sobota, 31 października 2015

Jak zadać szyku w swetrze? (o fotografii)

Nie lubię za często się mądrzyć. Za ten wpis proszę winić częściowo Asię, która na mój żarcik o zorganizowaniu kursu online pozowania w swetrze zareagowała z żywym entuzjazmem. Wzięłam sobie ten entuzjazm do serca, przemyślałam temat i postanowiłam zebrać w dwóch wpisach kilka podpowiedzi. Obawiam się, że Asia nie znajdzie tu zbyt wielu nowości... Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu osób to kwestie oczywiste, dla niektórych część tych reguł jest stosowana intuicyjnie. Miejmy nadzieję, że tekst znajdą te pozostałe osoby, którym się poniższa wyliczanka przyda :)

Cóż, wydziergać ładny sweter to jedno. Wbrew pozorom, świetna robota nie do końca sama się broni i ładne zdjęcia to nie taka zupełna próżność, choć jakby jej w ogóle nie było, to by do prezentacji internetowej nie doszło. Dość długo zajmuję się fotografią hobbystycznie (kiedyś pisywałam też do "Foto"), zgromadziłam sporo przemyśleń i podejrzewam, że osobom zaczynającym swoją przygodę zdjęciową bardziej współcześnie te spostrzeżenia mogą być przydatne.

Osobiście bardzo doceniam dobrą robotę, jeśli tylko cokolwiek widać na zdjęciu. Choć jeszcze większy entuzjazm budzi we mnie eleganckie opakowanie tej roboty w piękne, klimatyczne zdjęcia. Jak ktoś jeszcze do tego zagra ciekawym planem zdjęciowym, to jestem wniebowzięta. Doceniam zdjęcia zabawne, doceniam dobrą obróbkę zdjęć. I absolutnie nie uważam, że zdjęcie swetra musi być idealnym dokumentem. To nie katalog wysyłkowy.

Tyle exposé. Czas na konkrety.

1. Pamiętaj, że obiektyw aparatu widzi nieco inaczej niż ludzkie oko. Poproś swojego fotografa, żeby zrobił kilka zdjęć z jednego miejsca, z aparatem ustawionym na różnej wysokości (od ziemi aż do uniesionych w górę rąk - jeśli aparat ma odchylany ekran, to będzie bardzo proste, jeśli nieodchylany, to zakres sensownych wysokości będzie nieco mniejszy, ale i tak sporo będzie do sprawdzenia). Popatrz potem, jak inaczej wyglądają proporcje ciała, jak każda perspektywa podkreśla coś innego. Zauważyłaś zapewne, że niektóre urodziwe osoby wychodzą jakoś nieszczególnie na zdjęciach, a inne - o średnio regularnych rysach - zawsze przyciągają wzrok? Fotogeniczność, wbrew pozorom, jest dość przewidywalna. I poprawialna odpowiednim makijażem, jeśli się chce uzyskać efekt "glamour". Oglądaj stare filmy. Tam zobaczysz, jak pięknie maluje się rysy światłem i jak pięknie przed okiem kamery można uzyskać złudzenia co do wzrostu aktorów (pogratulujmy operatorowi, który w słynnej "Casablance" sprawił, że jesteśmy w stanie uwierzyć w to, że Ingrid Bergman nie jest wyższa od Humphreya Bogarta i Claude'a Rainsa, a Paul Henreid (1,91 m wzrostu) nie wyrasta nadmiernie ponad tę kompanię w przedziale 1,69-1,75...)







fotosy z "Casablanki" znalezione w czeluściach Internetu


Udany przykład zastosowania różnych perspektyw na potrzeby bloga znalazłam m.in. w tym wpisie u Aire.

