sobota, 3 grudnia 2016

Chusta, która była beretem

Nie ma co walczyć z natchnieniem. Jak jest, to trzeba korzystać. Choćby dopadło w trakcie dziergania BARDZO POTRZEBNEGO BERETU. Nitkę (ręcznie farbowaną przez Chiaroscuro) i wzór na beret Symetrie wygrałam w rozdawajce u Woolly Wormhead. Beret naprawdę bardzo by mi się przydał i pewnie w końcu powstanie, ale nie z tej nitki. Z tej wychodził trochę za jaskrawy jak na moje potrzeby. A że popełniłam po drodze kilka błędów, decyzja o pruciu była łatwa. Dodziergałam do końca, nitki nie ucinałam, sfotografowałam do celów dokumentacyjnych (zainteresowanych zapraszam na ravelry) i szybko beret zmienił się z powrotem w kłębek.

Gdy tak z umiarkowanym przekonaniem dziergałam rzeczony berecik, nagle spłynęło na mnie olśnienie. Olilia! Rozmycie tych bajecznych włoskich kolorów w morzu czerni (tak się składa, że akurat miałam dwa motki czarnej skarpetkowej w zapasach, czego ja tam zresztą nie mam...) powinno dać odpowiedni dla mnie efekt. Czerń od Chiaroscuro stopiona z czernią skarpetkową, kolory pojawiające się ścichapęk... Tak, to właściwe zastosowanie dla feerii Mabini Nights. Toteż nitka spruta poleżała tylko chwilę, niezbędną do zrobienia próbki czarnoskarpetkowej i jej obmierzenia. Jak zwykle, moja próbka wyszła mniejsza niż Haniowa, więc od razu założyłam, że zrobię więcej powtórzeń wzoru. Skorzystałam też z podpowiedzi Magdy, która w rzędach poprzedzających poszerzanie M1L i M1R robiła narzuty w odpowiednich miejscach - dzięki nim brzeg chusty mniej się ściąga.

Wzór na Olilię jest darmowy i bardzo przyjemny w wykonaniu. Na początku jest szybki rozruch, rządek za rządkiem, a pod koniec przerobienie jednego rzędu zajmuje nieporównanie więcej czasu (ja wtedy miałam na drutach jakieś setki oczek, nawet mi się nie chciało liczyć). Łatwo można zmniejszyć lub zwiększyć wzór. Można różnie wykończyć długi brzeg (u mnie padło na pikotkowe zamykanie oczek, bardzo elastyczne i urozmaicające surową geometrię chusty).

W przeciwieństwie do błyskawicznych decyzji przy dzierganiu i stosunkowo szybkiego dziergania proces dokumentacyjny był dużo bardziej rozciągnięty w czasie. Pogoda utrudniała wykonanie satysfakcjonujących zdjęć uczłowieczonych, ale wreszcie przy okazji czapki udało się trochę udokumentować moją Olilię.

Olilia by Hanna Maciejewska
włóczki/yarn: Lang Yarns Super Soxx (Black), Chiaroscuro Merino Superwash (Mabini Nights)
druty/needle: 3.5 mm
zdjęcia/photos: własnej roboty i Gosiowej/by me and Gosia















You can't beat the inspiration. When it comes, you should take advantage of it. Even if it happens when it's time to knit a TRULY ESSENTIAL BERET. The yarn (handdyed by Chiaroscuro) and pattern for Symetrie beret I won in a giveaway organized by Woolly Wormhead. This particular beret probably will be knitted eventually, as I need it and the pattern is great, but definitely it will be made of another yarn. This yarn is gorgeous but as a hat it's too bold for me. In addition I made several mistakes, so I decided to unravel the beret quite quickly. I've just finished knitting, took simple photos and soon the knitted item transformed into a ball of yarn.

When I was knitting this beret I had a moment of revelation - Olilia! Dipping these marvelous colours in more black should look even better... I had two skeins of black sock yarn which gives a perfect background for Chiaroscuro's Mabini Nights. As I knit tighter than Hanna I decided to make more repeats of section 3. And I used a hint from Magda, who added yarn overs in rows before M1L and M1R - it works for me perfectly :)

Olilia pattern is free and really pleasant. It starts really fast, then the number of stitches grows gradually and finally I had numerous stitches to bind off. It's flexible - you can easily enlarge the pattern or make it smaller. You can cut yarn when changing colours or to carry the unused yarn along the side (knitting together every two rows). I choose the second method. Picot bind off added a little bit of softness to this geometric construction.

12 komentarzy:

  1. Przepiękne zestawienie kolorów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ci Włosi to mają fantazję... Jak stonowałam tę feerię większą dawką czerni, to powstało coś, co już w dzierganiu sprawiało dużo radości. A jak przyjemnie się nosi :)

      Usuń
  2. Prze, prze, przepiękna!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zjawiskowo wyglądają te kolorowe "szlaczki" na czerni, jak jakieś chińskie pismo... albo tony na equalizerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo meteory :) Ręczne farbowanie było Twojej klasy - czyste kolory, minimalne przejścia, żaden kolor nie był zabrudzony czernią - taka nitka aż się prosi o jak najefektowniejsze zastosowanie...

      Usuń
  4. Czy to jest robotka z Drutozlotu?? Już wtedy te kolory pozytywnie "dały mi po oczach". Może i ja powinnam w końcu zdecydować się na kontrasty??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ta robótka :) Skończona niedługo po Drutozlocie i już sporo noszona. Takie kontrasty, w podobnych proporcjach bardzo polecam - dają po oczach w sam raz dla zimowego rozweselenia, a nie oślepiają :)

      Usuń
  5. Prześliczna ta chusta Ci wyszła, to zestawienie kolorów i czerni wygląda niesamowicie. Mam nadzieję, że niedługo pochwalisz się na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I nie omieszkam. Kolorami od pana Światłocienia zachwycam się od pierwszego wejrzenia, a utopione w morzu czerni są bardzo moje i wybitnie noszalne :)

      Usuń
  6. W końcu wpis, który rozumiem i mogę skomentować! :)
    Fantastyczny pomysł na grę koloru, bardzo mi się podoba połączenie wzoru i tej włóczki, wyszło fenomenalnie! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to się ogromnie cieszę z obu powodów :) I że uległam podszeptom natchnienia, które zamiast "Eureka!" zawołało "Olilia!" :) Pozdrawiam Cię, Olu, serdecznie!

      Usuń