wtorek, 19 sierpnia 2014

Luz kontrolowany

Zastanawiałyśmy się kiedyś z Asią nad dobrym tłumaczeniem "positive ease" i "negative ease". Niestety nie doszłyśmy do satysfakcjonujących wniosków. Angielskie "ease" to w zasadzie nasz luz, ale pozytywny luz i negatywny luz jakoś niezbyt po polsku brzmią... Luz dodatni i luz ujemny? Trochę lepiej, w każdym razie bardziej obrazowo, ale tak czy siak, polski luz jest zjawiskiem wyłącznie dodatnim i dorabianie mu ujemnego oblicza kłóci się z logiką. "Sweter ma 5 cm luzu" - wiemy o co chodzi, prawda? A sytuację odwrotną chyba najlepiej jest przekazać opisowo: "Sweter nie ma luzu, obwód gotowego wyrobu jest mniejszy o 5 cm od obwodu biustu modelki".

Jak zwał, tak zwał, ale czy są jakieś reguły, jaki ten luz być powinien (albo jak bardzo go być nie powinno)? Kwestia gustu, oczywiście, ale znalazłam też w sieci konkretne wytyczne, może komuś się przydadzą. W blogu "Knitting Daily" opisane jest to tak: dla uzyskania standardowego luzu dodajemy do obwodu biustu 2 cale (czyli ok. 5 cm), dla dzianin obszernych - 4 cale (10 cm), dopasowane dzianiny mają 1 cal luzu (2,5 cm), a gdy chcemy uzyskać sweter bardziej podkreślający figurę, odejmujemy od obwodu 2 cale (5 cm). Oczywiście te cale to takie ogólne wytyczne, dużo zależy też od elastyczności konkretnej włóczki i konstrukcji swetra (bezszwowa łatwiej się rozciąga). Niemniej dobrze mieć jakiś punkt wyjścia do dalszych rozważań.

Teraz nastąpi akapit dla dziergających filozofów, tak więc jeśli ktoś nie lubi rozkładać dziewiarstwa na czynniki pierwsze, to może swobodnie pominąć cały ustęp :) Zgadzam się z autorką wspomnianego bloga, że warto poświęcić sporo czasu rozważeniu rozmiaru swetra i optymalnego luzu (lub jego braku). Sama podchodzę do tego następująco. Przede wszystkim pamiętam, że najlepiej sprawdzają mi się góry dopasowane, byle bez przesady. Zwykle wybieram więc projekty, które zakładają mniejsze lub większe taliowanie, dopasowanie w biuście i talii. Jeden oversize (lub dwa) w szafie w zupełności wyczerpuje moje potrzeby odmiany odzieżowej, resztę wolę mieć przy figurze. Przy wyborze stopnia dopasowania uwzględniam rodzaj włóczki: jej grubość i elastyczność. Zwłaszcza elastyczność. To najlepiej pokazuje próbka. Przy oglądzie próbki mogę ocenić, jak na ułożenie dzianiny wpływa wybrany splot i grubość nitki. Co do zasady, luźniejsze sploty są też bardziej skłonne układać się do figury, a sploty ściągaczowe, patentowe itp. dają dzianinę o dużej tolerancji rozmiarowej (na większej osobie po prostu się bardziej rozciągają, na szczuplejszej - ściągają w harmonijkę). Jeżeli nie jestem pewna, który rozmiar wybrać, uwzględniam udział takich ściegów w całości. Przykładowo, testowa Lukrecja Asi ma panele ażuru o charakterze lekko ściągaczowym, więc mniej się stresowałam wyborem pomiędzy 36 a 38 - ażur pomoże :)

Co do swetrów z obwodem mniejszym niż obwód biustu modelki (negative ease) również skłonna jestem się zgodzić z Kathleen Cubley - nie trzeba się bać dopasowania. Swetry są życzliwsze damskiej figurze niż podkoszulki z cieniutkiej wiskozy, zdecydowanie mniej podkreślają. Raczej wygładzają linie, szczegóły pozostawiając domyślności patrzącego. Wbrew pozorom, dziergane namioty niekoniecznie maskują tuszę. Większości bardziej służą fasony pośrednie, skręcające w stronę dopasowanych. Zresztą nic nie zastąpi uczciwej rozmowy z lustrem :) I refleksji na temat swojego stylu odzieżowego w wersji stosowanej. Czyli: co (naprawdę) noszę, a które fasony głównie wiszą w szafie? Co odpowiada mojemu stylowi życia (uwzględniając zwłaszcza rodzaj pracy, sposoby spędzania wolnego czasu)? Pytania można mnożyć w nieskończoność, ale te chyba są najważniejsze. Warto poświęcić czas na takie rozważania, żeby mieć w szafie idealnie dobrane swetry, którymi nawet nie musimy się chwalić, bo wszyscy dookoła się spontanicznie zachwycają ;) Cóż, nie to ładne, co ładne, tylko to, co na człowieku ładnie wygląda :)