2. Pstrykaj, ile się da! W ogóle i podczas sesji konkretnego udziergu. Im więcej się fotografuje, tym lepiej rozumie się reguły rządzące tym rzemiosłem, a jak się ma dużo zdjęć jednej rzeczy, to łatwiej wybrać naprawdę dobre (albo chociaż po prostu ładne). Fotografia cyfrowa nie ogranicza nas długością 36-klatkowej kliszy, karta pamięci daje dużo większe możliwości. Dużo, to nie oznacza dziesięciu zdjęć zamiast trzech. To powinno być najwięcej, ile Twój fotograf jest w stanie bez zmęczenia napstrykać przy jednej sesji (np. trzysta, co wcale nie jest przerażająco dużą liczbą). Uwierz, najwięksi mistrzowie aparatu nie są w stanie zrobić każdego pojedynczego zdjęcia doskonale. Nawet najlepszą kompozycję warto obfotografować seryjnie, leciutko zmieniając punkt widzenia. Zdjęć powinno być jak najwięcej. Potem zauważysz, że na jednym ujęciu łokieć jakoś głupio sterczy, na drugim gałązka rzuciła nieciekawy cień, a na trzecim robi się dziwna buła z prawej strony. Do tego co któreś zdjęcie jest nieostre, na kolejnym źle zmierzone światło dało zdjęcie niedoświetlone... Zdjęć z potencjałem zostanie znacznie mniej. Z nich wybierz kilka, które podobają Ci się najbardziej i pobaw się w obróbkę. Bardziej drobiazgową (do tego świetny jest bezpłatny GIMP, który objaśniała Marzena) lub taką najprostszą (Picasa, PicMonkey, Fast Stone ImageViewer) albo jeszcze prostszą w małej aplikacji na tablecie.
O, proszę bardzo, tutaj świetny przykład przypadkowej gałązki.



3. Nie bój się odrobiny wiedzy fotograficznej. Czasy naświetlania i wielkość otworów przysłony to dość proste zależności, które warto zrozumieć. Korzyści z tego rozumienia jest co niemiara.
Upraszczając:
- im większy otwór przysłony, tym krótszy czas naświetlania (i odwrotnie);
- większy otwór przysłony daje mniejszą głębię ostrości (czyli m.in. rozmywa tło oddalone od obiektu, na który ostrzymy obiektyw);
- krótszy czas naświetlania to większe szanse na ostre zdjęcie (patrz poniżej punkt 6).
Zwykle aparaty w trybie całkowicie automatycznym same ustalają wartości czasu naświetlania i otworu przysłony, kierując się jakimś wewnętrznym algorytmem, uśredniając. Można ten proces udoskonalić przez wybór programu z dostępnych w aparacie. Np. tryb portretowy będzie raczej starał się o większy otwór przysłony, a tryb sportowy będzie przede wszystkim starał się ustawić najkrótszy możliwy czas naświetlania. Na kolejnym etapie ambicji fotograficznych, w aparacie coraz bardziej profesjonalnym, można wybrać priorytet przysłony/czasu, ustawić taką przysłonę/czas, jak chcemy, a drugi parametr zostanie dostosowany.
Tu muszę wspomnieć jeszcze o ogniskowej obiektywu. Nie każdemu potrzebna jest wiedza, czym dokładnie jest owa ogniskowa, ale każdy fotografujący powinien zapamiętać, że im ogniskowa jest większa, tym większa szansa na ładne portrety, o miłych dla oka proporcjach. Gdy chce się uzyskać ładny portret albo równie harmonijne proporcje w zdjęciu swetra, warto nie schodzić w fotografii cyfrowej poniżej 45 mm ogniskowej (w analogowej to 90 mm). Do tego warto mieć jasny obiektyw, co oznacza, że maksymalne otwarcie przysłony jest naprawdę duże (np. 1.8).

4. W zdjęciach "produktowych" (czyli nie na człowieku) wykorzystuj statyw i samowyzwalacz. Oczywiście możesz wykorzystywać je częściej, ale przy tych zdjęciach są niezbędne. Statyw to niedrogi sprzęt, a samowyzwalacz jest w każdym aparacie (także w komórce!). Zastosowanie obu pomocników pozwoli uniknąć poruszonych zdjęć. Wykorzystaj też dostępne drobiazgi, które poprawią wygląd zdjęcia. Naciągnij rękawiczki lub czapkę na odpowiedniej wielkości i odpowiedniego kształtu sprzęt domowy, podeprzyj niedużym drobiazgiem, aby oddalić fotografowany przedmiot od tła (rozmyte tło nie odwraca uwagi od prezentowanego przedmiotu). Dodaj światła w cieniach, przez odbicie go białą kartką lub folią aluminiową. Zadbaj, by te pomocne drobiazgi nie znalazły się w kadrze. I pstrykaj, pstrykaj, pstrykaj. Eksperymentuj z różnymi tłami, różnym oświetleniem i kompozycją. To naprawdę pierwszorzędna zabawa.
To zdjęcie było robione w zastanym świetle dziennym w bardzo ponure zimowe popołudnie. Dzięki jasnemu obiektywowi, statywowi i samowyzwalaczowi uzyskałam zadowalający efekt.



