sobota, 18 czerwca 2016

Oczko do przodu, dwa do tyłu

Prawie skończyłam chustę. Prawie. Po raz kolejny przekonałam się, że dziergam dużo ciaśniej od Hani Maciejewskiej. Kolejny wzór z jej pięknej twórczości dobrał mi się idealnie z nitką (alpaka + jedwab), zawzięcie przebierałam drutami, by pod koniec stwierdzić, że to jest jednak za małe i nie da się nosić, a nitki zostaje mnóstwo, choć powinna się zużyć prawie do zera... Tak bywa. Cóż, trzeba będzie sporo spruć i zwiększyć strefę dodawania, tak by wydłużyła się proporcjonalnie strefa ujmowania. I będzie dobrze. Bo dawno tak mi włóczka do wzoru nie pasowała :)



Powolutku dziergam brioszkowy szalik. Chciałabym go skończyć do końca miesiąca, bo wtedy kończy się wyzwanie w grupie prządkowej, które zainspirowało mnie do tego udziergu. Ale znienacka pojawił się wśród aktualnych robótek sweter testowy. Hania umie namawiać :) I trzeba dać swetrowi priorytet, bo to test. Niestety czas nie jest z gumy (niezmiennie mnie to odkrycie zaskakuje) i nie zdążę wszystkiego zrobić w założonym terminie. Czyli test przede wszystkim i zobaczymy, co się da zrobić z brioszką. Cała reszta niech przyrasta powolutku w chwilach, gdy oba główne projekty dadzą za bardzo w kość ;)



Poza tym przędę. Na tym polu mam nawet coś skończonego do pokazania. Nitka składa się z dwóch różnych singli: BFL farbowanego przez Tysię, przędzionego na gładko (worsted) i mieszanki własnej z blending boardu (w niej m.in. też ten BFL, mała próbka niebiesko-brązowo-lśniąca od Nunoco, trochę farfocli jedwabnych i co tam pod rękę się nawinęło) przędzionej na puchato (woolen). Wyszła nitka zrównoważona, oryginalna, bardzo niebieska, tak więc jestem bardzo zadowolona. Inne dwa single cierpliwie czekają na ciąg dalszy. Zdwoić? Potroić metodą łańcuszkową? Jakoś nie mogę się zdecydować... A tymczasem znienacka na Fantazję wskoczyła niesamowicie przyjazna w przędzeniu mieszanka. Zielona, tak dla odmiany.









I've almost finished the shawl. Almost. Again I see that my knitting is much tighter than Hania Maciejewska (Hada) does. Pattern and yarn perfectly paired, I've been knitting vigorously and finally I'm sure it's too small to be worn (plus, it leaves too much yarn unused). So I'm about to unravel the whole decreasing section and plan to elongate the increasing section. It's highly probable that I will knit this pattern despite problems as it's a perfect pattern-yarn match.

Now I knit step by step a brioche scarf, inspired by a challenge in a spinning ravelry group. I hope to finish it by the end of June (and also end of a challenge), but I'm not sure I will be able to make it as I started knitting a test sweater for Hania Maciejewska. Well, I will do my best and we'll see :)

I also spin and I've even managed to finish something lately. It's my usual kind of yarn - blue with streaks of different colour. I plied woolen single (rolags from blending board, mix of various bits and pieces) with a worsted yarn (BFL dyed by YarnAndArt). And I like the outcome. Now I started something not blue - it's emerald green with a hint of purple and complementary shades.

6 komentarzy:

  1. Szkoda, że musisz pruć. To co pokazujesz wygląda tak ładnie, że nie mogę się doczekać efektów.
    Bardzo mi się podobają te kolorki nitek które pokazujesz.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony trochę szkoda pruć, ale z drugiej strony - zdecydowanie warto, bo ta ręcznie farbowana włóczka idealnie pasuje do wzoru, a obecna wielkość jest raczej mało noszalna... Cieszę się, że kolory Ci się spodobały, mnie też z nimi po drodze :)

      Usuń
  2. Brioche jest na mojej tegorocznej liście rzeczy "do wyuczenia". Fascynujące efekty się uzyskuje! A kolory na szpulce cudowne. Bardzo ważkowo - wróżkowe ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym ściemniać, że brioszka to czarna magia, ale przyznam szczerze, że jak już sekwencja owijania i przerabiania razem wejdzie w krew (oraz zacznie się konsekwentnie traktować oczka brzegowe, co by uzyskać spójny efekt), to to jest całkiem proste i przyjemne :) Trochę powoli rośnie, ale efekty "patentowania" dwoma kolorami wynagradzają tę drobną niedogodność.
      Kolor ze szpulki nazywał się w klubie czesankowym "sufrażystka", ale że nas ten nurt w Polsce w sumie ominął, to skojarzenie ważkowo-wróżkowe wydaje się mniej egzotyczne ;)

      Usuń
  3. Niezmiennie zachwycam się wszystkim co pokazujesz. Kolory boskie. Pruć szkoda, ale czasem jak mus, to mus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bez prucia niestety się nie obejdzie - powiedzmy, że zrobiłam bardzo dużą próbkę i teraz czas na zasadniczą robótkę... ;)

      Usuń