wtorek, 22 kwietnia 2014

Na kilku frontach

Dzieje się ostatnio, dzieje. I szyje. Ale większość jeszcze w trakcie, w fazie planowania, wykańczania albo nie do ujawnienia, bo ma być niespodzianką.

Są dwie skończone roboty:

1. Peru uprzędzione z polwartha farbowanego przez Tysię. Ogólnie widzę, że prostota się sprawdza. Przed przędzeniem podzieliłam czesankę na dwie w miarę równe połowy wzdłuż i każdą z nich przędłam na osobną szpulkę. Zaczynałam od tego samego końca, licząc na w miarę precyzyjne spotkanie kolorów w dublu. I otrzymałam coś, co bardzo mi się podoba (pomijając miły fakt, że podział wyszedł mi precyzyjnie, gdyż po zdublowaniu został może metr bezpańskiego singla). Nie do końca to są moje kolory (czerwień - owszem, natomiast łososiowy, oranż i brązy to już niekoniecznie), ale kto by się przejmował :) Kolory mniej więcej się spotykają, a jak akurat mniej, to wychodzi łagodniejsze przejście między następującymi po sobie kolorami. Tym razem skręcałam na trzecim biegu (wolniejszy bieg średniego kółka) i trochę chyba przegięłam z tym skręceniem, lekko sznurkowo wyszło. Traktuję to doświadczalnie, może przewinę na motek, zamoczę i wysuszę, a potem zobaczymy co będzie po udzierganiu i zblokowaniu. Swoją drogą, nie przypuszczałam przy zakupie kołowrotka w lutym, że tak szybko zmienię kółko na mniejsze (i szybsze). Kupiłam wówczas dwa dodatkowe kółka (szybkie i superszybkie) wraz z zasadniczym sprzętem i miałam spore wątpliwości, kiedy z nich skorzystam. A tu proszę, moment nadszedł niespodziewanie szybko.







2. Robota druga z kategorii wyrobów ukończonych, to coś przytulnego zielono-niebieskiego. Z niecałych 30 dag raczej grubej, puszystej włóczki, którą podrzuciła Gosia. Himalaya Padisah ma w składzie (oprócz akrylu) także 30 proc. wełny. Mam nadzieję, że dzięki temu dobrze przyjmie proces blokowania. To będzie niespodzianka dziękczynna, więc nic więcej nie napiszę :)





Cała reszta to wip-y (work in progress, czyli robota w trakcie, wip jednak brzmi lepiej niż rwt, nieprawdaż?):

1. Dzieje się ciemnoszary Lightweight z dropsowej Alpaki. Na pewno nie pozostanie taki jednobarwny. Chcę do urozmaicenia szarej powierzchni wykorzystać własnoręcznie uprzędzionego wensa. Zobaczymy, jak mi się pomysł sprawdzi.



2. Dzieje się ogromna chusta estońska, która chodziła za mną ponad trzy lata, aż rozważania estońskie z Karoliną przypomniały mi o tym planie i spowodowały gwałtowną chęć sięgnięcia po cieniznę i druty. W latach 2010-2011 popełniłam kilka szali i chust według wzorów estońskich, ale na tego grzmota wówczas brakowało mi odwagi. Chusta będzie ciemnogranatowa, z Micro Midary (1400 m/100 g). Na marginesie uwaga o bąbelkach (nupkach). Spróbowałam zamykania bąbelkowych oczek w tym samym rzędzie (prawym) i następnym (lewym). Moim zdaniem, przy cieniźnie znacznie lepiej wygląda zamykanie w następnym rzędzie, bo lekko rozciąga pętelki cienkiej nici i dodaje im elegancji. Przy zamykaniu w tym samym rzędzie nupki wydają się jakieś takie splątane...



3. Szyje się wygodny fartuszek dla mamy. Odrysowany od ulubionego fasonu, skrojony z ciemnozielonego prześcieradła z sh. Będzie obramowany gotową lamówką bawełnianą w kwiatuszki, która też posłuży do wykonania troczków.



Jest jeszcze parę innych planów rękodzielniczych, ale jako że w perspektywie poświątecznej nadciąga przepiękny test wzoru swetra, nie zaczynam na razie nic nowego. Do czasu rozpoczęcia testu chcę skończyć fartuszek, a cała reszta będzie musiała poczekać.

