niedziela, 24 sierpnia 2014

Lukrecja

Lukrecja mówi sama za siebie. Właściwie, po co się rozpisywać, kiedy ona taka wymowna ;) Projekt Asi, zdjęcia autorstwa Gosi i Marzeny. Użyłam zalecanych drutów (3,5 mm do zasadniczego dziergania, 3 mm do wykończeń) oraz włóczki o wagometrażu zgodnym z autorskim (Dream in Color Smooshy w kolorze Deep Seaflower - 366 m w 100 g). Dziergałam rozmiar 36, zużyłam w sumie 330 g.



Tułów był robiony na drutach z żyłką, rękawy - na drutach pończoszniczych. Po raz kolejny przekonuję się, że lubię technikę magic loop do robótek o większych obwodach (od czapki wzwyż), a przy mniejszych formach (skarpety, wąskie rękawy) z przyjemnością łapię za za pięć drutów. Jedynym ich minusem jest dla mnie ucisk na nerw w lewej dłoni: po paru dniach dziergania tracę czucie w połowie opuszki palca serdecznego. Na szczęście da się z tym żyć i problem mija właściwie po dwóch dniach od porzucenia skarpetkowców :)

W procesie wykonawczym zmieniłam tylko długość swetra: gdy Asia zaleca zrobienie od pachy w dół 40 cm dzianiny, ja wydziergałam 48 cm ze względu na wzrost. I nie robiłam przedłużonego tyłu. U innych mi się podoba, ale u mnie byłby kompletnie niepraktyczny. Jestem znaną wypychaczką dolnych partii odzieży - taki "tren" siłą rzeczy znalazłby się pod moim siedzeniem i szybko straciłby kształt. Mimo nieplanowania przedłużacza, wydziergałam go jednak. Test to test - ten odcinek wymagał sprawdzenia obliczeń, więc zrobiłam kilkanaście rzędów (skróconych). Są bezbłędne :) Przy okazji skonstatowałam, że moje rzędy skrócone na koniec rzędów lewych wymagają dopracowania - korzyści uboczne z testowania...
Aha, zrobiłam jeszcze dwa rzędy więcej w plisie dekoltu. Podczas przymiarki doszłam do wniosku, że te dodatkowe milimetry idealnie wypełnią pęknięcie w dopasowanym przodzie mojej Lukrecji. Potem przekombinowałam trochę na tym odcinku. Chciałam uniknąć rozłażenia się zapięcia i wymyśliłam, że przyszyję guziki dla picu, a zasadnicze zapięcie załatwi taśma z zatrzaskami. To nie był najlepszy pomysł. Jakiekolwiek rozpięcie taśmy sprawia, że jedna strona zapięcia opada smętnie pod ciężarem ceramicznych guzików, a druga dziarsko się trzyma, wspierana przez listwę taśmy... I nici z chwalenia się, jak pięknie przyszyłam taśmę... Ot kuturów mi się zachciało ;) A jak już przy wytwornym krawiectwie jesteśmy, to pragnę zwrócić uwagę na kolor nici, którymi przyszywałam guziki: dwa zostały umocowane nitką w kolorze szafirowym, dwa pozostałe - granatowym. To tak w ramach mimikry do melanżowego farbowania wełny.

Opis autorstwa Asi jest szczegółowy. Jak zwykle, dobrze mieć do niego trochę doświadczenia w dzierganiu, ale jak ktoś mało umie a jest ambitny, to z drobiazgowymi instrukcjami powinien sobie poradzić. Tak naprawdę, najwięcej tam się dzieje na początku, gdy trzeba opanować kształtowanie ramion i automatyzm w dzierganiu ażuru. Potem już jest z górki.


Uwielbiam ten ażur na rękawie :) Naszyjnik autorstwa Gosi współgra z nim idealnie...




To też biżuteria ze zbiorów Gosi, tym razem rękodzieło tajskie. Kolorystykę chyba ustalali z farbiarzami Dream in Color ;)


Motylek jest mój (w sensie własności, nie produkcji).











41 komentarzy:

  1. Nosz słów mi brakło!!! Wyszła Ci naprawdę przepiękna i idealnie dopasowana. Biżuteria też robi wrażenie ale zdjecie z czerwoną marynarką to jest to!!! Idę sobie popatrzeć. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niebieskie z czerwonym chyba nigdy nie znudzi, a że niejednokrotnie zauważyłam u nas podobieństwo gustów kolorystycznych, to się jakoś nie dziwię... Dziękuję za tak wymowne zaniemówienie :))) Uściski!

