poniedziałek, 10 marca 2014

Weekend szczęśliwej rękodzielniczki

W ten weekend przytrafiły mi się rozliczne radości rękodzielnicze. Niespodziankę na początek nowego tygodnia zapewniła Ewa. Niedawno zgłosiłam się w komentarzach do jej wiosennej niespodzianki, w wyniku której można było stać się szczęśliwą posiadaczką dwóch motków islandzkiej wełny Lettlopi w pięknych kolorach. Zasadniczo nie mam szczęścia w losowaniach, ale od każdej porządnej zasady są miłe wyjątki i tu taki nastąpił :) Los wybrał mnie :))) Mam teraz masę pomysłów na wykorzystanie tych dwóch motków. Komin, szalik, chustka, część swetra? Lubię szarości, które byłyby pięknym tłem dla kolorów Lettlopi. Pomarańcz jest niesamowicie energetyczny, a niebieski motek ma w sobie coś, co ogromnie lubię we włóczkach - melanżowość.



Swoją drogą, islandzki sweter chodzi za mną już od dawna. Dwa lata temu odkryłam na Ravelry ten model. Mimo nikłej reprezentacji wykonanych wersji (powiedzmy szczerze, mało zachęcających), zakochałam się w oryginale i zakupiłam wzór. Po badaniach terenowych wyszło mi, że odpowiednią wełnę mogę kupić w islandzkim sklepie internetowym. I, choć cena samej wełny nie była porażająca, to spory koszt przesyłki chwilowo mnie zniechęcił do zakupu. Niedawno odkryłam istnienie Mini Islandii, którą prowadzi Ewa, i marzenia o własnym Hildurze odżyły... Ewa w przypadku Plötulopi radzi nitkę łączyć z Einband, dla większej stabilności dzianiny, co zapewne zrobię, żeby sweter służył mi dłużej niż do pierwszego wypchania się tu i ówdzie.

W sobotę świętowałyśmy z przyjaciółkami w knajpie Dzień Kobiet i było to ze wszech miar bardzo udane świętowanie. Pomiędzy kolejnymi wesołymi opowieściami Ula wyjęła coś jakby dyplom, co okazało się moim prezentem urodzinowym. Urodziny obchodziłam jakiś czas temu i na bieżąco starałam się je ignorować, ale po fakcie wyluzowałam... Dziewczyny zrobiły mi niesamowitą niespodziankę, idealnie trafioną - w końcu znamy się od dawna :) Otrzymałam voucher na kurs filcowania, do wykorzystania do końca czerwca. Filcowanie jest jedną z tych technik, które mocno mnie ciekawią, dla których widzę sporo zastosowań i które wciąż czekają na zgłębienie. Najlepiej uczę się na kursach, więc taki wariant jest dla mnie wybitnie motywujący do nauki. Spodziewajcie się wkrótce moich pierwszych prób filcowych :)



Poza tym dziergam i przędę. Na kołowrotku wykańczam singla z kilkunastu deko wensleydale'a farbowanego przez Justynę. Mieszanka trzech kolorów: żółto-zielonego, chłodnego różo-fioletu i kobaltowej niebieskości. Jako początkująca prządka oświadczam, że kocham wensa :) Z tej czesanki można wyciągnąć naprawdę cieniutką nitkę i nie czuje się, by ta cienizna zamierzała się za chwilę zerwać. Oczywiście moja nitka nie jest równomiernie cienka, ale jakoś mi to nie przeszkadza ;) Mam już plany wykorzystania własnej nici wensowej, tak by uniknąć bezpośredniego kontaktu wełny ze skórą. Justyna ostrzega, że nie jest to wełna milusia i niedrapiąca. Ale za łatwość przędzenia i piękny połysk trudno jej nie polubić.



Na jednym krańcu szpulki widać, jakie skutki ma wejście w fazę zen przy przędzeniu. Cóż, haczyki się same nie przesuwają, żeby nitka nawijała się na szpulce równomiernie...

A do tego wszystkiego w miniony weekend dotarły do mnie zamówione książki.
Wśród nich to:



i to:



/Oba zdjęcia ze strony Amazona./

Pierwsza z książek to kopalnia wiedzy o różnych owcach i ich runie. Rozdział o nietypowych surowcach (wyczesanych np. z psa lub kota) dostarcza dodatkowej rozrywki i poszerza twórcze horyzonty. Przy przeglądaniu zdjęć naszła mnie refleksja a propos horyzontów. Jaka ja ślepa byłam podczas mojego pobytu przed laty na angielskiej wsi - wszystkie owce wydawały mi się takie same... Druga lektura zawiera masę przydatnych dla początkującej prządki wskazówek i pomysłów. Nic, tylko czytać i próbować. Nie da się ukryć, hobby rękodzielnicze może dostarczyć wiele radości :)

13 komentarzy:

