poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Oczekiwania społeczne, część 3

Ostatnio drogi dotarcia do mnie via Google poważnieją. I nawet czasami pasują do zawartości postów...

Sporo jest fraz dotyczących maszyny Janome 525s. Szyję na takim modelu i jakiś czas temu popełniłam opis moich wrażeń (o, tu). Ktoś zapytał też o Still Light Tunic. Moje wykonanie nie było zbyt podobne do oryginalnego wzoru, a jak ktoś ciekaw wrażeń i modyfikacji, to zapraszam tutaj i tutaj.

Trafiły się też elementy rozrywkowe (jaki blog, taka rozrywka ;) )
sznure koralikowe ujmowanie oczek - podejrzewam, że kogoś wciągnęło robienie biżuterii z koralików (ja nie robię) i szukał konkretnej porady w konkretnej kwestii. Cóż, chętnie bym coś podpowiedziała, ale zupełnie się na tym nie znam.
krecenie płyt na poddaszu trójkąty - wystarczy, że próbuję sobie wyobrazić opisaną czynność, to od razu obwód mi się przegrzewa i mam zwarcie na synapsach. Czyżby moja wyobraźnia była uboga?

Na koniec małe addendum do Obsidiana. Założyłam go wreszcie, wyszłam w nim do ludzi i poprosiłam o uwiecznienie. Za fotografie serdecznie dziękuję Agnieszce. Widać, że "szew" jeszcze się nie ułożył i jest falisty (daję mu czas do pierwszego prania i blokowania, potem ew. zacznę kombinować), a rękaw jest 3/4, choć wcale taki nie miał być... Miał być porządnie długi, ale mimo mierzenia w trakcie roboty wyszło jak wyszło. Splot francuski jest nadspodziewanie elastyczny, co trzeba uwzględniać przy mierzeniu rękawów. Zastanawiałam się, czy poprawiać, ale jak dłużej popatrzyłam, to mi się ta wersja spodobała. Polecam metodę przeczekania na różne dysonanse poznawcze ;) Zresztą po praniu może okazać się, że oba problemy przestały istnieć - niejednokrotnie czytałam o tym, jak się alpaki i jedwabie lubią rozciągać pod wpływem kontaktu z wodą. A Drops Lace jest właśnie mieszanką alpaki z jedwabiem (70/30). Pożyjemy, popierzemy, zobaczymy. O efektach oczywiście będę donosić.





12 komentarzy:

  1. Mnie się alpaka rozciągnęła, ilekroć po nią sięgałam, ale nigdy po tak cienką...
    Sweterek jest śliczny! Jestem nim zauroczona i jakoś nie potrafię dostrzec żadnych mankamentów. Wiem to po sobie, że co nagle to po diable i staram się już teraz nie postępować zbyt pochopnie. Wolę się z robótką muszę przespać ;) Następnego dnia rano najczęściej wygląda ona lepiej niż poprzedniego wieczoru... ciekawe... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metoda przespania się z robótką to jest bardzo dobra metoda :) Wiadomo, jak się coś dłubie dłuższy czas, to oczekiwania rosną i rosną. A na koniec wychodzi fajny sweterek, ale do tego arcycudu z wyobraźni trochę mu brakuje... Drugie i trzecie spojrzenie bywają pomocne :) Bardzo się cieszę, że Twoje doświadczenia z alpaką potwierdzają mądrość ludową - jest szansa, żeby mój Obsidian zbliżył się jeszcze troszeczkę do ideału z wyobraźni :)))

      Usuń
  2. Piękny, piękny, piękny ten sweterek. Bardzo podoba mi się kołnierz/szal, nie wiem jak to nazwać u góry, połączenie kolorów i nawet te rękawy 3/4 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)))
      Mam uczulenie na za krótkie rękawy, bo takie zwykle trafiają mi się w handlu. Ale ewidentne 3/4 jestem w stanie zaakceptować. Zresztą zobaczymy, co się stanie po praniu ;) Kolory są moje ulubione, więc dziergałam z przekonaniem. A co do nazwy, to może sweter z megagolfem? Albo sweter z kominem?

      Usuń
  3. Cudny! Świetne kolory, krój i wykonanie! Gratuluję! Sweter o podobnym fasonie mam na mojej liście "muszę mieć" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Sweter koniecznie wydziergaj. To jest bardzo przyjemny fason, wielki golf dogrzewa, a przewężenie przy szyi dodaje praktyczności (ja z tych, co to raczej nie przepadają za wiatrem hulającym po ramionach).

      Usuń
  4. Przyznam, że na Tobie wygląda jeszcze lepiej . Kolor jest absolutnie cudowny a czerwona wstawka jeszcze te niebieskości podkreśla. No i chwościk- dodaje charakteru i jednocześnie puszcza oko :) Całość jest unikatowa i po prostu świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Te niebieskości mają różny odcień w różnym świetle, ale chyba w każdym mi się podobają. Staram się dodawać do gotowych wzorów coś od siebie i różnie to bywa z natchnieniem, ale tu jakoś wena poniosła i jestem zadowolona.

      Usuń
  5. Sweter wyszedł Ci piękny. Z rękawami też tak mam , że uwielbiam długie, ale jak noszę, to pociągam do 3/4. :)
    Wszelkie kominy, golfy i co by to nie było, ale jak zamotane pod szyją to moje:) Więc ten golf mnie urzekł. Naprawdę wyszedł Ci udzierg super:) I do tego ta figura!! Zazdraszczam i tego i tego:) Czas się zabrać za zrzucanie michelinów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli że fason obsidianowy jest Twój :) Dzierga się przyjemnie - polecam. Można prościej bez "szwu" z tyłu, można w ogóle innym splotem, grunt, żeby komin-golf był elastyczny (większe druty, elastyczne nabranie oczek lub ich zamknięcie z łańcuszka po robocie), zwężał się trochę przy szyi (co by wiatr nie hulał), a potem klasyczny reglan :) Dziękuję za komplementy dla swetra i mej figury :) A niezależnie od liczby posiadanych michelinów (każdy jakieś ma) śmiałe gibnięcie przed obiektywem poprawia optykę ;)

      Usuń
  6. Marysiu! niech Cię wena zawsze już "ponosi"! wiesz, że Twój Obsidian podoba mi się bardziej niż orginał???
    Gibaj się śmiało przed obiektywem i błagam, wrzuć w swoje nowe (niech będą wiosenne) postanowienia fotografowanie udziergów noszalnych na tejże jakże wąskiej i kobiecej kibici! :) To grzech ją przed światem (blogowym) ukrywać i swetry nam na wieszakach demonstrować, jak się ma taki atut, chciałoby się rzec w kieszeni, choć wiadomo, że to o talię chodzi! :)
    Uwielbiam te Twoje posty w temacie oczekiwań społecznych... kutasik dalej bez statystycznego znaczenia? szok! :D
    Ściskam Cię i brawa biję gromkie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jak mi miło, że Ci się bardziej mój Obsidian podoba od oryginału :)))
      Z fotografowaniem na sobie jest ten kłopot, że z samym aparatem nie lubię współpracować. Ponadto metraż nie pozwoliłby mi na takie eksperymenty w domu, a gibanie się przed aparatem na statywie w parku lub na ulicy to trochę too much jak dla mnie ;) Obiecuję się starać i jak będzie okazja oraz aparat pod ręką, to wykorzystywać przyjaciół :) Podejrzewam, że po naocznym przedstawieniu mych ramion i kibici stało się jasne, dlaczego oryginalny Still Light Tunic to nie mój fason? ;)
      Kutasik w czołówce, ale tęcza zdecydowanie rulez ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń