wtorek, 6 maja 2014

Jak zostałam testerką

Chwilę mnie nie było. Majówka to bardzo miła okazja do odpoczynku i machania drutami w ilościach ponadprogramowych :)

Zacznijmy od tego, że najciekawsze rzeczy, duże i małe, robię w życiu wiedziona impulsem. Jakiś obraz, czyjeś słowa stają się zaczynem do błyskawicznego procesu myślowego i szybkiej konkluzji "Chcę to zrobić!". Tak też stało się z Nelumbo autorstwa Asi. Wzór spodobał mi się od razu, gdy tylko Asia pokazała gotowy sweterek na swoim blogu. Pomyślałam wtedy "o, taki to bym z przyjemnością nosiła..." i z westchnieniem odłożyłam tę myśl na nie wiadomo kiedy. Choć Asia zapowiadała rychłe rozpisanie wzoru, ale wiadomo - tu mam jakieś robótki w trakcie, tam jakieś plany, końca kolejki nie widać... Aż kilka dni później zobaczyłam tę ręcznie farbowaną alpakę z jedwabiem (kolor: Silver) u Marty...


/zdjęcie ze sklepu Zagroda/

Znowu westchnęłam "o, jakie piękne Nelumbo by z tego było...", po czym proces myślowy potoczył się błyskawicznie. Ostatnie trzy motki po 100 g, razem 1200 m. Starczyłoby? Nie dowiem się do czasu publikacji wzoru, a do tego czasu piękne motki mogą zniknąć... Zapytałam Asię nieśmiało, czy by wystarczyło i nadmieniłam, że jeśli okres testowania obejmowałby majówkę, no i gdyby potrzebowała testerki w moim rozmiarze, to zgłaszam akces... Asia niedługo potem odpisała, rozwiewając moje obawy ilościowe i życzliwie przyjmując moją propozycję testowania. Ależ się ucieszyłam :) Włóczkę zamówiłam i zaczęłam wstępne kombinacje matematyczno-dziewiarskie. Finito ma 183 m w 50 g. Silky Alpaca Fingering z Zagrody to 400 m w 100g. Czyli zagrodowy melanż jest trochę cieńszy niż Finito. A próbka musi się przy teście zgadzać, żeby rzeczywiście testować wzór, a nie wariację na jego podstawie. W razie niemożności uzyskania odpowiedniej próbki z wybranego melanżu miałam jeszcze w odwodzie Babyalpakę Silk Dropsa, która jest z kolei nieco grubsza niż Finito.

Przyznam szczerze, że tak jak zwykle nie cierpię robić próbek, wydają mi się stratą czasu i (przede wszystkim) włóczki, tak tym razem przystąpiłam do tego etapu z zapałem. Wyciągnęłam wzmiankowaną Babyalpakę Silk, przesyłkę z Silky Alpaką Fingering odebrałam z poczty, jak tylko nadeszła. Przygotowałam druty 3,25, 3,50 i 3,75 mm (taką gadżeciarą jestem :)). Próbka z Dropsa na drutach 3,25 okazała się idealna rozmiarowo i wystarczająco miękka. No tak, ale mnie się tak bardzo podobają te szarości z Zagrody... Przewinęłam pierwszy motek na kłębek i spróbowałam przerabiania drutami 3,75. Nie... to się do niczego nie nadawało - oczka były za luźne, subtelne detale by w tych dziurach zginęły... Dorzuciłam do zagrodzianki nitkę cieniutkiego miksu kaszmirowo-jedwabnego (Millefili Appeal) i zmieniłam druty na 3,25 mm. Mięsistość dzianiny pozytywnie wzrosła, zwiększył się połysk i delikatna melanżowość. Mniam! A próbka zyskała pożądane parametry :) I to jeszcze przed praniem i blokowaniem, którego postanowiłam tym akurat próbkom nie oszczędzać. Ma być piękny sweter, to zrobię wszystko zgodnie z regułami sztuki. Pranie i delikatne blokowanie z linijką w ręku wykazało, że obie próbki dziergane na drutach 3,25 mm są takie jak trzeba. Co oznaczało, że "osiołkowi w żłoby dano" :))) Ciekawsze, lekko melanżowe wyszło zestawienie zagrodzianki z miksem kaszmirowo-jedwabnym. Ono też jest mniej włochate od Babyalpaki Silk, co oznacza, że ciekawe elementy (wśród nich urocze "wędrujące" warkoczyki) w tej wersji będą lepiej widoczne. Decyzja zapadła - z tego miksu powstanie moje Nelumbo :)

Wyjazd majówkowy nad morze sprzyjał planom testowym. Kilka godzin w drodze pozwala skupić się na drutach i wzorze. Nad pięknym Nelumbo zapomniałam, że miewam chorobę lokomocyjną i nie lubię wyboistych dróg (a taka jest na większości trasy siódemka na północ od Warszawy). Początek miałam pod górkę, bo nieidealnie dokręcona końcówka druta złapała w miniaturową rozpadlinę nitkę i pierwsze dwa rzędy były do sprucia i powtórki. Ale potem było już tylko lepiej. Asia pisze piękne wzory, z ogromną dbałością o drobiazgi. Oczka zwykłe i przekręcone, odpowiednia kolejność zamykania oczek przy robieniu 1 z 3 lub krzyżowania, M1R lub M1L w zależności od fragmentu wzoru, tu subtelny ażurek, a tam nietypowy bąbelek - wszystko składa się na oryginalną, wyrafinowaną całość. A co najważniejsze - to nie jest nazbyt trudny wzór. Ma w sobie wystarczającą dawkę powtarzalnych fragmentów, dzięki czemu z czasem praca przyspiesza i sprawia coraz większą przyjemność. Na zdjęciu widoczna robótka dociągnięta do końca schematu D - za kilkanaście rzędów będę dzielić robótkę na przód, tył i dwa rękawy.





Żeby nie było tak zupełnie szaro, na koniec efekt filcowej przeróbki. Nie bardzo potrafiłam sobie wyobrazić zastosowanie dla filcowego czajniczka, więc trochę pomogłam sobie nożyczkami, dofilcowałam igiełką... I mam sympatyczne serduszko :)



19 komentarzy:

  1. To ja się dzisiaj tak bezmyślnie pogapię, pozachwycam, oko i michę nacieszę :DDDDD
    Ciepluchno pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpatruj się do woli - należy Ci się :)))
      Wdzięczna testerka pozdrawia :)

      Usuń
  2. Te trzy kropki za Martą mówią wszystko... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhm, mam bardzo silną wolę ;) Jak sobie obiecam, że zanim kilograma posiadanych motków nie wyrobię, nie ma kupowania nowych, to świetnie się trzymam postanowienia aż trafię na coś takiego... Z drugiej strony, czym byłoby życie/dzierganie bez odrobiny szaleństwa? :)))

      Usuń
  3. Piękny kolor , sama się na taki napalam, no i zazdroszczę własnego Nelumbo, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory potrafią zainspirować :) Wydziergasz swoje Nelumbo, wydziergasz :) To taki przyjemny wzór, dyscyplinujący szare komórki w bardzo przyjazny sposób... Pozdrawiam!

      Usuń
  4. To ja się również pochwalę, żem została dumną testerką Nelumbo:)))) Jestem na charcie B dopiero ale zaczęłam wczoraj. Bosssko się dzierga :) Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie pewnie szybko przegonisz, bo ja powoli machająca drutami jestem. Ale jako że się nie ścigamy, tylko biegniemy do jednego celu ;), to fajnie będzie podpatrywać, jak tam u koleżanek prace postępują. Wzór jest cudny, bo po krótkim rozważeniu zawiłości technicznych, leci się jak na autostradzie, a jednocześnie nie jest nudno, nieprawdaż? Z testerskim pozdrowieniem :)))