A na deser kolejny kawałeczek testowego swetra, nad którym obecnie pracuję. Konsultacje potwierdziły, że te guziki - żadne inne :) Do tego przemiła włóczka (Dream in Color Smooshy) i piękny projekt Asi - druty pędzą i sama siebie zadziwiam tempem dziergania ;) Za chwilę skończę. Potem jeszcze wykończeniówka, zdjęcia i mam nadzieję, że wkrótce będzie co pokazać.



17 komentarzy:

  1. Bardzo energetyczne kolory :) Guziczki sliczne, choc ja go kolorowych wloczek zwyklam uzywac niewidocznych guzikow, i odwrotnie. Ale Ty na pewno znow udziejesz cos zachwycajacego w calosci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas mam nadzieję, że efekt będzie godzien wysiłków :) Kolory tej włóczki to kameleon, czuję, że trzeba będzie zrobić sporo zdjęć, a potem dopisać: proszę Państwa, średnia ze zdjęć 4, 11 i 16 pokazuje najlepiej bogactwo kolorów, odcień granatu jest najwierniej odwzorowany na zdjęciu pierwszym, turkusu - na piątym, a fioletu na dziesiątym... ;)

      Usuń
  2. Guziki są przepiękne. Masz we mnie wierną fankę. Pięknie piszesz o dzierganiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak mi miło :) Taki wierny czytelnik jak Ty to komplement dla mojego pisania.
      Guzików mogłoby być więcej, gdyby mnie przy zakupie nie zniechęcił nagły napływ klienteli do stoiska. Zapłaciłam za już wybrane i sobie poszłam...

      Usuń
    2. Cóż szkoda, że tylko cztery ale dalej trzymam się tego co powiedziałam - te i żadne inne ;) Mnie też nagły tłok przy stoiskach zniechęca. Czekam z niecierpliwością na Lukrecję w pełnej krasie ;)

      Usuń
  3. Dziękuję za wpis :)ja z tych co to wolą mieć kawę na ławę po naszemu niż zachodzić w głowę co autor miał na myśli (zwłaszcza jak posiłkuję się translatorem ;))
    Twoja Lukrecja będzie niczym pierwowzór :) oczęta równiutkie jak spod maszyny ;) guziczki dopasowane, nie będą rzucać się w oczy....
    tylko nie mój kolor :( gdyby pozbyć się niebieskiego to te pozostałe ujdą :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie pomyślałam, że warto napisać po naszemu, bo angielskich źródeł jest pod dostatkiem, a krajowych duuużo mniej. Cieszę się, że informacje się przydadzą.
      Moje oczka są raczej równe, bo dziergam ścisło, a ta włóczka na drutach 3 i 3,5 mm daje gęstą dzianinę.
      Osobiście uwielbiam większość odcieni niebieskiego (z granatem na czele), ale dopuszczam myśl, że nie wszyscy podzielają to upodobanie ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Podpisuję się pod tym każdym drutem ;) I jak najbardziej zgadzam się, że dzianina jest łaskawa dla figury. Robiłam kilka sweterków w większych rozmiarach. Ciocia, której wydziergałam kardigan skomentowała go tak: "w nim mam talię!".
    Ja właśnie poległam na wyborze rozmiaru. Zamiast wybrać mniejszy wybrałam większy i musiałam pruć do zera moją Lukrecję :/
    Guzki masz przepiękne!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to współczuję prucia... Ja tym razem zaryzykowałam 36 (choć zwykle noszę 38) i jestem zadowolona - to jest fason , który musi mieć uczciwą porcję "negative ease".
      Wyobrażam sobie, jaką przyjemność sprawiła Ci recenzja cioci :)

      Usuń
  5. Luz ujemny w krawiectwie chyba istnieje - i jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, ale jakoś mi nie brzmi ;) Z ciekawości zajrzałam do Ignatowskiej, która pisze o "luzach" (w cudzysłowie). U Parafianowicza jest dodatek konstrukcyjny (luz odzieżowy). Co autor to pogląd...