5. Pamiętaj o kolorach. Kontrastach (podkreślają kształt, mogą pogrubić), paletach monochromatycznych (zdjęcia przerabiane np. na sepię mają klimat retro i mniej bezlitośnie prezentują kształty). Staraj się oddać w miarę wiernie kolory, ale nie wpadaj w rozpacz, jeśli to Ci się nie udaje. Sklep powinien mieć wiernie odwzorowane odcienie włóczek, blog ma pod tym względem większą dowolność. Pamiętaj, nie tworzysz katalogu sklepu wysyłkowego i pokazujesz innym pewne wyobrażenie o udziergu. Ludzie i tak mają różnie ustawione monitory...

6. Ostrość zdjęć. Wymóg nie do zignorowania. Oczywiście, czasem nieostre zdjęcie będzie miało sens (zwłaszcza w fotografii artystycznej), ale co do zasady trzeba pracować nad uzyskaniem ostrości. Zwłaszcza w punktach zdjęcia, które mają przyciągać uwagę. Programy do obróbki potrafią trochę podbić ostrość, ale wyjściowa powinna być poprawna, a zdjęcie nieporuszone, by dodać obrazkowi sznytu ostrościowego. Ostrości służą: dłuższe czasy naświetlania, jasne obiektywy, statyw. Oraz pewna ręka (większość ludzi ma swój obszar przejściowy koło 1/60 s do 1/100 s czasu naświetlania). Wstrzymywanie oddechu lub opieranie się o murek pomaga, ale niewiele. Czas dłuższy niż określona wartość nigdy nie da nam zdjęcia ostrego. Jeśli nie ma możliwości zaradzenia temu, a sytuacja musi być sfotografowana, trudno, cykamy, ale na blog warto robić pierwszą selekcję pod kątem ostrości (przy czym selekcjonujemy nie w aparacie, a dopiero po zgraniu zdjęć do komputera, kiedy widać niuanse).

7. Światło. Bez profesjonalnego systemu lamp błyskowych lepiej pozostać przy oświetleniu naturalnym. Trochę można pomóc sobie blendami i ekranami (blenda zmiękczy, rozproszy światło, a ekran je odbije), pomocny jest wybór odpowiedniego dnia i pory fotografowania. Latem południe to nienajlepszy pomysł, najbardziej sprawdzają się dni z lekkim zachmurzeniem i pory bliskie świtowi lub zmierzchowi (ale nie na tyle, by kolor światła mocno przekłamywał kolory fotografowanej odzieży). Lampa błyskowa w aparacie to wróg ładnych zdjęć - spłaszczy wszystko koncertowo i nigdy nie doświetli wystarczająco obiektów oddalonych od aparatu o kilka metrów... Lampa (zwłaszcza z łamaną głowicą) może być przyjacielem fotografującego, ale to nie jest zabawa dla leniwców... Dlatego polecam jasne obiektywy, statyw i samowyzwalacz - mniej wysiłku wystarczy, aby uzyskać zadowalający efekt.

8. Zadbaj o tło. Ćwicz oko, by zauważać rozpraszające elementy i móc je na bieżąco eliminować. W terenie szukaj takich ustawień, by przechodnie jak najrzadziej wchodzili w kadr (podobno rodacy ubierają się na szaro-buro... ciekawe, dlaczego w kadr wchodzą zawsze jednostki ubrane najbarwniej?..). W domu wybieraj miejsca zarazem blisko okna (światło!), jak też niezagracone, bez nadmiaru szczegółów. Możesz sobie pomóc rzuceniem na tło jednolitej tkaniny (rękawiczki z powyższego zdjęcia fotografowałam na tle kurtki, do której je udziergałam) albo podłożeniem białego brystolu. Z brystolu można ustawić też coś w rodzaju ścianki, podeprzeć książkami i mamy dwa w jednym: gładkie tło oraz ekran odbijający światło. Niezłym tłem bywają ściany z fakturą, drewniane meble, papier pakowy.

Są jakieś pytania? Następnym razem będzie o pozowaniu do zdjęć.

