środa, 2 września 2015

Próbna chusta

Zaczęłam ją dziergać jeszcze w maju. Podróżowała ze mną trochę po kraju, czasem zajmowała mi godzinkę lub dwie w domu. To nie jest chusta do dziergania przy okazji oglądania filmu albo podczas zajmującej rozmowy. Powtórzenie wzoru to 8 rzędów, z czego tylko trzy to same lewe oczka. Na szczęście ażur jest logiczny, sekwencja mocno powtarzalna i wzór daje się szybko polubić. To dobrze, bo już obiecałam wydzierganie podobnej chusty, tyle że z jeszcze dłuższej lejsowej nitki...

Na początku coś mi się pomyliło i musiałam pruć. Potem co dwa powtórzenia wzoru w szóstym rzędzie przeprowadzałam "linę bezpieczeństwa" i oczywiście nie musiałam jej ani razu użyć :) Zaryzykowałam zrobienie dodatkowego powtórzenia wzoru i udało mi się zmieścić w jednym motku Malabrigo Lace. W sumie nie ryzykowałam wiele, bo mam jeszcze kilka motków tego koloru z tej samej partii... Zostało ostatecznie ok. 11 m, które wykorzystałam do obrębienia górnego brzegu szydełkowymi oczkami rakowymi (już po praniu i blokowaniu). Poza tym nic we wzorze nie zmieniałam. Wprawdzie myślałam przez chwilę o dodaniu również na górze robótki pasa splotu półtkanego, ale w porę przypomniałam sobie, że jest on niezbyt elastyczny i nie miałabym szans rozciągnięcia wewnętrznego ażuru w blokowaniu.

To jest stosunkowo nieduża chusta (najdłuższy bok trójkąta - ok. 120 cm). Lekka jak piórko (5 dag). Takie drobiazgi też się przydają i przyznam szczerze, że w przypadku chusty próbnej nie bardzo chciało mi się dłubać w nieskończoność. Bardziej zależało mi na potrenowaniu pięknego, nieco onieśmielającego (niesłusznie!) wzoru. Zamierzałam przy okazji uszczuplić porcyjkę 5 motków Malabrigo Lace czekającą już ponad cztery lata na przerób. Moje zupełnie pierwsze motki Malabrigo Lace (sprzed pięciu lat) zostały swego czasu przerobione na szydełkowy szalik. Uwierzycie, że Blooming Shawl to było mojej pierwsze dzierganie na drutach z tej popularnej włóczki? Jakoś wcześniej się nie zdarzyło... Z ciekawością patrzyłam, jak się ta nitka zachowuje. Fama głosi, że filcuje się od patrzenia, Gackowa znowuż stanowczo twierdzi, że wcale nie jest tak źle i przy rozsądnym traktowaniu Malabrigo Lace nie szaleje. Skłaniam się do jej opinii, w każdym razie na etapie dziergania i blokowania nie miałam większych problemów. Owszem początkowe prucie trochę było widać na nitce, ale nie spodziewałam się, że singiel zniesie prucie kompletnie bez zmian. Moczenie do blokowania odbywało się w letniej wodzie, potem było odciśnięcie w rękach i ręczniku oraz rozciągnięcie na oparciu kanapy (bez szpilek). Nitka ciągle współpracowała i nie robiła fochów. Ciekawa jestem, jak się będzie nosiła (tamten szydełkowy szalik gdzieś się zapodział).

Chustę prezentuje na sobie ponownie moja siostra. Mimo najlepszych chęci, nie udało mi się uchwycić na zdjęciach zielonkawych i fioletowych odcieni tego farbowania Malabrigo. Jeśli ktoś na podstawie tych zdjęć chciałby wyrobić sobie zdanie o kolorze Whales Road, to proszę nie zapominać o owych niuansach - one tam są, choć ich nie widać w dokumentacji chusty.

Ostatnio zachuściło się na moich drutach. Jeszcze jedna (znowu dużo splotu francuskiego) czeka na sesję foto, a kilka kolejnych wzorów prosi się o dzierganie...

