poniedziałek, 21 lipca 2014

12 sprutych rzędów

Aktualnie cierpliwie czekam na test dla Asi. Kolejny z jej pięknych projektów zawołał do mnie "będę twój!"... Na zdjęciu próbka i przedsmak merynosa czekającego na przerób.



Tymczasem, stosownie do pogody, dziergam z bawełny. Coraz bardziej lubię Begonię Yarn Artu. Ostatnio odkryłam jeszcze jedną jej zaletę - jest bardzo przyjazna w procesie prucia. Gdy zlikwiduje się odpowiednią liczbę rzędów, nakładanie oczek na drut jest całkiem proste i nie powoduje rozłażenia się wszystkiego po sąsiedzku. Uff... A pruć mój wymarzony granatowy kardigan niestety musiałam. Są błędy, które można zignorować, naprawić po wydzierganiu i jakoś przeżyć bez destrukcji. Taki trafił mi się w rzędzie, gdzie powstawała pierwsza dziurka do guzika. Robię oba przody naraz, na jednym drucie (choć z osobnych kłębków) i tak zapamiętale dziergałam lustrzanie, że wydziergałam dziurkę w obu listwach przodu ;) Ale że dziurka jest mała, a ja w ogóle rozważam podszycie tej plisy od spodu tasiemką, to machnęłam ręką na ten błąd i sztrykowałam dalej. Przy oglądaniu filmu ("Uziemieni" - nic wybitnego, raczej irytujący przykład komedii francuskiej) poleciałam do przodu i dopiero po 83. rzędzie zastanowił mnie brak poszerzania się robótki. Po napisach końcowych zanurzyłam się w opisie i doszłam do wniosku, że niestety muszę się cofnąć o 12 rzędów, żeby wszystko było w porządku. W sumie dobrze, że używam licznika rzędów - problem mógł zostać precyzyjnie namierzony i równie precyzyjnie naprawiony. Żeby w dalszym dzierganiu nie mieć takich niespodzianek, przygotowałam sobie listę ważnych rzędów: 80 - dodawanie, 88 - dziurka, 90 - dodawanie... A na listwie prawego przodu przypięłam marker, ku pamięci :) Trochę niepokoi mnie rozmieszczenie dziurek: odrobinę je rozsunęłam względem oryginału, gdyż już przy plecach wydłużyłam nieco odcinek talia-pacha (ze względu na wzrost i proporcje). Mam nadzieję, że moja matematyka zapięciowa się sprawdzi.





W nielicznych chłodniejszych momentach dziergam mojego ciemnoszarego Lightweighta z Alpaki. I przędę alpakę. Piękną, jasnoszarą, mięciutką. Po każdym epizodzie prządkowym muszę wyczesać noszoną właśnie odzież gęstą szczotką, bo nic tak ładnie nie obłazi mnie przy kołowrotku jak śliczna alpaka :) Chyba nie lubię prząść w upał, ale trochę się mobilizuję, żeby mieć jakikolwiek urobek na koniec Tour de Fleece 2014. Kolarze mogą w taką pogodę kręcić, to co - ja nie dam rady? ;)





Chwaliłam się już wykończonymi Wichrowymi Wzgórzami II, czyli drugim motkiem wielobarwnej nitki z Malabrigo Nube w kolorze Arco Iris, której 200 g czeka teraz na przerobienie?



Jest jeszcze resztka pojedynczej nitki, która została po skręceniu dubla. Pożenię ją z niewydarzonym początkiem alpaki. Chciałam spróbować przędzenia czegoś grubszego, ale zupełnie mi się ten eksperyment nie podobał. Ostatecznie powstaje nitka cienka (patrz powyżej), a kawałek eksperymentalny zostanie połączony z pojedynczym Malabrigo.



W kolejnym międzyczasie międzyczasu zrobiłam satysfakcjonującą próbkę na kamizelkę dla taty. Kamizelka ma być odtworzeniem modelu sprzed lat, który po intensywnym i długim użytkowaniu mocno już jest nadgryziony zębem czasu. Wybrałam mieszankę wełny z akrylem 49/51 (Nakolen), żeby było ciepło, ale też łatwo w praniu. Próbka na drutach 4,5 mm dała właściwe parametry, nieźle się zblokowała i pozostaje mi tylko rozrysować z grubsza model na papierze, a potem dziergać, przykładając co jakiś czas robótkę do wzorca. Do imienin taty jeszcze ponad trzy miesiące - przy umiarkowanym płodozmianie robótkowym powinnam zdążyć.



4 komentarze:

  1. Ależ się dzieje u Ciebie, tu się przędzie, tam się pruje, jeszcze gdzie indziej przerabia, wow! Tylko pozazdrościć urozmaicenia, a ja od początku robię testowy sweterek, jestem już mistrz w tym:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć - skupiasz się na celu po mistrzowsku :) U mnie metoda kilku robótek jednocześnie lepiej się na co dzień sprawdza. Choć, gdy już akcja ruszy, to część urozmaicaczy zwolni - test to najlepsza motywacja do szybkiego, terminowego dziergania...

      Usuń
  2. Jesteś pracowita jak mrówka. A może bardziej? :) Przepiękne kolory w moteczkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak, świetne są te kolory :) Nie mogę się napatrzeć i - co przy wielobarwnych włóczkach rzadko się zdarza - w próbce harmonijnie się przenikają i wciąż bardzo mi się podobają.
      A z tą pracowitością to różnie bywa - ja raczej typem zrywowym jestem ;)

      Usuń