wtorek, 9 czerwca 2015

Nici przejściowe

Po każdej kolejnej uprzędzionej nici wydaje mi się, że teraz zrobię sobie przerwę przed kolejnym przędzeniem. Że poszyję, podrutuję na całego, może coś ufilcuję... I oczywiście zanim rozkręcę się na dobre w tamtych robótkach, kołowrotek wzywa i zachęca do stworzenia kolejnej nitki. No to się długo nie opieram. Coś tam dziergam na marginesie, trochę szyję, planuję filcowanie... Tym razem uprzędłam nitkę wełnianą, w gradiencie od fioletu/purpury do żółtawych zieloności. To Bluefaced Leicester (BFL), czyli wełna miękka, z lekkim połyskiem i puchatością zarazem. Przędłam ją w zasadzie techniką worsted (czyli z założenia miała być nić zwarta i gładka), ale moje worsted nigdy nie jest stuprocentowe, trochę swobody tym włóknom lubię zostawić ;)

Cienkiego singla potroiłam metodą navajo. Przy gradiencie wydało mi się to najlepszym wyborem. Mogłam ewentualnie podzielić czesankę wzdłuż na równe części, uprząść z pasm single i potem je łączyć, ale nawet z wagą aptekarską w dłoni trudno uniknąć przy takich działaniach strat (single nigdy nie wyjdą idealnie równej długości). Mnie się ten gradient na tyle spodobał, że postanowiłam ukręcić go bezstratnie. Dlatego navajo.

Ostateczny efekt w kłębku wygląda tak (ładne cieniowanie, prawda?)



A tak jest w motku





Ten gradient będzie miał ciąg dalszy (jest częścią zaabonowanego klubu czesankowego). Możliwości zastosowania będzie więc sporo, w zależności od tego, po ilu odcinkach cieniowań postanowię nitki spożytkować.

Tymczasem zabrałam się za inny rodzaj gradientu. Mam dziewięć kolejnych kolorów, które staną się kolejnymi etapami przejścia kolorystycznego. Trochę prostsze to do ogarnięcia technicznie, acz równie przyjemne w robocie.



No i w dodatku testuję od dziś piękny wzór swetra autorstwa Hani Maciejewskiej. Czyli chwilowo druty muszą wygrać z kołowrotkiem ;)

23 komentarze:

  1. No te niebieskości na końcu do mnie mruczo :)))) Jeju, co pięknego będziesz testować? Ściskam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Tobą, Edi, niebieskie gadają, co nie?.. Test jest tajny, bardzo piękny i być może będzie niebieski (jak utrafię z próbką). Odściskuję równie serdecznie!

      Usuń
    2. Nitka przepiękna!!! Jak czytam tajny, natychmiast myślę Asja!

      Usuń
    3. Reniu, tym razem Hanja ;) Dziękuję za te urocze wykrzykniki :)

      Usuń
    4. Ależ proszę bardzo :) Zdolnych Dziewczyn pod dostatkiem, tu mam co najmniej trzy do wyboru!

      Usuń
  2. To zerkanie na kołowrotek przy każdej okazji...ech...o czym to ja miałam...a tak cudowny gradient ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I to siadanie "tylko na chwilkę", "jedynie do następnego koloru w gradiencie" i w równie niewinnych celach... Kołowrotek jest chyba najbardziej podstępnym ze sprzętów ;)

      Usuń
  3. Nie dziwię się, że jesteś testerką Hani :) , a kolorki moteczków mniamuśne. Czyli takie jak lubię.
    Pozdrawiam cieplutko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję za ten testerski komplement :) Kolory mnie też ujęły - jest coś niesamowicie przyjemnego w snuciu cieniowanej nitki... Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Nie wiele zrozumiałam z tekstu o przędzeniu (prawie nic) :))) ale efekt końcowy jest zachwycający!!! A ten niebieski cudowny będzie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to przede wszystkim chodzi o właściwy efekt... Cieszy mnie, że nitka się podoba :) I też mam nadzieję, że niebieski gradient będzie udany. Pozdrawiam Cię, Basiu, serdecznie!

      Usuń
  5. Uwielbiam takie kolorki i gradienty! Przepięknie wyszedł ten fiolet z żółtym :-) wprawdzie nic a nic nie rozumiem jak to powstało. O ile mogę sobie wyobrazić, że z czesanki powstaje pojedyncza cieniowana nić, ale żeby to jeszcze było skręcone?! Nic, a nic nie rozumiem z tych sekretów. Czekam teraz co z tego powstanie! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiesz, rozumiesz, tylko jeszcze nie wiesz, że rozumiesz ;) Navajo (chain plying) brzmi tajemniczo, ale w praktyce to po prostu łańcuszek szydełkowy o gigantycznych oczkach, skręcony wokół swojej osi.
      Na przerób jeszcze ta nitka poczeka - mam chęć doprząść kilka kolejnych odcinków i zaszaleć z kolorami...
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. O kurcze!!! W życiu bym na to nie wpadła, że to łańcuszek! Teraz to logiczne jak uchwał się gradient :-)
      Czy kolejne nitki będą kontynuacją do tych cieniowań, czy zupełnie inne? Jejku jaki ten motek jest piękny!!! I tak czekam co z niego powstanie :-)

      Usuń
    3. Kolejne porcje gradientu będą nawiązywać do poprzednich (takie domino). Mam już kolejny: w leśnych klimatach, od żółto-zielonego. Co dalej, zobaczymy :)

      Usuń
  6. Dla mnie cudne:) Niebieskie będzie ładne, ja jednak nie szaleje za niebieskim , natomiast te cieniowanie z fioletem i żółcią - no cymes prosto powiedziawszy. Powzdychałam, popodziwiałam - może kiedyś będzie taka chwila, że coś trafi do mnie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Ludwiko :) Jak to dobrze, że mamy różne upodobania kolorystyczne - jest chociaż ciekawie :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Ooooooooooo....... ten niebieski jest booooski! Kocham!
    A uprzędziona już niteczka też zacna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jak to każda potwora znajdzie swego amatora, a nitka - wielbicielki ;) Olu, pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  8. Biorę te purpury i złocistości bez zastanowienia (jak dadzą :)) Coś bardzo pięknego niewątpliwie powstanie z tej niteczki, czekam na okazanie jej w wyrobie, bo chciałabym przyjrzeć się połyskowi tego runa. Owce BFL to jedna z moich ulubionych ras, oprócz tych śmiesznych, które mają czarne główki i białą resztę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ten zestaw kolorów również ogromnie podoba - rozumiem Twój entuzjazm :) I też jestem ciekawa efektu w dzianinie - na razie zdążyła mnie zadziwić wyraźna puszystość tej nitki. Połysk wydaje się nienachalny, wensleydale miał wyraźniejszy na moje oko. Zobaczę, jak będzie w robocie. A tamte owieczki z czarnymi mordkami są rzeczywiście przepiękne :)

      Usuń
  9. Cudo!! Marzy mi się stworzenie własnej niteczki...za milion lat może się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I dlaczego za milion lat? To jest zaskakująco szybki proces nauki po przejściu etapu "pierwsze koty za płoty"... Mam nadzieję, że Twoje niteczki powstaną już wkrótce :)

      Usuń