środa, 6 stycznia 2016

Trojaczki

Wpadam na chwilę, żeby pokazać uprzędzione już jakiś czas temu nitki. Zdjęcia takie sobie, zimowe słońce zupełnie wyżarło subtelną szarość w dwóch motkach (co w miarę udało się poprawić podczas obróbki fotek) i spowodowało żarówiastość różu (nie do poprawienia, zaczynam podejrzewać, że może ja ten róż widzę zbyt subtelnie w naturze...), ale poza tym nie narzekam - wystarczyło nawet do robienia zdjęć z ręki, więc nie było najgorzej.

Z całą pewnością nie są to trojaczki jednojajowe, ale mimo różnic kolorystycznych jednak podobne do siebie, bo to kolejne trzy odcinki serialu gradientowego. Puciate, grubiutkie - każdy mierzy ok. 120-130 m w 100 g. Jak zwykle nitka potrajana metodą navajo, żeby zachować przejścia kolorystyczne. Dostarczyły mi sporo radości przy przędzeniu. BFL to zdecydowanie moja bajka. Jest wystarczająco "kleisty", by dało się go wyciągać na cienką, średnią lub grubą nitkę. Nie ma obawy, że coś się urwie i odfrunie :) A przy tym puszysty, nawet przędziony na gładko (worsted) zachowuje trochę włochatości.

Kolory w tych trojaczkach przemawiają do mnie w różnym stopniu - niektóre odcienie uwielbiam, do niektórych mam większy dystans. Odnoszę wrażenie, że przy takich mocniejszych kontrastach trzeba będzie je łączyć z czymś pasującym jednobarwnym, co by nie dostać oczopląsu. Tradycyjnie czas pokaże, do czego te kłębki są stworzone. Na razie cieszą oko.











Do tego jeszcze maleństwo - pendant do niebieskości z blending boardu. Po mieszaniu błękitów zostało mi trochę singla z tej farbowanej ręcznie alpaki, więc zwinęłam go na zwijarce i, łącząc nitkę z obu końców, ukręciłam 2-ply.







23 komentarze:

  1. Kompletnie nie rozumiem o czym piszesz ;) ale trojaczki bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żargon prządkowy jest dość hermetyczny, ale na szczęście zdjęcia mogą ucieszyć każdego :) Bardzo się cieszę, że do Ciebie przemówiły :)

      Usuń
    2. To ja się podpisuję obiema rękami, że nic nie kumam z opisu, ale zdjęcia sycą wrok! Żarówiaste czy nie, ale i tak piękne!
      Sformułowanie "puciate" kojarzy mi się z rumianymi, okrągłymi policzkami, głównie dzieci. Puciate dzieciątka wyszły Ci zatem cudne! :)

      Usuń
    3. Dziękuję :) Takie kolorystyczne sycenie wzroku może pomoże jakoś niepostrzeżenie przemknąć do wiosny? ;)

      Usuń
    4. Nie wiem czy to wiosna, ale u mnie w ogródku widziałam pąki na drzewie. Oby takie mrozy jak Polsce tu nie dotarły. A do sycenia wzroku każda okazja dobra :)

      Usuń
  2. Puciate, jakie cudowne słowo :))) Ta mieszanka różano-beżowo-czekoladowa jest pyszna! Ściskam Cię noworocznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zaczęłam się zastanawiać nad etymologią tego słowa... Nie wiem, skąd je przywlekłam, ale podejrzewam pochodzenie od pućków... Też lubię te róże z czekoladą :) I ściskam Cię noworocznie jak najserdeczniej!

      Usuń
  3. Ale piękności stworzyłaś. Chyba muszę sobie kupić jakąś pięknie ufarbowaną czesankę bo ostatnio zaniedbałam kołowrotek a patrząc na Twoje cukiereczki zżera mnie zazdrość i też chcę takie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie i cieszę się, że działam mobilizująco :) Monia, zadbaj o swój kołowrotek - tyle cudnych czesanek czeka na przerobienie w nitki...

      Usuń
  4. Nie mam bladego pojęcia o przędzeniu, nie miałam w rękach (chyba?) ręcznie przędzionej włóczki, ale te Twoje są niesamowicie...profesjonalne (długo szukałam odpowiedniego słowa, niestety nie znalazłam wystarczająco odpowiedniego, więc zadowolisz się tym co wymyśliłam:)) Nie umiem wybrać jednego , najładniejszego, chętnie zaopiekowałabym się wszystkimi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ty, Wiola, masz wielkie dziewiarskie serce i kochasz wszystkie nitki :) Dziękuję ogromnie za te piękne słowa o moich uprzędach!

      Usuń
  5. Bardzo przytulnie te moteczki wyglądają! Śliczne kolorki

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne, oko cieszą, chociaż dla mnie zdecydowanie za grube.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tworzysz cudeńka z cienkich nitek, to takie grubaski nie kuszą ;)

      Usuń
  7. O rany, śliczne są! Najbardziej chyba przemawia do mnie ten truskawkowo-kakaowy (jak lody, wiadomo ;-), nie pomyślałabym o takim połączeniu, ale u Ciebie wygląda super. Jak zawsze inspirujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ja też bym nie pomyślała o takich zestawach kolorów, ale zdolna farbiarka - autorka czesanek klubu gradientowego ma oko do nieoczywistych kompozycji. Ja tylko staram się to ładnie uprząść i wymyślić dobre zastosowanie. Przędzenie otwiera mi oczy na inne od moich ulubionych kolory :)

      Usuń
  8. Piękne wszystkie! Nie umiem zdecydować, który precelek do mnie bardziej przemawia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie charakterne :) Ja już mam ulubieńca do oglądania, ale niewykluczone, że przy wymyślaniu zastosowań któryś inny wysunie się na prowadzenie... Dziękuję!

      Usuń
  9. Jak zwykle nie rozumiem tych wszystkih aspektów technicznych, ale nie przeszkadza mi to zachwycać się Twoimi malutkimi dziełami. Są piękne i kolorowe. Gradienty! Ach!
    Czekam co z nich powstanie :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mnie też gradienty niezmiennie zachwycają :) Na razie mam kilka robótek w trakcie, ale jak nadgonię zaległości, to przyjdzie pora na przerób tych nitek...
      Serdecznie Cię pozdrawiam!

      Usuń