      Usuń
  2. Aaaaaa......szczękoopad. Sweter cudny, kolor cudny, guziki cudne no i te naszyjniki pięknie dopełniające stylizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojoj, uważaj ze szczęką - jeszcze może się przydać ;) Dziękuję za tak miłą recenzję mojej L :)))

      Usuń
  3. Piękny sweter.... jestem pod wrażeniem. Guziki rzeczywiście dobrane idealnie. Całość rewelacyjna...
    Pozdrawiam serdecznie, Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Olu. Bardzo się cieszę, że się podoba :)

      Usuń
  4. Po pierwsze bardzo miło się czyta Twoje posty. Po drugie zawsze, ale to zawsze ładnie dziergasz. Po trzecie Twoja lukrecja jest obłędna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, bardzo się cieszę, że tak kompleksowo Ci się u mnie podoba :) Lukrecję wprawdzie wydziergałam samodzielnie, ale na sukces złożyły się także: rewelacyjny wzór Asi i wspaniałe Smooshy z Twojego sklepu. Omne trinum perfectum :)

      Usuń
  5. Boski kolor i wzór, że o wykonaniu w ogóle nie wspomnę. Cudo! Twoja Lukrecja niczym rasowa Borgia jest po prostu zabójcza :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))) Lubię mieć zabójcze elementy garderoby - nigdy nie wiadomo, kiedy będzie potrzeba ich użycia ;)

      Usuń
  6. Marysiu, zachwyt w pełni... i zazdrość okrutna mnie wzięła! Dlaczego, ach... dlaczego, nowe Lukrecje ładniejsze od prototypu???? ;)
    Zachwycasz, nie tylko słowem i piękną polszczyzną, której pewnie i prof. Miodek by pozazdrościł, wspaniałym swetrem w barwach tak Tobie sprzyjających (raju! jakież Ty masz tu kruczoczarne włosięta, a i pewnie tęczówka przy tych odcieniach zabłysła niebiańskim lazurem!), ale też i genialną kolekcją biżuterii! To nic, że pożyczone! zjawiskowe.. :D Wszystko piękne, aż napatrzeć się nie mogę..
    Niech mnie ktoś uszczypnie, bo trudno mi w to uwierzyć, że pośrednio za tym swetrem stoję ja....
    Wielkie, ogromniaste brawa! Dziękuję!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Cię szczypię ;) Taki urok testu, że z Twojego pomysłu pączkują różne interpretacje i odkrywasz kolejne pokłady możliwości drzemiących w swoim wzorze. Nie umniejszaj urody prototypu, tylko jako szybkodziergająca chwyć za druty i pomiędzy nowościami zrób powtórkę z rozrywki w innym kolorze :)))
      Z kronikarskiego obowiązku nadmienię, że włosy są ciemnobrązowe, ale niebieskości jeszcze podbiły kolor i wyszedł odcień prawie czarny. Fakt, lazury swetra rzutują też na tęczówkę :)
      Raz jeszcze Ci dziękuję za przyjemność testowania. Po raz kolejny czegoś się nauczyłam (metoda na C jest świetna!), a przede wszystkim miałam dużo radości z pracy z Twoim wzorem i Tobą :)))

      Usuń
  7. Cudo !!! nic więcej nie dodam bo słowa są zbędne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Moniko :) Taki wymowny sweter wyszedł ;)

      Usuń
  8. Pierwszy raz chyba tu trafiłam i zamierzam bywać częściej - nie wiem czym się bardziej zachwycać - udziergi piękne, wełny cudowne i jeszcze tak lekko, a zarazem kompleksowo to wszystko opisane :)
    Lukrecja jest przeboska, a do tego w takim zestawie kolorystycznym - o matko!! chyba sobie kupię choć jeden moteczek dla samego "mania" -uwielbiam wszelkie niebieskości a w połączeniu z fioletem.... ach :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że podoba Ci się u mnie :) Dziękuję za życzliwe przyjęcie Lukrecji :)
      Ta wełna jest warta swojej ceny, przyznaję. Farbowanie bez ostrych przejść, krótkie odcinki poszczególnych kolorów, czyli małe prawdopodobieństwo dużych problemów z układem kolorów w udziergu. Do tego dość mocny skręt, więc przyjemnie się przerabia i daje elastyczną dzianinę. A po blokowaniu jeszcze zyskuje na miękkości. Przy czym z jednego moteczka można wydziergać już przyzwoitej wielkości chustę ażurową, więc nie wiem, czy to by było tylko dla "mania"...
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Pierwszy raz zabieram głos, ale aż mi dech zaparło, takie cudo stworzyłaś! Wyglądasz prze-wspaniale!!! i te kolory, po prostu uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Lukrecja sprowokowała Cię do odezwania się :) Dziękuję za miłe słowa. Też uwielbiam te kolory i ogromnie mi się podoba, jak farbiarze zestawili je w motku :)

