sobota, 12 marca 2016

Prezenty

Najpierw pochwalę się pięknym prezentem, a potem przejdę do samokrytyki ;) Dostałam misę na włóczkę. To obiecane wcześniej dzieło mojej przesympatycznej i bardzo utalentowanej koleżanki-ceramiczki. Jako najprawdziwsza artystka musiała dopracować model na tyle, by z poczuciem satysfakcji móc mi go wręczyć. W czasie między obietnicą a jej realizacją zdążyłam stłuc moją wcześniejszą, sklepową misę. O tę zadbam już odpowiednio... Moje nowe cudo ma znakomite proporcje, jest idealne dla jednego motka ze zwijarki, no i jest w pięknym kobaltowym kolorze.









Jak jesteśmy w temacie włóczki... Opamiętanie przyszło jeszcze pod koniec zeszłego roku, gdy znalazłam skitrane głęboko 10 (!) motków granatowej bawełnianej Begonii z właściwej serii. Tymczasem już zaczęłam dziergać rękawy letniego kardiganu (robótka niedługo skończy dwa lata...), łącząc jedną nitkę z właściwej serii z jedną nitką innej serii farbowania (awaryjne dwa motki kupiłam na etsy, płacąc jak za zboże, bo tymczasem przestano produkować ten kolor). Zrobiło mi się wstyd, że tak dobrze tę nitkę przed sobą schowałam...

Wkrótce podjęłam decyzję, że tymczasem koniec z kupowaniem włóczek i czesanek. Zostanie tylko możliwość wzbogacania zasobów przez prezenty. Niebagatelną zachętą do podjęcia takiej decyzji była perspektywa sporych wydatków na ważniejszy cel, raczej długoterminowy. Ustaliłam sama ze sobą, że dopóki w moich zasobach będzie choć jeden nienapoczęty motek, nie kupię niczego nowego. Jeśli jakiś projekt będzie niezbędnie potrzebował konkretnego uzupełnienia zasobów albo jakaś włóczka zawróci mi w głowie, to poproszę osoby bliskie planujące prezenty na jakąś okazję. Tych okazji nie ma w roku znowu tak dużo, więc jest szansa, że zacznę wyrabiać więcej niż mi przybędzie :)

Okazja do pierwszej akcji tego typu zdarzyła się stosunkowo szybko... Na fejsbuku dziewczyny podały linka do sklepu góralskiego i zamarzyła mi się taka naturalna szorstka wełna (proszę przy okazji zwrócić uwagę na wielce przystępną cenę owego surowca). Och, gdyby tak znowu znaleźć się w Koniakowie (byłam tam dawno temu)... Podzieliłam się refleksją z siostrą (wskazując, że to miejscówka także z serem, który jest jej pasją) i okazało się, że siostra jedzie z rodziną na pierwszy tydzień ferii w okolice Koniakowa. Przeznaczenie, ot co :) Niedługo potem były moje urodziny, więc wszystko pięknie się złożyło. W efekcie dostałam taki dziewiarski prezent - dwunitka w czterech naturalnych kolorach i biały/kremowy singiel.

Wełna jest oczywiście szorstka. Na moje wyczucie, to trochę mniej niż islandzkie Lopi, czyli nada się na sweter, pod który się coś zakłada, albo rękawiczki i skarpetki. Nie bardzo wyobrażam sobie tę nitkę smyrającą mnie bezkarnie po szyi czy czole (wyjściem przy czapce lub szyjogrzeju może być podszycie polarem). Ale poczucie, że to lokalny wyrób, który nie leciał do mnie samolotem, nie jechał tirem, a jedynie zabrał się autostopem z rodziną mojej siostry - bezcenne :)









***
Firstly I will show a gift. Recently I've received from my friend a beautiful yarn bowl, made by her. Kasia is a true artist and I love both the beauty (what a colour!) and the usability of the gift (perfect for one skein winded into cake). My last yarn bowl has been recently broken so it's perfect time for a new one (and I will take care not to break it).