      Usuń
  6. Super! Ja to zazdroszczę takiego błyskawicznego dziergania, nie wiem jak Wy to robicie. :p
    Guziki piękne, ja teraz będę potrzebowała do swojego, ale to o dziwo zwykłe drewniaki jakieś planuję.
    Niebieskości też już nie moge, chyba, że burzowy granat- ale miałam na nie fazę w gimnazjum. Wszystko wtedy miałam niebieskie/błękitne... nawet tusz do rzęs, buty i bieliznę... XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to jest tempo błyskawiczne jak na mnie - Lukrecja zajmie mi w sumie ok. trzech tygodni. Są szybsi/szybsze ;) Niemniej to chwila w porównaniu z cyklem produkcyjnym mojego (nie) Still Light Tunic, który zamknął się w prawie dwóch latach... Test dla Asi jest świetną motywacją, żeby w czasie przeznaczonym na robótki skupić się tylko na Lukrecji :)
      Granatowy tusz do rzęs też kiedyś miałam :) A bez sandałów w tym kolorze nie wyobrażam sobie letniej garderoby...

      Usuń
  7. Uwielbiam do Ciebie wpadać, by się czegoś nowego nauczyć :D A jeszcze się to nie zdarzyło, żebym się nie napatrzyła u Ciebie na nowość dla mnie lub najzwyczajniej czegoś nowego nie dowiedziała.
    Moje doświadczenie wskazuje, że dobieranie odpowiedniego rozmiaru dla siebie powinno uwzględnić kilka rzeczy, po pierwsze - jaki jest zamysł autora, czy wzór ma mieć tego luzu więcej/mniej i czy na plusie/minusie. Od jakiegoś czasu zawsze, ale to zawsze studiuję tabelkę z wymiarami zakończonego projektu zanim się na rozmiar zdecyduję, ponieważ nie zawsze niestety "luz" zalecany przez projektanta służy i mnie. Nauczyłam się już, że dzianiny dopasowane lub względnie dopasowane służą mi najlepiej, gdy całkiem za duże dodają mi tam, gdzie nie powinny i nigdy nie wydłużają, choć bardzo bym chciała :) To drugi punkt, wybrać taki rozmiar, jaki nam pasuje najlepiej :) Miks tych dwóch punktów to gwarancja dobrania odpowiedniego rozmiaru bez rozczarowania w dziewiarstwie, pod warunkiem, że trzymamy się takich wytycznych jak próbka.
    Lukrecja zachwyca już.. i wklejaj sobie dowolną ilość zdjęć z przypisami dla lepszego oddania kolorów :) to i tak będzie za mało! :D
    Czekam niecierpliwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już za chwileczkę, już za momencik... W zasadzie tylko zamknąć oczka plisy dekoltowej i zrobić całą wykończeniówkę dookoła. Z tym zamykaniem robię drugie podejście, bo się przy pierwszym okazało, że kierunków nie odróżniam i robię plisę odwrotnie niż autor przewidział (nie dałoby rady zamykać oczek, patrząc na prawą stronę udziergu). Spróbowałam kawałek i niestety lewa strona zamykania, którą byłoby widać w tym wariancie, nie bardzo mi się podoba. Toteż dowiążę nitkę z drugiej strony tęczy (zostawię też ogonek do szycia) i zrobię jak trzeba :) Potem jeszcze wyprać, wysuszyć, obguzikować i można zabierać się za zdjęcia :)
      Masz rację, akcentując doświadczenie. Każda dziergająca najwięcej uczy się na swoim przykładzie. Z opisów pani Cubley dowiedziałam się różnych rzeczy, potem je przefiltrowałam przez swoje doświadczenie i dopiero poczułam, że wiem coś więcej :)
      Zamysł autora to zawsze ciekawy wątek. Niektórzy lubią pokazać swój wyrób na szczuplutkiej modelce, z zerowym luzem. A w opisie projektu piszą o iluś centymetrach luzu. Straszne wyzwanie dla wyobraźni czytającej osoby ;) Dlatego m.in. uwielbiam oglądać różne wykonania na ravelry, bo to mi dopiero daje pogląd na to, dla jakich figur jest to fason korzystny i jaki luz sprawdza się na osobach podobnej do mojej postury.
      Ściskam!

      Usuń
  8. Pouczający wywód o luzach. W książce " Robótki na drutach 300 porad, technik i sekretów" luzy są opisane inaczej : "bardzo obcisły - 5 cm, normalny + 5 cm, luźny + 10 cm, bardzo luźny + 15 cm". A co do swetra nie mogę doczekać się zobaczenia go w całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się wiedzą - teraz mamy dwa źródła i dobry punkt wyjścia do refleksji własnych :)
      Lukrecja już skończona, tylko obfotografować. Już za chwileczkę, już za momencik...

      Usuń