16 komentarzy:

  1. No to pięknie... teraz będzie na mnie ;)
    Ale bardzo się cieszę, że dałaś się namówić na tę tematykę, bo blogowanie dziewiarskie nie tyle włóknem, czy projektem stoi, co właśnie fotografią. Dobre zdjęcie potrafi wyeksponować nawet najbardziej przeciętną pracę, a złe z kolei, nawet najprecyzyjniejsze dziergi potrafi zepsuć. To niezwykle ważny aspekt w dziewiarskim blogowaniu, prezentacja gotowej dzianiny, i o ile nad technicznymi aspektami możemy mieć kontrolę, mniejszą lub większą, w zależności od posiadanej wiedzy lub chęci do nauki, to te aspekty dotyczące tła, nastroju czy charakteru zdjęcia, pracy ciałem (będzie o tym???) podczas pozowania, w ogóle samego pozowania, straszliwie są pomijane we wszystkich tutorialach fotograficznych, z jakimi do tej pory miałam styczność, mam nadzieję ogromną, że Ty się w tą tematykę zagłębisz, bo w pozowaniu nie masz sobie równych :) O! :)
    Naprawdę? Ingrid była wyższa??? :D a to Ci niespodzianka... magia nie tyle kina, co szklanego oka jest fascynująca! :)
    dziękuję za tego posta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuj się matką chrzestną tego posta...
      Owszem, Ingrid była wyższa. 1,75 m to jej wzrost (w końcu bycie Szwedką do czegoś zobowiązuje ;) ). Bogart miał parę centymetrów wzrostu mniej i widziałam nawet w którejś książce zdjęcia drewnianych koturnów, które podobno nosił do niektórych ujęć, gdy spryt operatora nie wystarczał...
      W pozowaniu tak naprawdę chodzi o to, by się nie garbić i żeby był skos, ale postaram się temat trochę rozwinąć i coś jeszcze podpowiedzieć. Cieszę się, że jestem dla Ciebie wiarygodna jako doradca w tym temacie i mam nadzieję, że będzie to zaraźliwe podejście :) Zgadzam się z Tobą, że zdjęciem można w prezentacji udziergu dużo zepsuć lub poprawić. Odzież to z jednej strony tylko ciuchy, ale z drugiej strony jest moda i kreowanie swojego wizerunku strojem, więc dobrze, gdy można im dodać jakiejś poezji, skupić uwagę na pięknej kompozycji kolorów, harmonijnych liniach, delikatnej fakturze...

      Usuń
  2. Świetny post, jakże ciekawy i pouczający. Ja ze zdjęciami mam wieczny problem. Udziergi przeważnie prezentuje na manekinie, bo ja nie umiem pozować, a mój mąż zdjęć nie umie robić. Ale może jak podrzucisz jakieś dobre rady dla modelek to czegoś się nauczę :)
    Uwielbiam oglądać blogi z fajnie zrobionymi zdjęciami, nawet najbardziej szaro-bury sweterek może wtedy konkurować z królewskim strojem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że wpis się przyda :) Ty już jesteś na najlepszej drodze do sukcesu, bo pięknie dziergasz i lubisz ładne zdjęcia. Teraz jeszcze trzeba męża zachęcić, żeby pokazywał Cię na zdjęciach przez pryzmat tego, co mu się w Tobie podoba najbardziej i będzie pełnia fotograficzno-dziewiarskiego szczęścia :) Manekin jest niezłym rozwiązaniem, ale prezentacja na człowieku jest zdecydowanie dynamiczniejsza i daje większe możliwości pokazania zalet udziergu. Mnie się zwykle nie chce "modelkować" i najchętniej to bym swetry pokazywała złożone w kostkę, ale wiem, że wtedy kształtu dzianiny zupełnie by nie było widać ;)

      Usuń
  3. Bardzo mądry wpis! Pamiętam moje frustracje, kiedy po raz pierwszy na poważnie zajęłam się fotografowaniem moich lalek i nie mogłam zrozumieć, dlaczego ja widzę kadr tak, a aparat zupełnie inaczej... Nie miałam wtedy pojęcia o ustawieniach aparatu, świetle, itp, itd, próbowałam wszystkiego robiąc miliony zdjęć, z których udało się wybrać kilka. I do dzisiaj tak jest, chociaż już trochę wiedzy w temacie mam i sprzęt lepszej jakości. Nie ma co liczyć na to, że zrobimy trzy zdjęcia i wszystkie będą świetne, trzeba się napstrykać, żeby na raz spotkały się dobra jakość zdjęcia, interesujący kadr i brak niespodziewanych przeszkadzaczy. *^v^* Na zdjęciu Twojego sweterka cień od gałązki wygląda jak intarsja w ciemniejszym kolorze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Asiu! Mądra z Ciebie kobieta, uczenie się na błędach jest może bolesne, ale jakże skuteczne :) A najfajniejsze jest szukanie przy okazji swojego stylu w fotografii. Bardzo lubię Twoje zdjęcia lalek, jakoś ostatnio ich mniej, ale mam nadzieję na reaktywację...
      Z tą intarsją to w sumie racja - taki nieoczywisty efekt ;)