As we are talking about yarn... The reflection came last year when I found a hidden pack of 10 skeins of navy blue Begonia (the right lot). Just before this revelation I had started to knit sleeves of the summer cardigan (wip for almost two years...), using two strands at the same time (one of the right lot, one of another lot, two skeins bought at etsy, really pricey as it was a discontinued colour). I've been ashamed at the moment of the finding...

Soon after this discovery I've decided to stop buying yarn and fleece (top, rovings) - now my stash can only be enhanced thanks to gifts. Additional incentive was a necessity to save money for an important longterm goal. I discussed the matter with myself and decided that as long as I have at least one entire skein in my stash, I can't buy anything new. If I need something particular for a project I can just ask my family and friends to think about it when they are planning a gift for me. There are not many occasions for a gift during a year, so there is a chance to reduce my stash...

The opportunity to enhance my stash happened unexpectedly and quite soon... Friends on FB shared a link to sklep góralski and I've started to think about it. I had written in an e-mail to my sister about it and it occured that she was planning soon a short winter holiday with her family in the neighbourhood of the Koniaków. Not long after winter holiday my birthday happened and now I have such a beautiful gift (white single and 2-ply in 4 natural shades).

The wool is of course rather coarse (little bit less than Lopi), so I will use it rather for sweaters worn on a t-shirt, for gloves or socks. I can't imagine this yarn constantly scratching my neck of forehead. Of course, I can add a layer of polar fleece to isolate the wool from body. Nevertheless, the conscience that it's local yarn, which hasn't travelled too long to reach me, it's priceless :)

6 komentarzy:

  1. Misa przepiękna, zawsze jak widzę takie misy to żałuję, że nie mam stolika na robótki, na którym taka misa mogłaby zamieszkać. Mam tylko róg kanapy i kąt pod lampą, bałabym się, że Ryszard mi ją stłucze, zresztą szkoda by było takie cudo chować za kanapą!
    Przypomniałaś mi, że mam od lat kilka motków takiej właśnie gryzącej góralskiej wełny, chyba cztery kremowe i jeden grafitowy, wszystko single. Nigdy nie znalazłam dla nich zastosowania, nie mogę nosić niczego gryzącego.... Ale tak leżą w pudle i leżą, hm... Może rzeczywiście jakiś sweter noszony na coś (w sumie każdy sweter zakłada się na coś ^^*~~). Muszę pomyśleć! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja poprzednia misa nie przetrwała upadku z niskiej sofy na wykładzinę dywanową, to faktycznie delikatny sprzęt...
      Przemyśl wełnę góralską na podszyciu z polaru. Będzie mega ciepło i z izolacją :) Single pięknie podkreślają wzory warkoczowe...

      Usuń
  2. miseczka przecudnej urody :) a z ciekawości zapytam co masz w planach jeśli to nie sekret z naszej góralskiej wełenki, bo u mnie od dwóch lat leżą takie motki nabyte podczas pobytu w górach i nadal się zastanawiam co z nich zrobić bo nie ukrywam, że wełenka podgryza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdolną mam koleżankę, prawda? :) Sweter nie jest tajnym projektem - wedle planu to będzie sweter podszyty gotową bluzą polarową, czyli de facto dziewiarska kurtka funkcyjna ;) Generalnie myśl o podszyciu polarem jest chyba dobrym tropem dla takich szorstkich wełen. Zastosowałam to kiedyś do czapki dla mojej siostrzenicy i mimo wrażliwej skóry nosicielki czapka nosiła się bardzo dobrze.

      Usuń
  3. Misa piekna. Ja mam juz chyba dwa, a może trzy lata i bardzo sobie chwalę.Stoi przy fotelu, na ktorym robię.Z góralskiej to ja sweter, anawet spódnicę - bo mnie nic nie gryzie, haha.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo misa to taki przydatny dziewiarski gadżet, że jak się raz spróbuje, to od razu docenia się sens używania... Ludwiko, zazdroszczę, że Cię góralska nie gryzie, bo to piękna rustykalna wełna. Jej naturalne szarości kompletnie mnie urzekły. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń