poniedziałek, 28 lipca 2014

Zmiana priorytetów

Granatowy kardigan z bawełny chwilowo został odstawiony na boczny tor. Chwilowo oznacza kilka tygodni, bo sweter testowy (też niebieski, ale z akcentami fioletu, zieloności...) pewnie tyle mi zajmie. Na razie udało mi się w kardiganie skończyć przody. Zostały jeszcze rękawy i cała przebogata wykończeniówka, gdyż granatowy jest klasycznym swetrem zszywanym, na koniec obrabianym plisą tu i ówdzie (po drodze będzie jeszcze blokowanie poszczególnych części). Matematyka dziurek zasadniczo się sprawdziła. Wyszła mi jedna dziurka mniej niż norma przewiduje, ale rozmieszczenie jest równomierne i górny guzik wypadł tam, gdzie trzeba, czyli tuż pod plisą dekoltu. Przed wykończeniem całości nie zweryfikuję raczej adekwatności rozkładu guzików w sensie nierozchodzenia się przodów i ogólnej estetyki, ale staram się być dobrej myśli. Sprawie powinien przysłużyć się fakt dziergania rozmiaru większego niż wymiary przyszłej właścicielki (czyli mnie) by wskazywały. Poza tym to kardigan letni, więc konieczność zapinania nie jest kwestią życia i śmierci ;)



Przy dzierganiu kardiganu dochodzę do wniosku, że klasyczna konstrukcja swetra rozłożonego na czynniki pierwsze nie jest moją ulubioną. Przy takiej konstrukcji bardzo mało jest uspokajającego powtarzalnego dziergania, co i rusz trzeba kształtować boki, dekolty, pachy, a do tego jeszcze pamiętać o dziurkach na guziki i pilnowaniu wzoru... A może to Kim Hargreaves tak jakoś bałaganiarsko (jak dla mnie) pisze wzory? Osobno pisze o dziurkach i ostrzega, że nie napisze o następnych, osobno opisuje kształtowanie dekoltu i pachy, choć to występuje w tej samej sztuce... Jakoś nie jest to mój styl i, jeśli tylko się da, będę w przyszłości starała się przełożyć projekty Kim na dzierganie w kółko (bo to ładne swetry są i na tym jednym Cobalcie raczej się nie skończy). Wiem, szwy mają zalety, stabilizują dzianinę, ograniczają jej wyciąganie się w noszeniu i praniu. Działają tak, jak podklejenie newralgicznych odcinków szytej bluzki taśmą flizelinową. Ale odbierają mi połowę przyjemności z dziergania i po kolejnych momentach zapomnienia powodują konieczność prucia, więc chyba wolę zaryzykować szybsze zużycie się dziergadeł...



Na koniec mała przygoda sprzętowa. W miniony weekend po raz pierwszy żyłka wyemigrowała mi z obsadki. Nastąpiło to w drutach KP z wymiennymi końcówkami. Na szczęście nie w przesadnie dramatycznym momencie i nie uwolniło niepotrzebnie oczek - tak czy siak zabierałam się do prucia... Zastanawiam się, czy warto wklejać tę końcówkę z powrotem. Jeśli raz się rozeszło, niewykluczone, że po łączeniu przypadkowym klejem znów to zrobi. Ale z drugiej strony krótka żyłka (to jest bodajże 60 cm) bywa bardzo przydatna jako lina do trzymania chwilowo niepotrzebnych oczek, np. rękawowych. Chyba oznaczę lakierem do paznokci trefną końcówkę, będę mieć na nią oko i nie odpuszczę jej tak łatwo. Tymczasem leci do mnie zestaw nowych drutów ChiaoGoo, polecanych m.in. przez Rene. Zaszalałam, zamówiłam i mam nadzieję mieć z nich dużo radości :) Jak to jest, że choćby się miało nie wiadomo ile par drutów (lub zestawów po pięć), to zawsze aktualne robótki potrzebują masowo tego samego rozmiaru?

10 komentarzy:

  1. Chiaogoo sa swietne :) tez mam zestaw i jestem bardzo zadowolona, tylko od razu musialam zylki dodatkowe zamowic, bo te w zestawie sa krociutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, czyli dobrze kombinowałam, bo do zestawu dorzuciłam dwie żyłki i końcówki 3 mm, których nie ma w komplecie :))) Jak dotąd czytałam same entuzjastyczne opinie o tych drutach, więc dużo sobie po nich obiecuję (tzn. wiem, że nie ugotują obiadu, ale zakładam, że przyjemność z dziergania na nich będzie ponadstandardowa)...

      Usuń
  2. A co Ty zaczynasz testować? Czyżby Lukrecję???? !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhm :) To dopiero początki początków, a właściwie rozbieg :)

      Usuń
    2. No chyba zaraz Asję świsnę w ucho! A ja nic nie dostałam :(

      Usuń
    3. Nie bij Asi, nie bij :) Przecież piszę, że rozbieg, próbkowanie i takie tam... Nerwowo przytupujemy nóżkami, ale trzeba trochę poczekać na plik zasadniczy :)

      Usuń
  3. Wklejać. Wkleiłam własnie taka 60-tkę ze 3 lata temu na kropelke, trzyma się do dziś:)
    Dobranoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź :) Tak się zastanawiałam, jakiemu rodzajowi kleju dać szansę...

      Usuń
  4. I w moich KP się gwint onegdaj rozdzielił od żyłki, konsternacja mnie ogarnęła niebotycznych rozmiarów, bo poleciały dwa właściwie w tym samym czasie i to w dwóch żyłkach, ale pozostałe, które mam trzymają się dzielnie.. kusisz mnie tym nowym zestawem drutków, oj kusisz... i nie wiem czy mój Połówek ogarnie kolejne druty w domu... ale chyba się też na nie w końcu zdecyduję. Choć nie, poczekam na Twoją opinią :D
    Ściskam serdecznie i trzymam kciuki za testy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kciuczki serdecznie dziękuję :) Druty potestuję i dam znać. Dziś dotarły, na oko są śliczne, a jak będzie w użyciu - zobaczymy. Ogólnie to jestem dobrego zdania nt. KP, ale widzę, że z czasem jednak się zużywają (pisałam kiedyś o złamanym akrylu?). Tak więc w obliczu kilku bardzo zachęcających opinii o ChiaoGoo postanowiłam dać im się wykazać :) Uściski!

      Usuń