sobota, 17 maja 2014

Cyfrowe lektury

Czytać lubię. Kiedyś bardziej beletrystykę, obecnie raczej całą resztę. Do tej drugiej kategorii zdecydowanie zaliczają się książki o robótkach, rękodziele, dzierganiu, szyciu... Jak już kiedyś wspominałam, mam tego towaru sporo na półkach i rzadko coś dorzucam, bo nieimponujący metraż mieszkania zupełnie nie chce ulec rozciągnięciu ;) Sposobem na nowe lektury bez konieczności kupna nowego lokalu (wtedy to już by zupełnie nie było pieniędzy na nowe lektury) są e-booki i cyfrowe wersje czasopism. Czytam elektroniczne wersje książek od mniej więcej dwóch lat, nieco krótsza jest historia mojego czytelnictwa e-czasopism. Nie jestem wielką znawczynią zawiłości technicznych, ale coś tam wiem i tym, co wiem, postaram się podzielić. Zaznaczam, że jest to tekst niesponsorowany i absolutnie subiektywny.

E-booki mają swoje plusy i minusy. Podstawowym plusem jest lekkość (fizyczna) takich lektur i możliwość noszenia sporego zbioru przy sobie. Kolejnym plusem jest możliwość łatwej zmiany wielkości czcionki na taką, która nam odpowiada. Można też w tablecie powiększać sobie obrazki i przy ich niezłej rozdzielczości przyjrzeć się bliżej skomplikowanym elementom wzoru. Kolejną zaletą jest możliwość zakupu książek lub czasopism za granicą bez a) wychodzenia z domu i b) czekania na przesyłkę. Plusem może być także możliwość zaoszczędzenia pieniędzy, gdyż na wersje cyfrowe czasopism trafiają się często promocje. To jest plus potencjalny, bo z drugiej strony na takiej promocji można i tak sporo wydać (w myśl zasady, że im więcej wydamy, tym więcej zaoszczędzimy ;)) Do zakupów przydaje się konto PayPal lub karta kredytowa. Po przystępne informacje o PayPalu warto zajrzeć do Marzeny.

Minusem na pewno jest koszt wejściowy. Można go zniwelować, czytając e-booki i e-czasopisma na dowolnym komputerze (stacjonarnym lub laptopie), ale to umniejsza urok mobilności lektury na tablecie lub czytniku e-booków. Jeśli upieramy się przy mobilności, to na dzień dobry czeka nas wydatek przynajmniej kilkuset złotych. O czytnikach bardzo ciekawie i przystępnie pisze autor tego bloga. Swój czytnik wybierałam, kierując się informacjami z jego strony i jestem bardzo zadowolona. Kupno tabletu do lektur dziewiarskich też wymaga chwili refleksji. Jeśli planujemy czytać na tablecie czasopisma dziewiarskie i podziwiać szczegóły zdjęć, to raczej nie da się tego opędzić najtańszym tabletem. Ważnym aspektem przy wyborze jest sposób łączenia się czytnika/tabletu z siecią. Wersje prostsze i tańsze udostępniają tylko opcję wi-fi, droższe - przez sieć komórkową (często oznaczaną w opisie sprzętu jako 3G lub 4G). Gdy ma się w domu komputer z dostępem do internetu i chce się oszczędzić, wersja wi-fi w zupełności wystarczy (ba, i bez tego można przerzucać książki z komputera do czytnika/tabletu po kablu). Dostęp do sieci komórkowej to z kolei większa dowolność przy zakupach i większa uniwersalność sprzętu (taki tablet możemy np. zabrać na wyjazd i dzięki temu mieć niezależny dostęp do internetu, lektury, notatki i wzory robótek w jednym).

Jeżeli mamy czytnik e-booków, to raczej nastawiamy się na czytanie słowa niż oglądanie obrazków, gdyż wygodny dla oczu ekran e-ink jest czarno-biały. Zdjęcia technik druciarskich ogląda się w tej wersji też całkiem nieźle (skala szarości jest bardzo przyzwoita), ale już np. wzór fair isle byłby mało efektowny i nieczytelny. Wówczas warto przerzucić się na tablet, gdzie niuanse kolorystyczne odpowiednio widać. Księgarnie internetowe mają swoje aplikacje do ściągnięcia na tablet. W aplikacji jest nasza półka z książkami, z poziomu aplikacji możemy też dokonywać zakupów w sklepie. Ale, uwaga, ceny z poziomu aplikacji przeważnie są mniej atrakcyjne niż te na stronie internetowej sklepu. Dlatego warto kupować na stronie sklepu, po czym wskoczyć do aplikacji i odświeżyć półkę. Trochę więcej zachodu, ale taniej :)

