sobota, 7 maja 2016

Pastelowa nowość

Rozbolał mnie lewy kciuk. Przędzenie i rozmowa skype'owa tak były wciągające, że nie zauważyłam upływu czasu, a palec nieprzyzwyczajony do tak długiej sesji prządkowej przetrenował się ździebełko. Ale warto było, bo mam już skończony mój pierwszy prawdziwy 3-ply, taki z osobnych nitek, niełańcuszkowy. Na zdjęciach z dwoma motkami leżą kolejno od lewej: 3-ply i 2-ply z dwóch szpulek. Będzie jeszcze 2-ply z resztki singla (łączony z dwóch końców), jeśli okaże się potrzebny... Kolory zupełnie nie moje, ale ogólnie twarzowe, więc może będzie z tego kiedyś czapka. Kremowa nitka składowa to niesamowicie miękka alpaka suri, pochodząca z zestawu wygranego w konkursie e-wełenki na fb. Do tego dwie nitki w pastelach wybranych z goodie bag (jeden z pasteli miał w składzie stelinę, więc jest dodatkowa odrobina blasku, widoczna przy uważnym oglądaniu powiększonego zdjęcia). Mocno obłaziłam tą delikatnością alpaczaną przy okazji przędzenia, tak więc odpadało przędzenie 10 minut przed wyjściem z domu, jeśli miałam na sobie czarne spodnie ;), ale warto było.









Przędą się też kolorowe merynosy. To innego rodzaju eksperyment, o którym napiszę więcej za jakiś czas, gdy uprzędę zaplanowaną partię i dojdę do jakichś wniosków.

Ponadto wydziergała się delikatna chusta z Lace Scrumptious. Zostało jeszcze tylko blokowanie :)

Zastanawiam się teraz, czy wrócić w najbliższym czasie do którejś z moich długo leżakujących robótek niedokończonych. Duży czerwony kardigan przyda się zawsze, bawełniany granatowy kardigan na nadchodzące ciepłe dni nadałby się jeszcze bardziej... Kusi też rozpoczęcie nowych dziergadeł. Dawno planowanego pulowera z własnoręcznie przędzionej nitki lub chusty z gradientów... Poczekam na moment olśnienia, w dzierganiu najbardziej sprawdza mi się podążanie za impulsem i łapanie za robótki, do których ręce same się rwą :)

***


I've got sore thumb, literally. I was so involved in conversation and simultaneous spinning that I haven't noticed the passing time. I'm not accustomed to spinning for several hours without a break but it was worth it as I finished my first real 3-ply yarn (not chain plied, just ordinary 3-ply). The photos with two skeins show (from left) the 3-ply and 2-ply made of 2 separate singles. There is still some single left and maybe I will ply it from two ends if it is needed... These are not my colours, although they seem to be becoming, and maybe one day that yarn will finish as a hat. The brightest single was spun of incredibly soft alpaca suri (part of a prize from this shop, won in a competition on facebook). Two other singles are mixed fluff from a goodie bag. It wouldn't be wise to spin this alpaca just before leaving (especially when wearing black trousers) as it's prone to cover the spinner gradually ;)

At the moment I'm spinning colourful merino. It's a part of another challenge for me (I promise to write more when I finish). I've just finished knitting with Lace Scrumptious the hap shawl. Only blocking left to be done.

And I'm planning my next steps. Should I return to some of my old WIPs? Maybe long red cardi made of wool could be finished soon? Or navy blue cotton cardi for summer? I'm tempted to start something new - pullover with my handspun or maybe gradient shawl... Let's wait - impulsive knitting works for me the best :)

10 komentarzy:

  1. To prawda, olsnienie konieczne. Ciekawe te niteczki są:)i ładne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Prawda? Nic na siłę, jak się dzierga z przekonaniem, to od razu robota idzie lepiej i szybciej :)

      Usuń
  2. Śliczne i równiutkie niteczki. A co do olśnienia, poczekaj. Wena jest potrzebna, by się dziergało miło i przyjemnie. Nie bierz przykładu ze mnie, bo ja teraz chustę kończę bardzo na siłę, ale muszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Czekam na olśnienie i na spokojnie dłubię prostą chustę, taką przy okazji. Z kończeniem na siłę robię podobnie jak z zaczynaniem, czyli czekam na właściwy moment. Gdy czuję, że koniec leżenia i teraz to tylko spruć lub skończyć, to mi się najlepiej finiszuje. Zupełnie nie nadaję się do dziergania terminowego (pominąwszy nieliczne testy, które potrafią mobilizować mnie do szybszego dziergania).

      Usuń
    2. No właśnie był mocny mobilizator (już skończyłam) czyli konkurs u Intensywnie Kreatywnej, a mama postawiła ultimatum. Jak dokończę jej chustę kupi mi nową włóczkę :P

      Usuń
    3. Grunt to dobra motywacja :) A nowa włóczka potrafi potężnie zainspirować...

      Usuń
  3. Kolorki boskie...Pozdrawiam majowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak miło, że pastele znajdują swoich amatorów, choć są takie skromne :) Pozdrawiam Cię serdecznie, Gabrysiu!

      Usuń
  4. Moje od niedawna ulubione kolory, coś mnie ciągnie do szarościo-kremów ostatnio. ^^*~~ Chociaż tu i trochę khaki jest, i jasnego korala. Położyłabym na półkę i podziwiała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do tego jeszcze odrobina połysku steliny (naprawdę odrobina). Sama nie wiem, czy to w sumie jest ciepły zestaw kolorów, czy chłodny... Miało być delikatnie i jest :)

      Usuń