czwartek, 25 sierpnia 2016

Drutozlot 2016

To nie jest tzw. spęd, a najprawdziwszy sabat czarownic. Tyle że zamiast mioteł mamy druty i robótki, to one nas napędzają. Poznajemy się w większości wirtualnie, zauważamy z niektórymi osobami podobny gust, z innymi upodobanie do podobnych dowcipów, a z niektórymi czujemy pełne pokrewieństwo dusz od pierwszego wymienionego w sieci zdania. Rzadko mamy okazję zmaterializować te znajomości z osobami spoza swojego miasta (wiem, warszawianki i tak mają nieźle, bo przy liczbie mieszkanek stolicy siłą rzeczy dziewiarek jest więcej i łatwiej dobrać się w nadającą na tych samych falach grupę). Aż pojawia się okazja, żeby w jedno popołudnie poznać się osobiście, dotknąć wzajemnie swoich robótek i śmiać się do rozpuku z zaskakującego porozumienia, czasem większego niż z niejedną osobą znaną osobiście od lat...

To po prostu fenomen Drutozlotu, wspierany walnie przez energię i urok Hani Maciejewskiej. Do tego trzeba dodać morze arcypozytywnej energii, której uczestniczki Drutozlotu nie pożałowały :)

W zeszłym roku poznałam wiele przesympatycznych dziewiarek, z którymi jest mi po drodze. W tym roku już dość wcześnie wiedziałam, że sporo z nich niestety nie dotrze do Torunia w przedostatni weekend sierpnia. Ale okazało się jednocześnie, że na pewno dotrze wiele innych - już poznanych i takich, z którymi dotąd nie miałam okazji się spotkać. Dlatego postanowiłam się wyrwać choć na tę sobotę. I oczywiście warto było. I znowu mam dosyt i niedosyt jednocześnie. Pogadałam solidniej z kilkoma osobami, zmaterializowałam kilka znajomości, obmacałam piękne sweterki i nasyciłam wzrok fantastycznymi kolorami włóczek. Ale w biegu mignęły mi też znajome twarze osób, z którymi nie zdążyłam zamienić ani słowa (już ustaliłyśmy, że nadrabiamy najpóźniej za rok)... Krótkie rozważanie przy parzeniu herbaty zalet i wad różnych kołowrotków, wspólne ochy na widok fantów do wygrania w loterii. Nasze niezrównane sponsorki zasiliły loterię przepięknymi motkami, szydłami i różnymi okołodziergaczymi fantami. Było nas ponad 100 osób, a odniosłam wrażenie, że chyba każda coś wygrała. Mnie przypadł taki uroczy motek Mirelli Włóczek Warmii:





Nic nie kupiłam na zlocie. Kusiło, oczywiście. Ale nic tak nie dusi zachcianek w zarodku jak konkretna konieczność oszczędzania. No i nie oszukujmy się, zgromadzone zapasy dają mi naprawdę dużą swobodę twórczą...

Dziergałam przy okazji chustę. Na spotkaniu przyszło mi kończyć jedną nitkę i dołączać kolejną. Nauczyłam się od Herbi ulepszonej metody filcującej (z wszywaniem nitki w nitkę). Podziwiałam piękne udziergi koleżanek i skubałam pyszne ciasta (tylko troszeczkę, bo tuż przed spotkaniem zjadłam trzy gałki lodów u Lenkiewicza...).

Z cyklu "Bezcenne" zapamiętam na pewno miny osób postronnych na Rynku Staromiejskim, obserwujących naszą grupę - niecierpliwie wpatrzoną w drzwi wejściowe Domu Harcerza (za czym kolejka ta stoi?) i Martę z Zagrody wiozącą swoje włóczki na taczkach. A bąbel po komarze, który dziabnął mnie na pożegnanie w drodze na dworzec jeszcze parę dni będzie przypominał o Toruniu ;) Swoją drogą to duży wyczyn, że naszej małej grupie kolejowej udało się ograniczyć pożegnania do jakiegoś kwadransa i dotrzeć na pociąg w porę. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego przez trzy godziny podróży nie sprawdzono nam biletów - aż żal, że pieniądze łatwoprzeliczalne na motki poszły na najwyraźniej nikomu niepotrzebny bilet kolejowy... ;)

15 komentarzy:

  1. Oj, też bym chciała zobaczyć te włóczki na taczkach. Aż żal, że żadnej fotki nie zrobiłaś. Wygrana włóczka śliczna.
    A bilet PKP potraktuj jako inwestycje w kolejne pendolino ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmik z taczkami znajdziesz na profilu fb sklepu Zagroda :) Radę kolejową wezmę sobie do serca i będę się czuła jak inwestor w branżę...

      Usuń
  2. Było super znowu Cię zobaczyć i tym razem zamienić więcej niż kilka zdań. :)
    Ogromnie się cieszę!

    A ten bilet to pewno był opłatą za tego arcy ciekawskiego amatora 'sweterków'... XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo się cieszę ze spotkania i pogaduszek :)
      Co do biletu, to pewnie tak było - działalność rozrywkowa musi kosztować...

      Usuń
  3. Fanie było wreszcie dopasować twarz do osoby i zobaczyć Cię w realu. I cieszę się, że metoda się przydała ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczłowieczanie wirtualnych znajomości jest ogromnym urokiem Drutozlotu :) Metoda bardzo się przydała i wielokrotnie jeszcze się przyda, bo jestem przekonana do solidnego filcowania, a tu jest jeszcze wszycie, które przy wełnie da mi całkowitą pewność nierozsupłania (i bardzo satysfakcjonujący wizualnie efekt) :)

      Usuń
  4. Ajajaj ... aż mnie nerw bierze, że mnie tam nie było :( Ale na przyszły rok nie odpuszczę sobie takiej atrakcji. Piękny motek wygrałaś.
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrobisz w przyszłym roku - mam nadzieję, że też dotrę i się poznamy osobiście :) Motek jest urodziwy i pięknie przypomina o Toruniu :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Też ocham i acham, ale mi żal, bo chyba nie rozpoznałysmy się osobiście, a ja jestem fanką Twojej twórczości. Wyszło mi (wróżenie z fusów), że Ciebie nie ma(:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I vice versa - podziwiam Twoje dzierganie i szkoda, żeśmy na siebie nie wpadły. Mam nadzieję, że nadrobimy w przyszłym roku :)

      Usuń
  6. Cieszę się, że spotkałyśmy się w rzeczywistości. Nareszcie wiem kim jest tajemnicza Maria na tych rewelacyjnie pięknych zdjęciach. Na następnym Drutozlocie musimy poświęcić sobie więcej czasu! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, też bardzo się cieszę. Tak miło było choć chwilę porozmawiać i mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się wymienić więcej niż trzy zdania :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Z pewnością. Się o to postaram :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby nie urlop i wyjazd, to z pewnością bym pojechała. Mam nadzieję na przyszły rok :) Wszystkiego mieć nie można, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym roku drutozlot jest wstępnie zaplanowany na pierwszy weekend września. Oby to przysłużyło się frekwencji, ta od zeszłego roku mocno zwyżkowała... Do (miejmy nadzieję) zobaczenia w przyszłym roku! :)

      Usuń