poniedziałek, 10 lutego 2014

Still Light Tunic (no more)

To miał być wzór Still Light Tunic, w wersji niemal identycznej z oryginałem Veery Välimäki. Wyszło zupełnie inaczej, ale jestem ostatecznie z tego swetra bardzo zadowolona. Ba, nie wykluczam kolejnych egzemplarzy w innych kolorach. I nie zniechęca mnie fakt, że praca nad pierwszym trwała prawie dwa lata. Z przerwami i jednym dużym pruciem, co prawda, ale jednak...



Co zmieniłam względem oryginału? Wszystko poniżej biustu :) Od tej linii tułów robiłam prosto, bez dodawania (i ujmowania) oczek. Bez kieszonek. Rękawy też zrobiłam po swojemu - są proste, więc układają się lekko dzwonkowato. Tułów jest dopasowany do figury. W biuście dzianina się rozciąga, więc poniżej bez wielkiego zachodu mogłam uzyskać dopasowanie bez obcisłości. Przerobiony fason pasuje na mnie idealnie. Nie bardzo przypomina to wyjściowy Still Light Tunic, ale za pięknie rozpisaną górę autorce należą się brawa. Zdjęć na człowieku jak zwykle nie będzie, proszę uruchomić wyobraźnię :)



Sweterek jest lekki jak piórko (155 g z guzikiem). Dłubanina na drutach 2,5 mm pozwoliła uzyskać stosunkowo spójną dzianinę, bez nadmiernej przejrzystości. Rękawy zrobiłam bardzo długie - jak ma być przytulnie, to na całego :) Jestem strasznie dumna z plisy na dole tułowia. Pisałam o tym, jak wkurzało mnie jej mozolne podszywanie, ale uważam, że warto było się powkurzać. Plisa podrasowuje taki prosty sweterek niesamowicie. Rękawy wykończyłam kilkoma rzędami splotu francuskiego, ale zastanawiam się, czy nie przerobić tego wykończenia na analogiczne plisy, co ta na dole, tak mi się metoda spodobała :)



Czerwony guziczek jest przymocowany na fest, bez rozpinania - dekolt bez tego przechodzi przez głowę, a trudno jest autentyczne zapięcie tego typu wykończyć wytwornie. Zszycie dobrze dyscyplinuje ten punkt.



Ale się rozpisałam... A to taki prosty sweterek. Trzy motki Alpaki Lace (Cascade Yarns), druty z żyłką w rozmiarze 2,5 mm (KP), mały czerwony guziczek i niecałe dwa lata roboty ;)

A poniżej sweter po ponad roku użytkowania (kwiecień 2015):







12 komentarzy:

  1. Prosty sweterek, też mi sobie ;) na drutkach 2.5 toż to wyzwanie jest!!! niebotycznych rozmiarów!
    Zaopatrz się proszę w jakąś "babę" albo wypożycz sobie jakieś ciało żeńskie do modelowania i pokaż tę swoją zmodyfikowaną wersję Stilla na jakichś bardziej obłych kształtach niż wieszak....plissss :) Moja wyobraźnia z tych ograniczonych i kulawych jest, i nijak nie mogę sobie wyobrazić jak te Twoje modyfikacje/likwidacje wyglądać mogą...
    Piękny Ci ścieg wyszedł na tych dwójkach z troszką, taki równiutki, że moje mechaniczne dziewczyny pieją z zachwytu/zazdrości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje modyfikacje są z gatunku najprostszych, skoro w biuście stwierdziłam "negative ease", to poleciałam w dół bez odejmowania oczek i uzyskałam bardzo kulturalne dopasowanie, w sam raz, bez obcisłości (coś jak w Twoim Barnard Raglanie). Z równością oczek w moim swetrze różnie bywało, zwłaszcza przy robieniu ze sprutej nitki... Jednak kąpiel i lekkie blokowanie czynią cuda :) Mechaniczne dziewczyny niech się nie stresują - są nie do pokonania ;)

      Usuń
    2. A i tu Cię pewnie zaskoczę, w Bernard Raglanie oczka dodaje się do środkowych paneli co nadaje dzianinie kształt poszerzany w literkę A, a z tego co czytam i dodatkowo pamiętam ze Stilla - tam się najpierw zbiera, żeby dodać - kształtowanie w talii, z którego jak rozumiem Ty całkowicie zrezygnowałaś.