      Usuń
  10. Piękna jest Twoja Lukrecja! I Naszyjnik przepięknie się z nią komponuje! Mnie w dalszym ciągu zachwycają guziczki, a w sumie ich dopasowanie do kolorystyki sweterka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kasiu :) Guziczkom wybaczam nawet ciężar - kolorystycznie czekały na ten sweter i najwyraźniej był ich przeznaczeniem ;)

      Usuń
    2. Niektóre guziki tak mają, że czekają na idealny projekt! Miałam w pudełku żółciutkie kuleczki, z zapasów mojej babci (której nigdy nie poznałam, bo zmarła 10lat przed moim urodzeniem), wyszperane u dziadka. Idealnie się wpasowały w Orchid (http://www.ravelry.com/projects/fiubzdziu/orchid), na fotkach tego nie widać, ale pasują idealnie. A druga moje guzikowa przygoda dotyczyła guzików, o których nie miałam pojęcia, że mam ;) Wydumałam sobie do jednego swetrzyska albo drewniane albo skórzane. Oczywiście nic nie mogłam znaleźć w pasmanteriach. Aż przy innej okazji grzebałam w (moim) pudełku z guzikami i znalazłam idealne guziki! Takie jak sobie wymarzyłam. Ot podświadomość czy coś ;)

      Usuń
    3. Magia guzikowa... Dobrze mieć bogatą kolekcję własną, żeby odkrywać takie skarby :)

      Usuń
    4. Czyli nie wyjdę na wariatkę jak Wam się przyznam, że kupuję namiętnie??? Jak tylko mi jakieś w oko wpadną dla samego podobania?? I jeszcze znajome mi znoszą bo wiedzą że lubię :))))

      Usuń
    5. Możemy założyć grupę wsparcia maniaczek guzikowych :))) Jak kupuję pod konkretny ciuch, to zwykle nabywam dwa różne zestawy. Jeden ostatecznie uznam za lepszy i przyszyję, a drugi będzie na zaś ;)

      Usuń
    6. Robię dokładnie tak samo :)))))

      Usuń
  11. Wszystko zostało na temat swetra powiedziane :-) , mogę się więc tylko podłączyć do zachwytów nad Twoją Lukrecją. I jeszcze trochę biżuterią się pozachwycam :-)
    A poza tym to doczytałam, że przerabiałaś z jednego motka, może ja się niepotrzebnie męczę dziegając z mojej smooshy na 3 nitki naraz? No ale to chyba od koloru zależy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za zachwyty :)
      Tak, przerabiałam kolejne motki pojedynczo, dowiązując kolejną nitkę po skończeniu poprzedniej. To chyba po części kwestia szczęścia, a po części mojego podejścia na luzie do niespodzianek z melanżowych włóczek - nie zamierzałam się dać łatwo wyprowadzić z równowagi ;) Podejrzewam, że kolory też mają znaczenie, jak piszesz. Deep Seaflower nie ma mocnych kontrastów, a przejścia między kolorami łagodne, więc nieregularności nie rzucają się w oczy.

      Usuń
  12. Jestem pełna podziwu dla:
    1.Doboru przepięknej włóczki,
    2.Mistrzowskiego wykonania.
    3.Nienagannej figury.
    4.Pięknych zdjęć.
    5.Zjawiskowych naszyjników.
    Po szóste i najważniejsze pięknej, własnoręcznie udzierganej Lukrecji. Stanowicie doskonały duet. Pięknie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, ogromnie dziękuję za tak życzliwą recenzję :))) Sama nie wiem, z którego punktu cieszę się najbardziej...
      Teraz ja będę czekać na wszystkie te piękne Lukrecje, a wśród nich Twoją :)

      Usuń
  13. kolor niesamowity - dzięki czemu bluzeczka zyskuje bardzo dużo :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, bez tej włóczki to nie byłaby ta sama Lukrecja... A kolory prawie jak kameleon, zmieniają się w zależności od światła i kolorów w sąsiedztwie :)

      Usuń
  14. Poprzedniczki napisały już wszystko !!! Lukrecję wydziergałaś przepiękną :) Podoba mi się wszystko, kolor, guziki i Ty w tym sweterku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Takie miłe słowa niezmiernie przyjemnie się czyta :)

      Usuń
  15. Cudny. Przecudny. Perfekcyjny. Gratuluję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Strasznie miło czytać takie słowa :)

      Usuń
  16. Normalnie odjęło mi mowę! Piękne wykonanie. Fason napisany jak na zamówienie dla Ciebie!! Wspaniałe dodatki. Całość prezentuje się zjawiskowo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za entuzjastyczne przyjęcie :) Wyszła nam ta współpraca z Asią i Gosią, prawda? :)

      Usuń
  17. Piękny sweterek. Cud, miód malina :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny, a w zestawieniu z biżuterią i figurą jeszcze lepszy!
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe całościowe przyjęcie :)))

      Usuń