      Usuń
    2. Przy okazji podzielę się swoim minipatentem na wygodne przerabianie ktbl w skrzyżowaniach - wykałaczki są do tego celu idealne :)

      Usuń
    3. Marysiu, u mnie bardzo się sprawdził kluczyk do drutów KP :)))) Wynalazek chwili a okazało się, że patent. Nie wiem czy Cię przegonię bo Nelumbo robię w pracy, w domu wykańczam Inky. Z testerskim uściskiem ;)

      Usuń
  5. Ja też mam chrapkę na Nelumbo, Asia zaraziła mnie tymi cudnymi warkoczami. Jak tylko wzór zostanie opublikowany, przyjrzę się mu dokładnie i postaram się coś przerzucić na Lopapeysy - tak mnie zachwycił!
    Miłego dziergania szczęściaro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te warkocze z nupkami i ażurem są strasznie zaraźliwe :))) Wersja XL poszczególnych elementów może być bardzo ciekawa - trzymam kciuki! Swoją drogą, jakie my mamy przyjemne przypadłości druciane: Lopapeysy, warkoczyki i różne takie ;)

      Usuń
  6. Ojej, wszystkie testerki oprócz mnie, już dziergają! Ja czekam na włóczkę. Jutro ma być. I zabieram się do roboty. Twoje szarości są cudne! Piękne! Też zastanawiałam się nad włóczkami Marty, bo bardzo mi się podobają. Skończyłam na malabrigo finito. Po raz pierwszy taką włóczkę będę miała w ręku. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malabrigo poznałam kiedyś w formie Lace - zdaje się, że obie (Lace i Finito) mają podobne tendencje do filcowania... Ale są przepiękne, mięciutkie i w ogóle, więc warto wokół nich pochodzić na paluszkach :) Dzięki dzierganiu podczas majówki mam szanse skończyć testowanie w terminie - w normalnych tygodniach moje tempo dziergania nie daje błyskawicznych wyników, niestety. Oj, będziemy miały kolekcję pięknych Nelumbo :))) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Zaczytałam się i zgubiłam chyba... Czy to Twoje pierwsze testowanie? Nie dziwię się, że ten sweterek Cię zauroczył! Mnie też, tak samo jak poprzedni! Podziwiam Cię z tymi próbkami. Ja jeszcze nigdy tak dokładnie nie robiłam. Może i robię próbkę, ale na pewno jej nie blokuję :( Najczęściej robię rozmiar S ;) No, ale w przypadku testu na pewno zrobiłabym tak jak Ty - po bożemu ;) Kiedyś myślałam o zgłoszeniu się do testowania na ravelry, ale jeszcze nie zabrałam się do czytania, czym to pachnie, jakie są zasady... Na razie odważyłam się na pierwszy w życiu KAL ;) Ciekawa jestem całości! Bardzo ciekawa! Pozdrawiam - fanka szarości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy test :) Odwagę do zgłoszenia zawdzięczam: wspaniałemu projektowi Asi, pięknej farbowance Marty i przemiłej osobowości autorki wzoru :) Zauważyłam, że różne dziewczyny stosują różne zasady, więc dopytałam Asię, co dla niej jest ważne. Forma testu bardzo mi się podoba, bo ramy czasowe i konieczność trzymania się określonych parametrów próbki walczą z moim rozwlekaniem pracy w czasie oraz podejściem do próbki "jakoś to będzie". Tu nie ma "jakoś to będzie" - ma być porządnie i już :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. To może i ja kiedyś spróbuję, naprawdę :) Brzmisz zachęcająco :)

      Usuń
  8. Oj, coś czuję pismo nosem, że będzie absolutnie zachwycająco!! :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nieśmiałą nadzieję, że będzie lepiej niż dobrze. Piękny wzór i piękna włóczka bardzo nakręcają zapał do pracy :)

      Usuń