      Usuń
    3. Całkowicie zrezygnowałam :) No, popatrz, jak to w zależności od figury, surowca i robionego rozmiaru można poszaleć przy Stillu... Bardzo plastyczny wzór :) Mam wrażenie, że im cieńsza włóczka, tym więcej robi za nas. Jak dziergałam dwa lata temu pierwszy sweter bezszwowy z Cascade 220, to co i rusz coś ujmowałam, dodawałam, a każdy rząd skrócony miał znaczenie. Podeszłam ambitnie do tamtego swetra i co i rusz przeliczałam zdjęte z siebie wymiary na oczka, wszerz i wzdłuż. Z cienizny mogłam być mniejszą szczególarą, a dopasowanie obu swetrów wyszło mi bardzo podobnie :)

      Usuń
  2. Twoja wersja zdecydowanie bardziej podoba mi się niż oryginał z kieszeniami jak u kangura.
    Podziwiam za dłubanie na takich cienkich drutach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak wcześniej pisałam, to co u innych wygląda atrakcyjnie, u mnie zupełnie się nie sprawdziło. Stąd modyfikacja. Upewniłam się przy okazji, że takie gruszki to coś kompletnie nie dla mnie. Dłubanie splotu pończoszniczego na cienkich drutach jest bardzo relaksujące i świetnie nadaje się do oglądania filmów :)

      Usuń
  3. Druty 2,5mm, moje ulubione! *^v^* Najważniejsze, że Twoja wersja Tobie się podoba, nie ma sensu robić dokładnie według wzoru, jeśli nie pasuje do naszego gustu/sylwetki. A zrobiłaś też taki długi sweter/tunikę czy go skróciłaś? Czerwony guziczek jest słodki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wersja kończy się na linii bioder, mniej więcej na poziomie kieszeni oryginału. Całościowo to jest parę cm wyżej niż koniec rękawów. Przy obecnym fasonie proporcje są akuratne. Guzik czerwony wygrał casting z podobnej wielkości perełką na nóżce :) Druty 2,5 też by mogły być moimi ulubionymi, gdybym tylko szybciej nimi machała ;)...

      Usuń
  4. Jęczę, popłakuję i wzdycham, że ja tak nie umiem..... :(( Druty jak wyglądają wiem i cała moja wiedza i doświadczenie na tym się kończy. A tak bym sobie chciała dopasować coś dla siebie i pod siebie.... Ehhh... Nie pozostaje mi nic innego jak oglądać i podziwiać Wasze prace, Zdolniachy..... :)))))
    Czerwony guziczek wymiata! Genialnie kontrastuje z całością. Wisienka :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę pooglądasz i sama chwycisz za druty :) Masz zdecydowanie zadatki w tym kierunku. Zdolne ręce i głowę pełną pomysłów. Tę ostatnią poduszkę tak pięknie po swojemu ozdobiłaś... Ze swetrem byłoby tak samo. Wzięłabyś dobry gotowy wzór (bez przesady z matematyką na początku;), a do tego dorzuciłabyś coś od siebie: kolory, wykończenia i takie tam. Samo dzierganie, po pierwszych kotach za płoty, to bardzo relaksująca czynność, a prostsze wzory świetnie łączą się z oglądaniem filmu, rozmową i innymi rozrywkami.
      Guziczek by pokraśniał z dumy, gdyby nie fakt, że już jest czerwony ;) Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jako że miałam przyjemność zobaczenia sweterka na autorce/właścicielce - muszę przyznać, że BARDZO dobrze zrobiłaś odchodząc od oryginału... Bo przy twoim dopasowanym, seksownym wdzianku tamten sweter wygląda jak worek. Trudno w ogóle poznać, że wyjściowo to był tamten model.
    Kurczę, udała ci się niezła sztuka - bo zrobiłaś coś szarego, prostego, skromnego, klasycznego, eleganckiego (czyli - jak lubisz;-) )... Ale jednocześnie naprawdę sexy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tak ten sweterek odebrałaś :) Chyba z wiekiem poprawia mi się umiejętność przekładu ogólnej wizji z wyobraźni na wyrób własny... I używania do tego celu lustra w roli krytyka ;-)

      Usuń