niedziela, 20 marca 2016

Motki z kalendarza, cz. 2

Dziś bez zbędnego gadania. Głównie obrazki :) Ta druga część nitek adwentowych (pierwsza była tutaj) nie tworzyła oczywistej tęczy, ale i tak dawała natchnienie do układanek. Miłego oglądania!

Jeśli kogoś niepokoi długa przerwa w pokazywaniu dziergadeł, to uspokajam, że choć ostatnio głównie pokazuję efekty przędzenia, dzierganie wkrótce tu wróci. Między innymi w formie swetra :)

Na koniec zapraszam miłych czytelników tego niszowego bloga także na fejsbuka. Nie będzie się tam wiele działo, ale można będzie na bieżąco przyuważać pojawianie się nowych wpisów. A to już coś na dobry początek ;)

***
Today not much talking :) Second batch of advent calendar skeins (first one is described here) in less obvious array of colours (no rainbow this time). Still, it encourages to put colours in different compositions. Enjoy!

Since last week my dear readers are also welcomed to recently established fanpage on FB. Do not expect a lot of text and photos there but if you're interested in being well informed about new posts on the blog, that's the right place.













20 komentarzy:

  1. Kolory tak cudne, że można dostać oczopląsu, ślinotoku i szczękościsku. Soczyste, smakowite i pachnące nieomal. Cokolwiek z nich powstanie będzie niczym uśmiech wiosennej tęczy.
    Pozdrawiam czekając na zdjęcia "udziergów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za ewentualne uszkodzenia ciała serdecznie przepraszam... Przyznaję, że choć nie jestem wielbicielką ciepłych kolorów, tak te z kalendarza nosiłabym chętnie. Są jakieś takie organiczne i niepłaskie, od razu kojarzą mi się z różami, ukwieconym ogrodem, różnymi odcieniami mchu... Kusi dziergnięcie żakardu, który by wykorzystał jak najwięcej kolorów :)

      Usuń
    2. Moja wypadkowość w tym roku jest taka, że nic mi już nie zaszkodzi. Uszkodzenia ciała zatem mi nie straszne (acz na wszelki wypadek tfu tfu tfu przez lewe ramię).
      Kolory ciepłe, intensywne, nasycone bardzo lubię choć niestety "skazana" jestem na te zimne jako ta zima królewska i kontrastowa na dodatek.
      Po pierwszej mojej próbie z żakardem w "czaszkowym" swetrze wiem, że nie była to ostatnia żakardowa przygoda.
      Dziergaj, dziergaj i pokazuj. Na pewno wyjdzie coś interesującego.

      Usuń
    3. Ja w sumie też mam urodę do zimnych kolorów. Raczej. Ale jakoś dalej od twarzy mogę pozwolić sobie na małe szaleństwo kolorystyczne.
      Twój czaszkowy jest świetny i nietypowa włóczka dodała mu oryginalności (takiej dobrej). Dotąd mam za sobą małe próby żakardowe i tak się zbieram, zbieram... Teraz mam co wrabiać, to chyba pora bardziej zaszaleć ;)

      Usuń
  2. Piękne naturalne kolory, kolejny raz nie mogę się napatrzeć. Szczególnie te róże i fiolety przykuwają moją uwagę. Ciekawa jestem co z nich powstanie. Brakuje mi zdjęcia porównawczego z jakimś przedmiotem, żebym mogła sobie lepiej wyobrazić rozmiar tych cudeniek! Podejrzewam, że to maleństwa? :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malutkie są, po 10 g, czyli 10-20% typowego motka. Tylko ten jeden liliowo-różowy to 20 g, bo zdublowany z dwóch czesanek. Podobnie jak Ty, napatrzeć się na te kolory nie mogę - przędzenie poszerza mi horyzonty (i upodobania) kolorystyczne :)
      Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  3. A co to za wełna była? Rozumiem że nie farbowalas sama 😔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wełna bardzo różna, trochę mieszanek (różne wełny, jedwab, błyskotki typu firestara) oraz sporo haunui - w naturalnych kolorach i farbowane. Kupiłam gotowy kalendarz adwentowy, samodzielne farbowania jeszcze przede mną :)

