wtorek, 20 sierpnia 2013

Stryja całuj z dubeltówki...

...a jak jest tak udany jak mój stryjek, to koniecznie obdaruj go swoim rękodziełem. Ja w tym celu uszyłam dwie poszewki na poduszki. Niestety, przy okazji zgubiłam 10 metrów beżowej wypustki. Poszukiwania wypustki miały tylko ten jeden pozytywny efekt, że z pełnym przekonaniem i surowością zakazałam sobie kupowania jakichkolwiek włóczek i materiałów zanim nie wyrobię przynajmniej połowy posiadanego surowca (dotąd raczej niezobowiązująco myślałam, że chyba mam tego towaru sporo i coś by trzeba z tym zrobić). Wypustka była kupiona niedawno, specjalnie pod kątem tych poduszek i proszę, ukryła się przede mną. Pewnie z jakimiś materiałami, co tym bardziej utwierdza mnie w słuszności nałożonego embarga.

Wracając do poduszek. Wiedziałam, że musi to być coś w brązach, żeby pasowało stryjkowi do salonu. Gładkie prześcieradło w odcieniu gorzkiej czekolady nabyłam w sklepie z pościelą, a materiał w zwierzątka o wdzięcznej nazwie "Pożegnanie z Afryką" w jednym ze sklepów patchworkowych. Chciałam to safari wyeksponować, więc konstrukcja z trzech części z sawanną pośrodku wydała mi się najlogiczniejsza. I nie przekombinowana - stryjek lubi prostotę.

Nie chciałam pikowaniem kawałkować zwierzątek, lot trzmiela wydawał mi się z kolei przy afrykańskim widoczku nadmierną atrakcją, toteż po dłuższym namyśle zdecydowałam się na ręczne pikowanie, głównie po konturach mieszkańców sawanny. Wyszło może nie genialnie, ale przyzwoicie. Brązowe części boczne są pikowane maszynowo wedle pomysłu Leah Day. Motyw zasadniczo prosty, ale przy moim niewielkim zaawansowaniu w temacie był chwilami wyzwaniem. Aczkolwiek odnotowuję postępy. Spróbowałam tym razem nie wyłączać transportera pod ząbkami, zmniejszyłam jedynie nacisk stopki (uniwersalnej) na 0 (to sugerowała wspomniana Leah) i faktycznie miałam lepsze wyniki niż z opuszczonymi ząbkami i stopką do haftowania/cerowania. Do tego prowadziłam materiał dłońmi uzbrojonymi w podgumowane rękawiczki ogrodnicze, co bardzo ułatwiło mi manewry. Guma nieźle trzyma, proszę Państwa :-) Przy podniesionych ząbkach i tym wzorze trzeba było obracać całą robótkę przy każdym zwrocie kierunku, ale zerowy docisk zezwalał na wykonanie tej czynności bez podnoszenia stopki.

Przepikowane kanapki obszyłam owerlokiem (i jak najbardziej mam świadomość, że dla osób nieznających terminologii patchworkowej to jest zabawne zdanie). Kanapki były raczej równe, a myśl o przycięciu przy okazji obrzucania zbyt kusząca.

Po przydługim, acz bardzo pouczającym wstępie czas na prezentację gotowego wyrobu.

Oto safari x 2 dla stryjka



To zbliżenie na pikowanie



To zbliżenie na wszywanie suwaka w plecy poszewki (ta sama technika co przy tej poduszce). To białe to fastryga na okrętkę. Szyłam z półstopką, jak łatwo zauważyć.



Teraz mogę spokojnie czekać na przyjazd przyszłego właściciela poduszek :-) Dla którego zapewne będą one dziełem wybitnym (mimo paru pomniejszych niedoskonałości), zważywszy łączące nas ciepłe uczucia rodzinne ;-)

piątek, 2 sierpnia 2013

Obsidian in statu nascendi

Tym razem nie będzie nic ukończonego (nowego, jak też odgrzewanych kotletów). Mam pilną robotę, oprócz normalnej pracy, i nie mogę się od niej odrywać na zbyt długo. Na robienie i obróbkę wielu zdjęć czasu jest za mało, ale na zebranie kilku uwag o powstającym rękodziele wystarczy. Mnie się na pewno przydadzą ku pamięci, a może też pomogą innym osobom, które zastanawiają się nad wydzierganiem Obsidiana.

Śmigam ten sweterek od kilku tygodni z doskoku. Przeszłam etap golfa, idąc w dół, oddzieliłam oczka rękawów na zapasowe żyłki, obecnie dziergam kilka centymetrów poniżej pach. Dość szybko oswoiłam się ze specyficznym sposobem dziergania na okrągło zastosowanym w tej robótce. Całość jest wykonana splotem francuskim, który w robótkach płaskich uzyskuje się przez przerabianie każdego rzędu oczkami prawymi. Albo lewymi, ale wybór musi być konsekwentny. W robieniu na okrągło nie ma początku ani końca rzędu, ponadto nie dzierga się po obu stronach robótki, więc uzyskanie splotu francuskiego wymaga co rząd zmiany oczek prawych na lewe i odwrotnie. Punkt zmiany (na początku w miejscu połączenia okręgu w pierwszym przerobieniu, potem konsekwentnie nad nim) powoduje powstanie rodzaju uskoku w robótce.

Tak to wyglądało w kominie dzierganym z Noro



Obsidian w ciekawy sposób radzi sobie z francuską kwadraturą koła. Oczka przerabia się cały czas na prawo, choć robótka tworzy zamknięty okrąg. Tu też mamy miejsce zmiany, pomyślane tak, że powstaje wyraźna linia, coś jak szew. Osiąga się to za pomocą prostego "wrap & turn" znanego wszystkim dziewiarkom, które choć raz spróbowały rzędów skróconych. Lubię takie robienie atutu z czegoś, co klasycznie jest uważane za słabość...

Ładne, prawda?