niedziela, 24 stycznia 2016

Sama miękkość

Nie spodziewałam się takiej delikatności od nitki, która ma w składzie 50 proc. wełny corriedale. Corriedale zwykle jest polecany jako alternatywa dla merynosa - nieco mniej miękki, ale trwalszy, bardziej sprężysty. Ci, którzy narzekają na "budyniowatość" merynosa w przędzeniu, zwykle z sympatią wypowiadają się o corriedalowych czesankach. Osobiście raczej lubię prząść merynosa, choć z wszystkich wełen owczych najbardziej odpowiada mi BFL (i nie jestem w tej sympatii odosobniona). Teraz lubię też corriedale :)

Tym razem na warsztat wzięłam mieszankę corriedale/jak/rose (rose to włókno celulozowe, podobne do bambusa) w proporcjach 50/25/25. Ależ to się przyjemnie przędło! Singiel snuł się łatwo, bez większej walki o równą grubość nitki. Potem raz-dwa skręciłam tę nitkę potrójnie (navajo). I już mogę się cieszyć pięknymi kolorami i miękkością nitki :)

Po raz pierwszy zastosowałam ulepszoną metodę mierzenia metrażu nitki, polecaną przez jedną z moich ulubionych farbiarek. Dotąd mnożyłam liczbę nawinięć na motowidło przez 1,8 m (bo mam motowidło o takim właśnie obwodzie), ale tym razem, owszem, policzyłam nawinięcia, ale pomnożyłam je przez 1,7, bo taką miała długość pojedyncza pętla motka po upraniu i wysuszeniu. Niby niewielka różnica, ale wolę nie być zaskakiwana niewystarczającym metrażem w trakcie dziergania...

Przy tej nitce nie będę narzekać na fotografowanie kolorów :) Dżinsowa niebieskość wraz z pasującą zielenią są dokładnie takie jak na (moim) monitorze. Jest nadzieja, że nawet przy nieco innych ustawieniach nie będą udawać innych kolorów ;)









16 komentarzy:

  1. No Ty to umiesz zanęcic jak mało kto;) Kolory jak zawsze idealnie trafiają w mój gust a miękkośc widac nawet na monitorze. Dużo tego masz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Czułam, że ucieszę i Twoje oczy... Tej nitki jest trochę ponad 220 m w 98 g, czyli niedużo. To jedna z tych czesanek, których kupuję jeden warkocz, żeby zapoznać się z mieszanką.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mnie się też podoba :) Mam kilka ulubionych farbiarek, których twórczość jest najlepszą zachętą do przędzenia :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Prawda? Takie akuratne :) Te farbujące dziewczyny wiedzą, co robią.

      Usuń
  4. Perfekcyjna nitka :D
    Cudna kolorystyka i co tu ukrywać bardzo lubię Corriedale to runo, po które najchętniej sięgam po Bfl :)
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Ciebie przeczytać takie słowa, to ogromna radość :)
      Chyba będę miała podobną hierarchię ulubionych run do Twojej - Corriedale w mieszance bardzo mi się spodobał. Będę musiała kiedyś spróbować takiego 100%...
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. O...śliczna! Faktycznie trzebaby z czymś połączyć tą nitkę, żeby coś zrobić. Masz na nią plan? Mi jeszcze daleko do uprzędzenia takiej...Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Paula, z własnego doświadczenia Ci mówię, że przy regularnym przędzeniu postępy się robi zaskakująco szybko, więc to Twoje daleko może być całkiem blisko :)
      Planu na razie nie ma.

      Usuń
  6. Piękny motek i śliczne kolory. A co z niego powstanie? Mi wygląda na nie za grube wiosenne rękawiczki!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To się jeszcze okaże, co z niego powstanie...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Boska! Z taką miłością opowiadasz o tych nitkach i przędzeniu, że już ją kocham, mimo że tylko przez monitor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zawsze mnie cieszy, gdy udaje się trochę tej miłości do nitek dalej przekazać...

      Usuń
  8. Nie słyszałam wcześniej o wełnie corriedale - ciekawe, bo bardzo lubię merisnosa więc i tę wełenkę na pewno bym polubiła. A kolorki - boskie! OJ kusicie tymi niebieskościami to tu to tam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, koniecznie spróbuj corriedale'a - jest miękki, a trwalszy od merynosa (jeszcze nie sprawdziłam w praktyce, ale wszystkie źródła są co do tego zgodne). Dziękuję za miłe słowa o kolorach: jestem nieuleczalną wielbicielką niebieskości, zupełnie nieobiektywną, ale czuję, że ulegniesz ich urokowi, jak jeszcze trochę Cię pokusimy ;)

      Usuń