      Usuń
  4. sliczne precelki!ciekawa jestem, jakie cudo z nich powstanie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Takie maleństwa proszą się o udział w żakardzie, ale co ostatecznie z nich powstanie, to się okaże :)

      Usuń
  5. Coś w nich jest bo do mnie też przemawiają a jam niebieska przecież ;) Nie są oczywiste tylko takie pomiędzy. Czekam na każdy Twój wpis z utęsknieniem, chyba jestem Twoją fanką ?! Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edi, chętnie założę towarzystwo wzajemnej adoracji, tylko Ty jakoś długo nic nie piszesz... ;) Strasznie się cieszę, że do Ciebie też te kolory mówią, bo sama jestem kompletnie nieobiektywna. Dziękuję Ci pięknie za te miłe słowa i odściskuję :)

      Usuń
  6. Cudne te precelki:) Uwielbiam takie zestawienia kolorystyczne. Też od razu pomyślałam o żakardach albo o innym połączeniu tych precelków w jednym projekcie , bo szkoda by było je rozdzielać ;) Odkąd zaczęłam tak namiętnie robić na drutach to cieszy mnie fakt, że mogę szaleć kolorystycznie i zrobić sobie sweterek w kolorze jakim chcę. Chyba bardziej mnie inspirują włóczki i kolory niż jakieś gotowe projekty. Gdybyś szukała dla tych precelków dobrego domu to chętnie je przygarnę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przepiękny komplement dla precelków - czują się pożądane i puchną z dumy :) Też mam wrażenie, że nie należy ich rozdzielać na różne robótki - wyobraźnia jednej farbiarki zwykle tworzy niezwykłą harmonię między poszczególnymi kolorami i aż żal byłoby nie skorzystać z takiego zestawu jednocześnie. Coś trzeba będzie wymyślić...
      Zastanowiłam się, czy u mnie też inspiracja idzie z koloru i doszłam do wniosku, że jednak bardziej z kształtów, linii i konstrukcji. Aczkolwiek widok udanych palet kolorystycznych bardzo ten proces myślenia przyspiesza :)

      Usuń
  7. Jako fanka Twego niszowego bloga, zawsze z lekkim rozdziawieniem oglądam efekty Twojej pracy na zdjęciach:) Tęcza się chowa przy tych wszystkich precelkach, mam nadzieję, że długo nie trzeba będzie czekać na końcowy efekt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Cię zawsze z radością witam w moich blogowych progach :)
      Mówisz, że robię konkurencję prawdziwej tęczy?.. Na wiosnę i lato jak znalazł, a jak nadejdzie kolejna jesień, to coś sobie z tej wełnistej tęczy wydziergam. Lubię trochę nacieszyć się motkiem, nim go przerobię :)

      Usuń
  8. nasyciłam oczy tymi kolorami, w ciszy odsapnęłam od tego co za plecami, pośliniłam się tez troszkę do tych kolorów i czekam z ciekawością co wyczarujesz z tej pięknej wełenki :) to dopiero będzie cudo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Aniu, z tym końcowym cudem, to nigdy nie wiadomo... Niemniej cieszę się bardzo, że Ci się etap nitkowy podoba :)

      Usuń
  9. Niszowy? Jak to niszowy, ja zaglądam regularnie! Moteczki śliczne, nie powinny być rozdzielane absolutnie, bo są bardzo ze sobą zżyte, że tak powiem humanizując je troszkę. Kolejne wspólne życie powinny zyskać w jakiejś pięknej robótce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) W sumie to jednak niszowy (co ma swoje zalety), ale z porządną grupą arcysympatycznych bywalców :)
      Jednoczesne wykorzystanie całej kolekcji adwentowej to duże wyzwanie, ale postaram się coś wymyślić. Faktycznie, te kolory gadają ze sobą i dają szanse na jakąś lekko szaloną, ale harmonijną kompozycję.

      Usuń