Przy elektronicznym czytaniu warto znać języki obce. Oferta polskich e-księgarni w dziedzinie rękodzieła jest praktycznie żadna (jeśli się mylę, proszę mnie poprawić), natomiast źródła obcojęzyczne są przebogate. Czytam o robótkach głównie po angielsku i w tym języku bardzo sobie chwalę wybór. Ogółem najwięcej zakupów e-bookowych jak dotąd poczyniłam na amazonie (obcojęzyczne) i w woblinku (polskie). Obie te księgarnie mają bogate katalogi (robótkowe tematy to zdecydowanie w amazonie), prostą obsługę i częste promocje. Z polskich księgarni korzystałam też z ebookpoint (bardzo miła obsługa i częsta możliwość zakupienia równocześnie wersji papierowej książki za niewielką dopłatą). Agora ma swoje publio, gdzie zdarzyło mi się kupić dwie czy trzy książki. W merlinie też parę tytułów kupiłam, ale nie podoba mi się tam osobne sprzedawanie różnych formatów, co oznacza, że już przy zakupie musimy wybrać, na czym będziemy czytać książkę. Właśnie, formaty. Na to zawsze trzeba zwracać uwagę. Jeśli korzystacie z kindla, potrzebujecie plików mobi (ew. pdf), jeśli z innych czytników, przeważnie epub będzie w sam raz. Książki bywają dostępne w pdf, szczególnie wtedy, gdy wydawnictwo nie chce nic uronić ze starannej szaty graficznej i typograficznej swego produktu (niestety, przy małych ekranach niewygodnie się te pdf-y czyta, trzeba np. odwrócić sobie czytnik poziomo, żeby wielkość czcionki była wystarczająca).

Parę słów o czasopismach. Tu czuję się zmonopolizowana przez wydawnictwo Interweave ze Stanów. Odkryłam je, gdy szukałam opisanych na blogach czasopism Knitscene i knit.wear. Wydawnictwo to prowadzi szeroką działalność na polu robótkowym: publikuje czasopisma o dzierganiu na drutach, szydełkowaniu, szyciu, przędzeniu, tkaniu, patchworku, tradycjach rękodzielniczych, robieniu biżuterii z koralików... Do wyboru, do koloru. Czasopisma można kupić w wersji papierowej, ale też cyfrowej. Zwykle zaraz po wydaniu pojedynczy numer kosztuje powyżej 10 dolarów (czyli cena jak w polskich "salonach" prasy). Ale na wyprzedażach i w promocyjnej prenumeracie pojedyncze numery bywają dostępne za 3 dolary, co już jest ceną zdecydowanie bardziej przyjazną. Atrakcyjne promocje na prenumeratę i zakup pojedynczych egzemplarzy miewają też internetowe kioski (ja korzystam z Zinio, w którym prenumeruję m.in. Piecework - o tradycjach rękodzielniczych, różnych oryginalnych technikach plus kilka wzorów w każdym numerze).

To tak pokrótce o bogatym świecie e-booków i e-czasopism. Mam nadzieję, że po lekturze osoby dotąd onieśmielone ośmielą się zanurzyć w ocean cyfrowych możliwości, a te, które już w tym oceanie sprawnie pływają, podzielą się w komentarzach swoimi ulubionymi tytułami i miejscami z lekturami nie tylko dla dziewiarek. Jeśli coś jest niejasne, pytajcie.

Na koniec zdjęcie wiadomo czego :) Prace postępują.

4 komentarze:

  1. I Ty niby wolno robisz? Lecisz jak torpeda :) Ślicznie wyglada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo się boję, że nie zdążę i porzuciłam inne robótki dla tej jednej... Poza tym mam akurat (odpukać) parę spokojnych popołudni, więc jest szansa skończenia przed weekendem (liczę na obfocenie w weekend). U mnie: jest motywacja - jest robota. A test wzoru Asi to świetna motywacja :) Dziękuję za ciepłe słowo o urodzie sweterka, odnoszę wrażenie, że z każdym przybywającym elementem zyskuje na urodzie :)

      Usuń
  2. Mnie się aż nie chce kończyć tak mi się dobrze robi ;) Dawno nie miałam tak przyjemnego wzoru w robocie. Motywuje mnie tylko chęć ubrania się w niego :) No i termin zakończenia testu bo nie chciałabym zawieść Asji:)

    OdpowiedzUsuń