czwartek, 29 maja 2014

Książka ku pamięci

Dziś wyjątkowo nie będzie ani słowa o robótkach i rękodziele. Napiszę o książce, o której po prostu muszę napisać, bo nie daje mi spokoju. To pokłosie spotkania zorganizowanego przez Instytut Teatralny w Warszawie z panią Zofią Kucówną - znakomitą aktorką i autorką kilku książek.

Zofia Kucówna, zapytana przez Rafała Sławonia o czasy studiów (pierwsza połowa lat 50.) opowiedziała krótko losy swojego brata, który był represjonowany w PRL za to, że ojciec rodzeństwa był przed wojną wojskowym, a w czasie wojny walczył w AK. Edward Kuc nie miał szans na studia, na uczelni nawet nie dopuszczono go do egzaminów. Jako dziewiętnastolatek trafił za to do wojska, które tak naprawdę wojskiem nie było. To była praca w nieludzkich warunkach w kopalni. Młodych ludzi zsyłano tam wraz z kryminalistami i więźniami politycznymi. Brat Zofii Kucówny miał jako górnik spędzić dwa lata, ostatecznie zwolniono go po trzech. W kopalni stracił zdrowie, młodość i nigdy potem nie miał szans nadrobienia straconego czasu. W latach 80. opisał swoje przeżycia w formie krótkiego reportażu, za który otrzymał nagrodę w konkursie "Res Publiki". Oczywiście nagrodzonego reportażu wówczas nie opublikowano. Po latach ten materiał i inne trafiły do właśnie wydanej książki Kazimierza Boska "Tajemnice czarnych baronów: żołnierze-górnicy 1949-1959", wyd. Bellona (wcześniej pani Zofia Kucówna zamieściła tekst brata w jednej ze swoich książek).

O żołnierzach-górnikach pierwszy raz usłyszałam w latach 90., gdy sprawę poruszono w Sejmie. Teraz pogłębiam tamtą pobieżną wiedzę. Artykuły w książce Kazimierza Boska - dziennikarza i byłego żołnierza-górnika, to prosto opisane fakty, relacje oparte na starannej dokumentacji. Mimo to, a może właśnie dlatego, czytanie powoduje niesamowicie silne emocje. Jak to możliwe, że parę lat po potwornościach II wojny światowej można było ulokować żołnierzy-górników w obozie tuż obok Auschwitz? Gdzie mieli serce i sumienie ci, którzy traktowali podległych im więźniów jak obozowi kapo, ignorując ich zmęczenie ponad 20-godzinną pracą albo zatrucie dwutlenkiem węgla? Co myślał marszałek Rokossowski, że uznał tych młodych ludzi za gorszych wrogów ludu od folksdojczów (tym nie groziło wcielenie do karnej kompanii)?

Na te pytania pewnie nigdy nie znajdę odpowiedzi, ale książkę przeczytam uważnie do końca. O żołnierzach-górnikach po prostu trzeba wiedzieć i pamiętać.



Informacja ze wstępu:

Były ich tysiące. W okresie nasilenia represji - nawet setki tysięcy młodych ludzi więzionych pod ziemią. A mimo to nikt nic o nich nie wiedział. Żołnierze-górnicy nazywani szyderczo czarnymi baronami (tak niegdyś mówiono o właścicielach kopalń) nawet na Śląsku uchodzili po prostu za przestępców, wyrzutki społeczeństwa. Otaczała ich aura wzgardy, nawet potępienia. Karne bataliony kopalniane funkcjonujące pod szyldem Wojskowej Służby Zastępczej, należały bowiem do najlepiej zamaskowanych metod represjonowania "wrogów ustroju". Pieczono zresztą dwie pieczenie przy jednym ogniu: cichcem rozprawiając się z politycznym przeciwnikiem, jednocześnie za bezcen zwiększano wydobycie.
Teraz ci "baronowie” odchodzą w ostateczne zapomnienie. Niedługo już nikt nie będzie wiedział, kim byli żołnierze-górnicy, ani w jaki sposób niszczono ich egzystencję. Dzisiaj trudno to sobie wyobrazić, zwłaszcza młodemu człowiekowi, ale kopalniane piętno naznaczało ich na całe życie, ciągle w nich tkwiło. Nawet po zakończeniu podziemnej katorgi. Byli już do końca skazani: wszędzie, we wszystkich dokumentach, szła za nimi literka Z - szyfrogram tajnych służb: podejrzany, niepewny. Pozostawali więc na długie lata, nawet do końca swoich dni, obywatelami drugiej kategorii.


12 komentarzy:

  1. Ile faktów historii jeszcze pokutuje w podziemiach, w drugim czy nawet trzecim obiegu...? Lecę po książkę do księgarni, bo ogromnie mnie zaciekawiła. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz mniej jest ludzi, którzy to pamiętają i którym zależy na podtrzymaniu tej pamięci. Wielu z tych żołnierzy-górników odeszło przedwcześnie, zwłaszcza ci, którzy pracowali w kopalniach uranu. A wciąż zdarzają się osoby stwierdzające, jak to dobrze było za PRL... I tacy, którzy widzą żołnierzy-górników przez pryzmat osób, które dla paru przywilejów próbują się podłączyć pod tę grupę. Książka jest niedroga i świeżo wydana przez znane wydawnictwo, więc powinna być łatwo dostępna.

      Usuń
    2. Ja polecam książki o rzezi wołyńskiej -"Wołyń we krwi" J.Wieliczki-Szarkowej i "Gdy brat staje się katem" K.Lubienieckiej-Baraniak. To też część historii Polski, którą się zakłamuje i zamiata pod dywan...

      Usuń
    3. Dziękuję. Z powodów rodzinnych o tym wątku pamiętam, wiem, jakie to bolesne i niełatwe. Jak zabiorę się za czytanie na ten temat, dobrze wiedzieć, co inni czytelnicy polecają.

      Usuń
  2. ciarki mi przeszly po plecach!....przerazajace jest, jak wielki ogrom ludzi ucierpial, przez ten przyjacielski system!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego dobrze, że są takie książki - dobrze napisane, z porządną bazą informacyjną. Trzeba pamiętać o takich zwykłych ludziach - ofiarach systemu. Moim zdaniem, ta książka jest ważniejsza i bardziej potrzebna niż kolejna biografia Stalina i innych oprawców.

      Usuń
  3. Dziekuję Ci bardzo za tą recenzję. Książkę na pewno przeczytam. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że napisałam o niej. Tak sobie myślę, że nie zaszkodziłoby włączenie tej książki do lektur szkolnych. Nałkowska, Borowski, Herling-Grudziński, Moczarski i Bosek - jakby to wszystko młodzież uważnie przeczytała, to może świat byłby lepszy? Pozdrawiam Cię serdecznie, "wspólniczko" od Nelumba.

      Usuń
  4. O, ciekawe - i przerażające. Nigdy o tym nie słyszałam (choć faktem jest też, że współczesna historia Polski nigdy mnie nie interesowała, więc informacji na ten temat nie szukałam). Masz rację, że należałoby włączyć to do lektur. Chyba poszukam w rodzinie kogoś, komu mogłabym ją sprezentować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z daniem tej książki na prezent jest niezły - lektura niezbyt gruba, dobrze napisana (zwięzły, dziennikarski styl i o ile się zorientowałam - staranna redakcja), a temat z czasów, które pamięta jeszcze wielu ludzi.

      Usuń