      Usuń
  4. Dziękuję za bardzo pouczający wpis! Chyba go wydrukuję i będziemy zabierać ze sobą na sesje, bo na razie daleko nam do mistrzów obiektywu i modelingu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jak się cieszę, że coś pożytecznego podpowiedziałam :) Bez drukowania też powinno się udać, niech no tylko Twój fotograf pamięta, że nie tylko modelka przy zdjęciach musi wdzięcznie się powyginać ;) I niech patrzy na Ciebie okiem obiektywu równie życzliwie jak okiem nieuzbrojonym...

      Usuń
  5. Dziękuję za wpis! Czyli z fotografowaniem jak to ze wszystkim - próbować, próbować, próbować...
    Muszę sobie kupić statyw, bo mój związek może nie przetrwać kolejnego wyjścia na fotografowanie udziergu.. Mój mąż najchętniej cyknąłby 3 fotki i wrócił do domu, irytują go moje "komendy" typu, "wyżej aparat, niżej aparat, odejdź na dwa kroki, przybliż się, zrób to na zoomie". Po 20 minutach są fochy I "następnym razem robisz sobie sama". Także statyw... to konieczność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację: próbować, próbować, próbować... Statyw to bardzo przydatny sprzęt, aczkolwiek w terenie człowiek najwygodniejszy ;) Może masz koleżankę (koleżanki), która lubi (które lubią) zabawę w fotografa? To może być świetna rozrywka w przyjacielskim gronie, mówię z doświadczenia. Próbowanie różnych ujęć i ustawień może zapewnić sporo śmiechu. No i jest w tym bezsprzeczna magia, gdy dzięki kilku soczewkom udaje się wydobyć z wydzierganego odzienia samą esencję jego urody :)

      Usuń
  6. Cieszę się, że do Ciebie trafiłam :)) Rady nieocenione! :) Już myślałam o zapisaniu się na kurs fotografii bo uwielbiam blogi z pięknymi zdjęciami a moim daleko do poprawności. Mąż odpada bo też niezbyt cierpliwy jest, na szczęście trzynastoletnia córka uwielbia zabawę z aparatem i chyba trzeba będzie razem czytać i próbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, też bardzo się cieszę, że do mnie trafiłaś i że Ci się te porady przydadzą :) Kursy fotografii bywają niezłym pomysłem, poradniki tematyczne też się przydają, choć praktyka jest najważniejsza. Próbujcie razem z córką, będzie z korzyścią dla Was obu :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Z zainteresowaniem poczytałam Twój poradnik fotograficzny, uwagi specjalisty zawsze są bardzo cenne i pomocne, do tego opisałaś to w przystępny sposób. Zastosuję i czekam na kolejny odcinek. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, to dla mnie duża radość, że ten tekst jest wystarczająco przystępny i okazuje się przydatny. Taki urok blogosfery, że możemy się podzielić swoim kawałkiem wiedzy z osobami o podobnych zainteresowaniach :) Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  8. Wspaniały post! Właśnie czegoś takiego mi potrzeba. Garści rzetelnych informacji, zebranych razem, uporządkowanych i "gotowych do użycia ". Na pewno skorzystam i pokażę do przeczytania również Mężowi, który jest moim Fotorafem :-)
    Ze zdjeciami na bloga mam ten problem, że oprócz sweterka, czapeczki itp. czesto widziny siebie i patrzymy dodatkowo krytycznym okiem. Zapominając kiedy zdjęcie jest ładne :-)
    Dzięki wielkie! Czekan na 2 część. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo dobrze, że ten tekst popełniłam :) I zgadzam się z problemem siebie na zdjęciach. Obcinanie głowy bywa dobrym rozwiązaniem tej kwestii, ale przy Twojej pasji czapkowej tą drogą raczej nie da się pójść ;) Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń