niedziela, 15 czerwca 2014

A jakże, dziergałam publicznie

Nie mam z tym problemu, więc nawet ładnie wyszło, że kolejny dzień dziergania w miejscach publicznych zbiegł mi się z długą podróżą autokarem (urlop - hip, hip, hura!). Dziergałam publicznie chustę estońską, mamrocząc pod nosem "trzy...pięć...siedem", aby nie pomylić się przy nupkowych pętelkach.



Na zdjęcie podróżnicze nie załapał się udzierg letni, czyli bluzka według wzoru Jill's Dress Kristiny McGowan. Za mną już meandry konstrukcyjne ramion i teraz lecę pończoszniczymi w dół, dokąd starczy włóczki. A jak nie starczy, to mam jeszcze jeden motek tego samego surowca, tyle że w majtkowym różu. Po ufarbowaniu na ładne chabry lub granaty powinno pasować. Może zrobię też kontrastowe "szwy"? Pewnie przy nich pokombinuję trochę, bo wykrój oryginalny nie przewiduje zwężania poniżej biustu, a ja zwężam. Wolę mieć rozmiar docelowy nieopinający, ale trochę ukształtowany tu i ówdzie. Zobaczymy, co wyjdzie z tych kombinacji.



Włóczka to BC Garn Sarah Tweed (jedwab, jedwab bourette i wełna w stosunku 50/10/40). W robocie wydaje się szorstka, ale po wykonaniu i zblokowaniu próbki wiem, że kontakt z wodą bardzo tę włóczkę zmiękcza i wydobywa jej jedwabną szlachetność. Wygląda na to, że po iluminacji podczas testu Nelumbo już całkowicie przeszłam na próbkową stronę mocy ;)

W czytniku zabrałam różne lektury, to dlaczego miałabym brać tylko jedną robótkę? :) Chociaż nie przewiduję nadmiaru czasu na dzierganie, bo w planach jest dość intensywne chodzenie po górach. O ile burze znikną z zapowiedzi synoptyków...

12 komentarzy:

  1. Znam włóczkę i bardzo cenię:) Ja poproszę o parę zdjęć z Waszych górskich łazęg, popatrzę chociaż na zdjęcia:( A gdzie będziecie? Strasznie Ci zazdroszczę i tak jak każdemu innemu, który jedzie w góry buuuu.... Miłego i owocnego urlopu:)))) I niech burze omijają Was z daleka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to cieszę się, że nie jestem odosobniona w sympatii do Sarah Tweed :) Specjalnie dla Ciebie zdjęcia z Tatr będą. Cóż, nie da rady mieszkać naraz we wszystkich pięknych zakątkach Polski, ale chociaż można czasem odwiedzić niektóre z nich... Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Może to nei ma nic wspólnego z akcją dziergania w miejscach publicznych, ale ja nagminnie dziergam w środkach komunikacji miejskiej (jak tylko jest gdzie usiąść) a już w pociągu czy autokarze to obowiązkowo Kiedyś czułam się nieco niezręcznie, dziwnie, ale zauważyłam, że to nie wzbudza zainteresowania i nie wywołuje zdziwienia, a to cieszy, bo czuję się swobodnie.

    Urlop... ale masz fajnie. Miłego odpoczynku życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, zauważyłam już jakiś czas temu, że na 99 proc. współpasażerów robótki nie robią żadnego wrażenia i bardzo dobrze się z tym czuję :) Lubię twórczo wykorzystywać dłuższe podróże, jakoś szybciej czas mija, a przy okazji przyrasta dzierganie...
      Urlop i wyjazd to coś, czego mi ostatnio bardzo brakowało. Dziękuję za życzenia :)

      Usuń
  3. Oooo, tej włóczki nie znałam, trzeba się będzie przyjrzeć i obmacać :-) Miłego łażenia, przyzwoitej pogody życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem miłośniczką wszelkich tweedów (co niekoniecznie widać w garderobie), a ta włóczka jest kwintesencją tweedu eleganckiego od niechcenia. Przy macaniu uwzględnij czynnik mięknięcia pod wpływem wody :)
      Za życzenia dziękuję :)

      Usuń
  4. Góry są boskie byle tylko nie padało za mocno. Zazdraszczam bardzo bo ja jadę dopiero we wrześniu a wcześniej wczasy z dzieciakami :) Włóczki jeszcze nie znam ale ja też tweedowa jestem więc nie omieszkam jej sprawdzić. Udanego urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś pogoda była idealna: przeważnie pochmurna, ale bezdeszczowa. Trasa przepiękna, przez Dolinę Roztoki do Pięciu Stawów, powrót przez Świstówkę do Morskiego Oka. Nóg nie czuję, ale warto było :) Pogoda na najbliższe dni ma być podobna. Tobie na wrzesień życzę równie miłego wyjazdu :)

      Usuń
  5. Mój mąż już nawet mówi, że najwyżej wezmę sobie jakąś włóczkę na drogę - czyli on już się poddał. Chociaż przy trudnych terenach nawet przy włączonej nawigacji muszę się wcielać w rolę pilota....i dzierganie odpada. Ale w miejscach publicznych - jak najbardziej. W zeszłym roku mi się udało. W tym niestety pogoda nie pozwoliła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, pilotowanie średnio się łączy z dzierganiem... W ogóle to dzierganie w miejscach publicznych jest fajne - nikomu nie przeszkadza, a dla osoby dziergającej same korzyści :) Dla mnie w podróży ma jeszcze jeden plus: w przeciwieństwie do czytania książek nie powoduje choroby lokomocyjnej, a nawet wręcz przeciwnie (dzięki skupieniu na robótce).

      Usuń
  6. Miłego wypoczynku! Jak cały dzień pochodzisz po górach, to wieczorami będziesz leżeć plackiem, z robótką w rękach, bo tylko one będą miały siłę się ruszać, dobrze, że zabrałaś więcej niż jeden projekt! *^o^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Oj, dobrze, że drutów nie trzyma się stopami - byłoby krucho z moim dzierganiem... ;) Płodozmian się przydał, bo chusta pasowała do podróży autobusem, a bluzka znakomicie nadaje się na usypiające machanie drutami wieczorem.

      Usuń