piątek, 28 marca 2014

Może morze nocą?

Dawno nie było mnie w Szkole Patchworku. A jak wróciłam w lutym do szkolnej ławy, to od razu na dwa kursy. W jednym tygodniu szycie po łuku i patchworkowe krajobrazy, a w drugim - technika confetti. Oba kursy zaowocowały nowymi wytworami. Prawie gotowymi, co oznacza, że jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, nim powstanie forma ostateczna.

Szycie po łuku mam przećwiczone przy okazjach rozrywek krawieckich. Pamiętam o nacinaniu zapasów szwów, fastryguję bez szemrania wszystkie trudne miejsca. Staram się też nie naciągać materiału na szwie, bo skosy bardzo skutecznie się wyciągają, co potem fatalnie wygląda. Okazało się, że co do zasady w patchworku to działa tak samo, ale warto poznać kilka sprytnych myków, żeby sobie niektóre czynności uprościć. Np. użycie freezer paper może znacząco ułatwić wszywanie koła pośrodku innej tkaniny (jeśli oczywiście chcemy je wszyć, a nie naszyć techniką aplikacji).

W ramach ćwiczeń miałam mocno op-artowską wizję czterech biało-granatowych ćwiartek, których część środkowa miała być w granatowe paski, a zewnętrzna w kratę, ale krata okazała się brzydko farbować przy prasowaniu ze spryskiwaczem (zdarza się) i poprzestałam na przećwiczeniu jednej ćwiartki, bez nadziei na jej późniejsze wykorzystanie. To miała być taka prosta konstrukcja (ćwierćokręgi w środku z jednego materiału, części zewnętrzne - z drugiego)...

Z większym zapałem zabrałam się za krajobraz patchworkowy. Chciałam uszyć morze nocą i coś w podobnym klimacie mi wyszło. W każdym razie ewidentnie jest to jakiś nocny pejzaż. Jeszcze nie mam skrystalizowanego pomysłu, jak to dalej wykorzystać (poduszka? rozmiar jest zbliżony do poszewki na jasiek 40x40 cm), ale lubię to urozmaicenie faktur i miękkość obrazu. I pasuje mi, że to takie ponure - ma swój charakter.



Dwa zbliżenia na fragmenty krajobrazu:







Obrazek (a właściwie obraz) z zajęć confetti jakoś powoli mi się wykańcza, więc prezentacja nastąpi w terminie późniejszym. Prace trwają :)

10 komentarzy:

  1. Jak dla mnie to zdecydowanie wyższa szkoła jazdy! Bardzo ciekawy efekt uzyskałaś. Proponuję wykończyć lamówką i powiesić na ścianie jako mini quilt. Będzie co podziwiać :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że dla mnie taki freestyle jest dużo prostszy od eleganckich, doskonale spasowanych wzorów patchworkowych? Lubię jedno i drugie, ale staranna geometria nie leży w mojej naturze i wymaga nieustająco skupionej uwagi. M.in. dlatego podziwiam Twoje prace - dla mnie te niesamowite kołderki to wyższa szkoła jazdy... :)

      Usuń
  2. Marysiu - Kasia ma rację, oprawiaj i wieszaj na ścianę :) - piękny pejzaż... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzliwe słowo o nocnym krajobrazie :) Po Waszej zachęcie poważnie rozważę rolę naścienną dla morza nocą :)

      Usuń
  3. Ja też głosuję za powieszeniem na ścianie! Pięknie dobrane kolory, wzory, kształty - to po prostu JEST obraz! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I cóż ja mogę, gdy wszystkie trzy głosujecie za wieszaniem na ścianie? ;)))

      Usuń
  4. Bardzo mi się podoba Twoje morze nocą, coś takiego mogłabym powiesić na ścianie i wpatrywać się z tęsknotą (za falami....). *^o^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalenie mi miło, że Tobie także się ten krajobraz podoba :) Podzielam Twoje upodobania do klimatów marynarskich, nie tylko w odzieży ;)

      Usuń
  5. Nie mogę wytrzymać, żeby nie dorzucić swojego kamyczka do koszyczka "obrazek". Widziałam w realu to, czego nie oddaje zdjęcie - ta mieniąca się organza! Powieś na ścianie Marysiu. Już opowiadałam o Twoim obrazku na kolejnych zajęciach z szycia krajobrazów. Czekam z utęsknieniem na Twoje confetti, bo za tydzień jest następny taki kurs i bardzo chętnie pochwalę się nim następnym uczennicom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, trzeba się zmobilizować z confetti :)
      Los morza nocą został ostatecznie przypieczętowany - zawiśnie na ścianie. Masz Aniu rację z organzą - mieni się urokliwie. Dobrze, że mi ją podsunęłaś :)

      Usuń