poniedziałek, 22 grudnia 2014

Zimowa noc

Ostatnio rzadziej piszę. Chętnie publikowałabym wpisy częściej, bo bardzo lubię te nasze rozmowy w komentarzach, ale jako że nie umiem pisać o niczym (moja zmora od podstawówki), to przeważnie pozostaje mi oczekiwanie, aż coś skończę i udokumentuję. Chyba że wymyślę po drodze temat nie do końca robótkowy, ale dający jakoś się powiązać z tematyką blogową...

Dziś będzie wyłącznie robótkowo: o przędzeniu i dzierganiu :)

Pierwszy z wyrobów zajął mi w doskokach prawie dwa miesiące :) Sympatyczna mieszanka w fioleto-brązo-czerwieniach zmieniła się w tym czasie w 180 g ciemnofioletowej nitki 2-ply (razem ok. 600 m). Przędło się bardzo przyjemnie, efekt mi odpowiada i chyba przerobię go na chustę albo szal. Głęboki fiolet z lśniącymi refleksami skojarzył mi się z zimą i nocą, stąd moja nazwa motków i zarazem tytuł dzisiejszego wpisu. Został jeszcze kłębuszek singla, który w razie czego mogę zdwoić, a jeśli okaże się niekonieczny do wykonania chusty/szala, to zawsze mogę go opisać i podrzucić cioci Oli. Ciocia pięknie haftuje, zarówno krzyżykami, jak i haftem płaskim, więc ręcznie farbowane szlachetne nitki przyjmuje z radością. A ja się cieszę, że z takich krótkich nitek można zrobić doskonały użytek...





Drugą zakończoną ostatnio rzeczą jest kamizelka dla taty. Robiona od dołu, ramiona zszyte three-needle bind off, plisy nabrane po połączeniu ramion. Zeszło mi na nią około trzech miesięcy (też w doskokach), z prezentu imieninowego stała się podarkiem gwiazdkowym (na imieniny tata dostał coś innego, nie jest stratny ;) ). Popełniłam przy jej konstruowaniu kilka błędów. Matką wszystkich błędów było przyjęte na początku założenie, że skopiuję wcześniej używaną kamizelkę - ulubiony ogrzewacz taty. Wybrałam włóczkę stosownej grubości (Nakolen - mniej więcej pół na pół wełna z akrylem), zrobiłam próbkę idealną i... zdałam sobie sprawę, że dotychczasowa kamizelka jest na jej właściciela za duża (trochę to kwestia rozwłóczenia nitek, a trochę tego, że tata schudł nieco w ostatnich latach). Postanowiłam więc poprawić model i w konsekwencji zgrabne rozliczenie wzoru mi się rypło. Powtórzenie wzoru liczy 10 oczek (7 pończoszniczym, 3 ryżem), więc przy odchudzeniu obwodu o 10 oczek miałam nieustająco pod górkę. Na kolejnych etapach walki z matematyką poległy kolejno: lustrzane odbicie wzoru pod pachami, umiejscowienie szpica dekoltu V pośrodku paska ryżowego, a na koniec w łączeniu na ramionach paski wzorów się nie spotkały...

Na całe szczęście forma jest dobra, lekko melanżowa szarość sporo wybacza (tata jeszcze więcej) i ostateczny efekt zyskał akceptację przyszłego właściciela. A ja zyskałam porządną lekcję konstrukcji dzianiny :) Miałam nawet chęć zrobić kolejną wersję kamizelki, bardziej dopracowaną, ale zaprotestowała mama, która zapowiedziała, że ona też chce mieć kamizelkę mojego wyrobu. Czuję się rozchwytywana :)

Na sfotografowanie kamizelki na właścicielu mam nadzieję w czasie świąt. Na razie pokażę nietrafiony dekolt ;) i urodę prostej kombinacji splotów. Bardzo męski wzór, polecam.



17 komentarzy:

  1. O kurczaki, ależ przepiękny jest kolor tej wełenki...Cudowny! Nie chcesz się jej pozbyć? Hihi.... Gapię się na nią i gapię... Nie mogę się doczekać, aż zobaczę ją w gotowym szalu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, plan ramowy na wykorzystanie tej nitki jest, ale jakby mi się odwidziało, to będę pamiętać o Tobie... :)

      Usuń
    2. Wróciłam jeszcze trochę popatrzeć na tę cudną wełenkę ;) Trzymam kciuki za wykonanie planu ramoweo, choć jak Ci się odwidzi to płakać nie będę ;))) Uściski!

      Usuń
  2. Marysiu, nie mówi się "rypsło mi się" tylko "taki był zamysł od początku!" :)
    Właśnie to mnie najbardziej fascynuje w projektowaniu, że niewielka zmiana w ilości oczek całkowicie zmienia czasem zaplanowaną grafikę wzorów :) Ale poradziłaś sobie fantastycznie z tematem! Wzór kamizelki faktycznie, wyjątkowo męski, ale i dekolt genialnie wyśrodkowany! Tata z pewnością będzie dumnie nosił! :) a własnoręcznie przędziona.. achhhhhh... piękna nić! muszę kiedyś Cię namówić na przędzenie publiczne, kiedy to będę mogła na żywo zobaczyć proces tworzenia takiej boskiej nitki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, jak Ty potrafisz człowieka oświecić :) Od początku zamierzałam nieco przełamać wyjściową idealną symetrię przodów ;)
      Przędzenie publiczne by mnie chyba bawiło, ale na razie się na takowe nie zanosi. Może kiedyś nakręciłabym z czyjąś pomocą jakiś mały filmik, jak będzie lepsze światło i trochę wolnego czasu?..

      Usuń
  3. Fioletowe precelki przecudnej urody!!! Szal czy też chusta z takiej wełny będą z pewnością pięknie się prezentowały :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frasiu, mam taką nadzieję :) Choć nitka ma urodę raczej dla konesera, bo przy pobieżnym rzucie okiem widzi się tylko lekko połyskliwy ciemny fiolet, a dopiero uważniejsze przestudiowanie ujawnia te wszystkie niuanse...

      Usuń
  4. Wzór rzeczywiście męski, minimalistyczny, bardzo... mój w połączeniu z szarością. Ale ja ryżowy splot uwielbiam. Kamizelka udana z pewnością, chętnie zobaczę całość :)
    Co do nitki - nie wypowiadam się, bo jad zazdrości kapie mi po kłach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nieustannie zadziwia, jak wiele urody mogą mieć najprostsze wzory dobrze zastosowane... Polecam tę kombinację Twojej pamięci, na pewno kiedyś się przyda. Przędzenie też polecam :)

      Usuń
  5. Nitki wyjątkowej urody. Po prostu lubię te okolice kolorystyczne i zawsze oczy mi się uśmiechną:) W szalu będzie się pięknie prezentować.
    Wzór kamizelki też bardzo mi się podoba - prosty i elegancki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo mi miło, że trafiłam nie tylko we własny gust :) Też liczę na to, że nitka sprawdzi się na większej powierzchni...

      Usuń
  6. Wełenka ma przecudny kolor!!! A nietrafiony dekolt - cóż zdarza się - najważniejsze, że właściciel jest zadowolony. Mam wrażenie, że takie błędy najbardziej przeszkadzają osobie, która je popełniła. Mi zawsze się wydaje, że dana pomyłka jest widoczna z kilometra choć obdarowana osoba albo jej nie zauważa albo macha ręką mówiąc, że oczywiście przesadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nas - wielbicielek pięknego fioletu - trochę, prawda? :)
      Z tymi niedoskonałościami robótek jest tak, jak piszesz - moja rodzina na pewno nie należy do szczególarzy w tym względzie. To tylko własne dziewiarskie "mogło być lepiej..." ;)

      Usuń
  7. Bardzo ładny fiolet tej włóczki i nazwa trafiona. Nie znam się na przędzeniu, ale czy wełna wcześniej miała wyraźne kolory fioletowy, czerwony i brązowy i zamieniła się w taki głęboki, jednolity kolor? Coś pięknego!
    A kamizelka, wygląda na bardzo stylową. Czekam na zdjęcia całości, bo zapowiada się ciekawie.
    Pozdrawiam i życzę ciepłych i radosnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miała, miała :) A do tego jeszcze połyskliwe 12,5 proc. firestara :) Jak się to wszystko połączyło w cienką nitkę, to kolory podopełniały się i wyszła taka kombinacja. Tutaj (http://mariadegustibus.blogspot.com/2014/10/pazdziernikowe-nitki.html) jest zdjęcie czesanki przed przędzeniem. Gdzieś zaginął na fotografii brąz, a było go sporo ;) W każdym razie z mieszanek kolorystycznych (oraz surowcowych) wychodzą ciekawe rzeczy i za to, między innymi, uwielbiam przędzenie...
      Dziękuję za życzenia :) Tobie także życzę pięknych i radosnych Świąt!

      Usuń
  8. Zimowa Noc wyszła przepiękna! Ale by z tego był fajny Mały Sweterek, to taki nieoczywisty odcień fioletu. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))) Na sweterek dla mnie 600 m to chyba trochę za mało, mam za to wstępnie wybrany wzór chusty i silną wolę wciśnięcia tej robótki do kolejki za jakieś dwa swetry :)

      Usuń