Blooming Shawl - wzór Sachiko Uemury
Malabrigo Lace w kolorze Whales Road
druty nr 3,25 mm (i 5 mm do zamknięcia oczek)











16 komentarzy:

  1. Na zbliżeniu widać jaki to piękny wzór. Pięknie zrobione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w tym wzorze i chętnie będę do niego wracać. Sachiko Uemura rozpisała go znakomicie.

      Usuń
  2. Piękna jest! I to z jednego moteczka :-) nigdy nie robiłam nic z tej włóczki, może kiedyś się skuszę. Wzór wygląda na bardzo delikatny. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak się kiedyś skusisz na Malabrigo Lace, to polecam wydzierganie małej ażurowej chusteczki - każda szyja zasługuje na tę miękkość :)

      Usuń
  3. Cudnie piękna i choć wagi piórkowej, kompletnie na taką nie wygląda, zdjęcia dodają jej majestatu i siły!
    Mam, jedno malabrigo lace, które sobie leży i czeka i nie wiem czy kiedykolwiek się doczeka.. dlaczego tak łatwo było mi się przerzucić na dzianiny typu sock? Odkąd się rozkochałam w fingeringach lace i grubsze nitki niż sock leżą tylko i czekają.. dobrze, że zima idzie, może się odważę przerobić któregoś z moich cieplejszych motków....... :)
    PS. chusta zostaje u Ciebie czy sprezentowałaś już siostrze? jej też pasują błękitności... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Chusta zdecydowanie zostanie u mnie, bo siostra mało rozczula się nad praniem czegokolwiek delikatniejszego i raczej na blokowanie u niej nie ma co liczyć ;) Wzór polecam - małe ażurowe otulenie na zimę zawsze się przyda, a jeden motek takiego lace'a to u Ciebie pewnie trzy wieczory dziergania... Mnie ostatnio dopadła faza chuściana w różnych grubościach i przypomniałam sobie, że wszystkie kalibry nitek mają jakieś zalety :) Dziergnij coś ażurowego, dziergnij, na pewno będzie pięknie...

      Usuń
  4. Piękna jak wszystko u Ciebie. Ja z Malabrigo mam kominek ażurowy, taki bardziej ozdobny niż grzewczy ale sama wiesz jaka ona jest w dotyku ;) Mam od paru lat, specjalnie się z nim nie pieszczę i nadal wyglada dobrze. Niuanse kolorystyczne pieknie widac na czwartym zdjęciu, jest i fiolet i zieleń i morski :))) Ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edi, tak czy siak nie rekomendowałabym tych zdjęć do katalogu z kolorami ML ;) Ale do noszenia tę nitkę jak najbardziej, bo przytulenie się do takiego merynosa jest niesamowicie przyjemne, prawda? Cieszy mnie Twoje doświadczenie z niekapryśnością Malabrigo Lace, bo chcę to maleństwo nosić raczej intensywnie. Ściskam Cię jak najserdeczniej :)

      Usuń
  5. Piękna jest!!!!
    Nie oddawaj jej nikomu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Gosiu :) I nie zamierzam chustki oddawać. Jak ktoś ze swoich ładnie poprosi, to może dostanie za jakiś czas własną - ta jest moja :)

      Usuń
  6. Wydziergana przecudnie. Fakt,nitka sliczna - ale każdej nitce mozna urok odebrać- Ty uroku dodałaś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludwiko, ogromnie Ci dziękuję za tak piękne słowa :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Nitka po prostu musiała przeleżeć i odczekać na swoje pięć minut, które wykorzystała w pełni:) Wyobrażam sobie jeszcze wrażenia dotykowe, jakie musi sprawiać na szyi, nie tylko jest piękna, ale i zapewne delikatna i miękka jak tylko singiel być potrafi, pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, pięknie dziękuję :) O, tak, chustka jest wyjątkowo lekka i miękka. Muszę jeszcze poszukać tamtego zaginionego w akcji szalika, bo ogromnie mi się spodobało motanie na szyi takich miękkości... Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  8. Wpadła mi w oko. A ponieważ właśnie do mnie jedzie motek ML, to kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - ładny i zaskakująco przyjazny w robocie wzór (jak na tę filigranowość rysunku).

      Usuń