się rozliczenie wzoru zgadzało :-) Dziergam magic loopem, na akrylowych KP 5 mm, z podwójnej nitki. Jakby ktoś życzył sobie dokładniejsze instrukcje na ciąg dalszy tego modelu, to proszę śmiało zgłaszać zapotrzebowanie w komentarzach.

Na zakończenie zdjęcie gotowej czapki.



6 komentarzy:

  1. Ja ostatnio zakochana jestem w moich Smerfetkach znaczy Rikke i wywijane na brzegach czapki mi nie podchodzą chociaż zawsze można takiej czapki nie wywijać i wyjdzie duża Smerfeta (to już zboczenie wiem) jeszcze mi kapelusik chodzi po głowie ale nie wiem czy w tym sezonie zdążę ;-)) Kolor tej czapy jest obłędny no i warkocze ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest piękne w samodzielnym dzierganiu, że możemy zrobić czapkę (i wszystko inne) dokładnie tak, jak lubimy :-) Warkocz robiłam z dodatkowym drutem warkoczowym - jednym z moich ulubionych dziewiarskich przydasiów. Co do koloru, to wszystko zależy od skalibrowania monitora: w naturze to jest nasycony fiolet, na niektórych ekranach widzę coś znacznie bardziej purpurowego. Obie wersje mi się podobają :-)

      Usuń
    2. Ja bym wręcz powiedziała że to dziewiarski niezbędnik, a nie przydaś ;-)) U mnie to wyszedł fiolet przechodzący w amarant - bardzo nasycony, piękny kolor.

      Usuń
    3. Jakkolwiek patrzeć - fotogeniczny kolor :-)

      Usuń
  2. Ekstra kolor :-) Przewidujesz do czapki jakiś szaliczek może? ;-)

    OdpowiedzUsuń