  1. No i gwizdlas mi rozdawajke ;) :p
    Gratuluje Ci serdecznie! :) szczerze i bez zazdrości! I już nie mogę się doczekać co z tego zalążka Islandii w swoich łapkach wyczarujesz:)
    Ależ Ty masz wspaniale Przyjaciółki, że tak doskonale potrafią wybrać dla Ciebie wymarzony prezent:)
    Przegapilam Twoje Świeto.. wstyd! Nadrabiam zatem: wszystkiego, co najlepsze! Tony wełny do przedzenia, ostrych drutów i niezliczonej liczby kursów rekodzielniczych! Ku naszej i Twojej radości:) 100 lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd przegapić, sama tego próbowałam, ale mi się nie udało ;) Za życzenia serdecznie dziękuję, są bardzo piękne i oby się nieustająco spełniały... Girls są świetne i raczej jasno im to powiedziałam przy okazji prezentu - trafiły bezbłędnie :) Ewie udało się znakomicie zakończyć ten weekend - pomysł na wykorzystanie energetyczno-melanżowego zestawu Lettlopi powoli mi się klaruje...

      Usuń
  2. Fajnie, że prezent trafiony :-) A książkami to mnie powaliłaś... Nie przypuszczałam nawet, że coś takiego wydają! W sensie: w formie innej niż podręcznik dla farmera. Jednak kobiety parające się rękodziełem to musi być niezła potęga - skoro opłaca się zainwestować dla nich w wydanie tak niszowych książek... ;-)

    PS Jeśli obrażam tym wpisem jakiegoś parającego się rękodziełem mężczyznę, który wcale mniejszością się nie czuje, to przepraszam - ale osobiście nie znam żadnego faceta, który by się do szydełkowania, przędzenia albo robienia na drutach przyznawał, a kobiet znam całkiem sporo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, trafiony, trafiony :))) Co do książek, to przecież wiesz, że bez "Leksykonu włókiennictwa" nie wyobrażam sobie mojej półki z lekturami ;) Jeśli w Polsce chce się komuś wydawać takie niszowe książki, to można podejrzewać, że Amerykanie wydają kilkanaście/kilkadziesiąt razy więcej. Kiedyś przy okazji pokażę Ci zdjęcia owieczek w tej pierwszej książce, myślę, że jako wielbicielka czteronożnych docenisz ich urok :)

      Usuń
  3. Tak myślałam, że wens Ci się spodoba :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba :) Wczoraj wieczorem skończyłam i przewinęłam na zwijarce. Mimo że cienizna, nic się nie rwało, mocny ten singiel. Teraz zamówiłam Twojego czerwonego polwartha. Z pobieżnej lektury wynika, że z tą owieczką też możemy się polubić :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Pamiętasz "Niemca" ?, Polwarth trochę go przypomina, obie te wełny są krzyżówkami z merynosem. To tacy dalecy kuzyni ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. P.s. I Południowy Amerykanin... to też ta sama grupa dalekich krewnych, a Ty go chyba miałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Południowy Amerykanin czeka jeszcze u mnie na przerób, z Niemcem zdecydowanie się lubimy (ale na razie odłożyłam kolejną partię na później, jak już przetestuję różne rodzaje czesanek). W sumie wychodzi bardzo sympatyczna międzynarodówka :)))

      Usuń
  6. Widzę, że się wciągasz w przędzenie! *^o^* Fachowa literatura to super sprawa.
    Islandzkie swetry są piękne, jeszcze nie miałam okazji takiego dziergać, ale bardzo bym chciała kiedyś spróbować, tylko gryząca wełna odpada! Żeby był noszony musi być miękki, a wełna lopi chyba podgryza? ^^*~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że lopi podgryza, ale za mną chodzi ten żakiet/kardigan, który byłby noszony na coś, a wtedy mogę nosić nawet mocne podgryzacze ;)
      Przędzenie straszliwie wciąga. Lubię lekko rustykalne nitki, a własna produkcja mi to zapewnia :) Wiem, że będę musiała trochę spasować, żeby mieć kiedy przerabiać ;), ale to jeszcze nie ten moment.

      Usuń
  7. Dziękuję!
    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Życzę Ci dużo wełny, kreatywnych pomysłów, czasu na ich realizację, miłości i smacznych obiadów :D
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i zazdroszczę, w sensie pozytywnym, tych książeczek :)
    Ps. Cieszę się, że wełna jest już bezpieczna u Ciebie, nie lubię gdy Lopi podróżuję bez opiekuna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Cię zmartwić - Lopi jeszcze podróżuje bez opiekuna... Dlatego na razie pożyczyłam zdjęcie od Ciebie :) Moja placówka pocztowa jest ok, więc mam nadzieję, że na dniach dostanę esemesa z informacją o nadejściu przesyłki :)
      Za życzenia serdecznie dziękuję. Od sióstr-włóczkoholiczek można liczyć na przepiękne życzenia :) Co do książek, to mam wrażenie, że Ty wkrótce będziesz mogła podobne tematy przerobić w praktyce, więc też trochę zazdroszczę... Pozdrawiam :)

      Usuń