sobota, 7 grudnia 2013

Oczekiwania społeczne

Którym na blogach próbuje się sprostać... Oprócz uwieczniania osiągnięć, upamiętniania zdarzeń, osób i przedmiotów wartych upamiętnienia (lub nie, ale to nasz blogerski wybór).

Czytam czasem u koleżanek-blogerek wypisy z fraz, których śladem poszukiwacze informacji netowej do nich trafili. Niezmiennie mnie ta lektura rozbawia, czasem też przyprawia o dłuższą chwilę zadumy. Z ciekawości zaczęłam gromadzić te kwiatki z mojego młodego bloga. Zastanawiające jest to, że jak dotąd nie trafiły się u mnie szczególnie zabawne frazy. Może blog zbyt sieriozny, a używane na nim słowa za długie, kto wie? A może merytoryczności zapytań i odesłań służy mała poczytność? Hmm, w sumie lubię być niszowa i jakoś mi to nie przeszkadza, ale moment refleksji nad tymi poszukiwaniami nie powinien zaszkodzić ;-)

Toteż przejdę do konkretów (z zachowaną oryginalną pisownią):

- jak zrobic roze z aksamitu - hmm, sama nie wiem, ale chyba popróbuję i się podzielę z czytelnikami odkryciami, żeby nie trafiali w nicość :)

- mariadegustibus.blogspot.com - czyli że dobrze nazwałam blog, bo nazwa daje się zapamiętać :) Dalej lubię być niszowa, ale zakładam, że część moich miłych czytelników może mieć mnie nie dodaną do zakładek (sama lubię odwiedzać blogi, wpisując adresy z pamięci), więc tym lepiej, że nie utrudniam im przypomnienia sobie, gdzie to właściwie chcieli zajrzeć...

- paper piecing - odczuwam ciężar odpowiedzialności, bo dotąd popełniłam tylko jeden wpis na temat i zupełnie nie czuję się specjalistką. Pozwolę sobie zainteresowanych tymczasem odsyłać do Szkoły Patchworku i na dwa fajne blogi, które z pewnością poszerzą im wiedzę w kwestii tej techniki, jeden w lengłydżu, drugi po polsku (Pink Penguin i maroccanmint)

- spódnica w maki - u mnie to właściwie peonie, przy czym zastanawiam się, czy ktoś to wpisał, bo chciał taką spódnicę kupić (moja nie do sprzedania) czy po prostu szukał natchnienia (służę inspiracją)

- bawelna aksamit - rozważałam ich wzajemne relacje tu, więc mam nadzieję, że udało mi się ten aspekt wystarczająco opisać, ale jeśli ktoś chciał kupić aksamit bawełniany, to niestety trafił kulą w płot. Na szczęście takowy aksamit jest w sklepach internetowych dostępny, więc jak jeszcze chwilę człowiek poszuka, to trafi, gdzie trzeba :)

- namiot barwy ochronne - turystów-militarystów przepraszam za wpuszczenie w maliny. Żakietu nie sprzedam.

- szydełkowe kosmetyczki - czy ja coś pisałam kiedykolwiek o szydełkowaniu? Owszem, zdarza mi się machać tym przyrządem, ale jak dotąd na blog wytwory szydełkowe nie trafiły. Nie jestem też wielbicielką kosmetyczek zrobionych tą techniką, więc czytelników z góry i z dołu przepraszam za doznane rozczarowanie.

- jak łączyć pikowanie bloki - ja tam najpierw bym połączyła bloki, a potem je przepikowała. Ewentualnie przy ogromnych narzutach można, zdaje się, pikować części całości, żeby zmieścić materiał pod ramieniem zwykłej maszyny, a potem ostatecznie łączyć te półprodukty. Obiło mi się to o uszy, ale tematu nie eksplorowałam, więc znowu zachęcam do sięgnięcia do źródeł specjalistycznych i dalszego poszukiwania w sieci.

- co mozna zrobic z welny teczowej/wełna tęczowa - tutaj pisałam na temat. Co ciekawe, obie frazy były szczególnie popularne w tygodniu po 11 listopada...

- szycie poduszeku gosi - czyżby odbyła się ciekawa impreza bez mojego udziału?

- jaka czapka do dyplomatki - moim zdaniem, zasadniczo żadna. Polecałabym przede wszystkim kapelusze, nic dzierganego lub zbyt sportowego. Chyba że właściciel dyplomatki ma oryginalny styl i potrafi udanie połączyć dyplomatkę np. z kraciastym kaszkietem i martensami. Tylko że wtedy chyba nie szuka informacji na ten temat w sieci? Ja nosiłam dyplomatkę głównie w porze przejściowej, bez czapki, potem miałam takie małe, filcowe, czerwone (mniej więcej taki fason).

Z ostatniej chwili: do kolejki robótek w trakcie niepostrzeżenie wmanewrowała się szydełkowa chusta (może to wpływ tych kosmetyczek?). Jakoś nie mogłam już patrzeć na cudnego granatowego Scrumptiousa, który miał się stać szalem Lacy Rectangular Scarf, ale początki na tyle mnie wkurzyły, że je sprułam. Nie lubię wzorów, które po kilkudziesięciu rzędach wciąż wymagają nieustannego śledzenia opisu wzoru. Wzór Laury Zukaite jest piękny, elegancki i pasowałby do tej włóczki znakomicie, ale nie miałam do niego cierpliwości. Zupełnie nie układał mi się w palcach i pamięci... Po czym doznałam natchnienia, że zrobię czwartą chustę szydełkową według wzoru z "Dzianiny dla nastolatek". Z cienkiej przędzy ten wzór wygląda duużo bardziej skomplikowanie niż jego faktyczne wykonanie. Zaczęłam więc z entuzjazmem przerabiać Scrumptiousa na ten model chusty. Po kilku rzędach stwierdziłam, że czegoś mi brakuje. Mieszanka merynosa z jedwabiem jest za gładka i za grzeczna. Mimo niewątpliwego dysonansu poznawczego, postanowiłam nie pruć dotychczasowych dokonań. Zaczęłam wrabiać koraliki (Toho round 6/0, Metallic Cosmos). I jest zdecydowanie lepiej: granatowe niebo usiane gwiazdami :-)



Tymczasem produkcja prezentów postępuje. Oto dowód:



Swetry (szary i Obsidian) coraz bliżej zakończenia i noszenia, ale o nich innym razem.

4 komentarze:

  1. Mnie najbardziej rozbawił wpis "nienawidzę moich rodziców bo...." - ale o co chodzi ??? Tagi to przedziwne chochliki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie oczekiwania trudno sensownie odpowiedzieć... ;-) może Google częściowo robi celowe wyszukiwania od czapy, żebyśmy miały się z czego pośmiać?

      Usuń
    2. Ma ten Google poczucie humoru trzeba mu to przyznać ;-)

      Usuń