9 komentarzy:

  1. Jesteś moim idolem... nie dość, że szyjesz na maszynie, jak się okazuje w dodatku bez użycia wykrojów gotowych, przędziesz już na wysokim poziomie - ja jestem zachwycona, kółka po dwóch miesiącach zmieniasz... człowiek orkiestra przy Tobie to jakiś taki... niewydarzony :)
    Czerwień wyszła piękna, łosoś mnie w oczy nie kłuje, za to magicznie mi się kojarzy z czerwienią porzeczki pierwszej! :D
    raz poczyniłam bąbelka w jednym rzędzie i efekt był marny, jedyna słuszna metoda ich dziergania to dwurzędowe podejście!
    Zanęciłaś testem :D a lightweight z dodatkiem własnej przędzy zapowiada się lepiej niż apetycznie! :) nie mogę się go doczekać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, fartuszek bez gotowego wykroju to żadna filozofia :) Ciuchy z więcej niż dwóch części wolę jednak odrysowywać z arkuszy... Powielanie gotowców jest w ogóle fajną metodą przy szyciu, bo jeśli gotowiec dobry, to nie grozi psioczenie na beztalencie konstruktorów :))) Swoją drogą, szyłam kiedyś ciuch letni skrojony na oko przez świetną krawcową (co to m.in. nauczała amatorów i za niedużą odpłatnością kroiła rzeczy do uszycia). To się samo szyło, pięknie leżało na figurze, a konstruktorzy burdy powinni brać u niej nauki.
      Z przędzeniem sama zobaczysz, że to wchodzi szybko w palce i, moim skromnym zdaniem, szybciej staje się czynnością półautomatyczną niż bezwzrokowe pisanie na maszynie/klawiaturze ;) Teraz planuję popróbować różnych rozwiązań z internetu i książek, żeby było jeszcze lepiej i efekty jeszcze bardziej przewidywalne. To jest ocean wiedzy i możliwości, więc niezależnie od tempa nauki prędko mi materiału do przyswojenia nie zabraknie :)))
      Na Lightweighta trzeba będzie jeszcze poczekać. Na razie nie jest pierwszy w kolejce ;) Priorytetem w nadchodzących tygodniach będzie test...

      Usuń
  2. Piękne odcienie tej czerwonej włóczki... Na kolejną chustę może? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie? :) Byłaby taka na porę przejściową - nie za zwiewna, nie za gruba...

      Usuń
  3. Tyle rzeczy na raz robisz, niesamowite. Czy Ty w ogóle śpisz? :) Zielono-niebieskie ciekawie wygląda. Ciemnoszary z kolorową nitką na pewno będzie wyglądał rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śpię, śpię :))) I to nawet dobrze. A robótki rozciągają się w czasie i rzadko udaje mi się zrobić coś szybko. Gdybym tylko nimi się zajmowała... hmm, pewnie robiłabym tyle samo, bo jakoś łatwiej się zorganizować, gdy czas jest ograniczony ;) Zielono-niebieskie pokażę z czasem dokładniej, jak już dojdzie do przekazania niespodzianki (a to jeszcze trochę czasu zajmie). Ciemnoszary chwilowo się zatrzymał na etapie koło biustu, ale zakładam, że do zimy zostanie skończony :)

      Usuń
  4. O matko! Ile tu się dzieje! Chyba ponumeruję tym razem ;)
    1. Wełenka jest rewelacyjna! Kocham te przewinięte motki :):):)
    2. A wiesz, że ja nie dałam rady przerobić tej cienizny (cobweb)? Zrezygnowałam, a miałam ją na drutach! podziwiam Cię, naprawdę podziwiam! Schowałam moja do pudla, może wyjmę za parę lat... ;)
    3. Nupki to kolejny temat jaki się u mnie pojawi, a przy okazji i Ciebie podlinkuję z przyjemnością :) Myślę, że to, co tu piszesz, będzie pomocne może dla innych w tym temacie, a ja już nie będę tego powtarzać...
    4. Padisah jest fajna, bardzo ciepła. Uwielbiam ją za kolory. Mąż mi sprawił parę motków i właśnie niedawno je przewinęłam, zupełnie bez potrzeby ;)
    5. Bardzo ciepło Cię pozdrawiam - to tak na koniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po kolei:
      1) ja też uwielbiam tę formę :)
      2) kiedyś przerobisz: piękne chusty grubsze dziergasz, to tylko kwestia czasu, gdy złapiesz do kompletu za cieniznę
      3) nupki niby malutkie, a ile mają w sobie możliwości ;) Na początku unikałam ich jak ognia, ale jak popatrzyłam, ilu osobom wychodzą, to się w sobie zebrałam i nie wiem właściwie, czego się bałam... Jak będziesz robić zestawienie, to nie zapomnij przede wszystkim o instrukcjach Agi IK i Iwony z Drutoterapii. Dziewczyny zrobiły kawał dobrej roboty :)
      4) kolory faktycznie piękne :) mam nadzieję, że równie pięknie całość się zblokuje...
      5) też Cię bardzo serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Będę pamiętać o dziewczynach, oczywiście! :)
      A więc nie wydaję tej cienizny, niech czeka na moje sprawniejsze palce )

      Usuń