sobota, 28 maja 2016

Smakowite wiśnie - wersja 2.0

Ta chusta zaczęła powstawać jesienią 2015. Najpierw miał być kolejny Blooming Shawl. Ale jakoś nie miałam pełnego przekonania do tego połączenia wzoru z nitką. Kombinowałam, czy nie dodać może koralików, ale jakoś nie mogłam znaleźć właściwego koloru i robótka przyrastała strasznie wolno. Aż spłynęło na mnie natchnienie, gdy zobaczyłam wykonania Hap for Harriet właśnie z Lace Scrumptious. To jest to! Szybko sprułam i nabrałam oczka na docelową chustę.

Całość jest przyjemnie lejąca - Lace Scrumptious to pyszna mieszanka merynosa i jedwabiu, idealna dla osób o wrażliwej skórze, a jej 1000 m w motku 100 g pozwala wydziergać całkiem spore okrycie szyi. Ma też piękne kolory - tym razem dziergałam z Cherry, czyli wiśniowego, który jest głęboką, nasyconą wersją tego koloru. Kate Davies podała (chwała jej za to!), jaka część surowca powinna być zużyta na poszczególne sekcje szala, tak by nitkę wykorzystać jak najpełniej i by jej nie zabrakło, a proporcje całości cieszyły oko. Dzięki temu dość swobodnie można dobierać włóczkę i druty. Osobiście dziergałam na drutach w rozmiarze przepisowym, ale dodałam od siebie pikotkowe nabieranie oczek i takież ich zamykanie na krótkich brzegach. Pikotki nie rzucają się w oczy, ale ten sposób zdecydowanie nie ściąga brzegu, więc warto było go wybrać.

Wzór pokochałam bodajże po pierwszym powtórzeniu. Jest prosty, logiczny, bezpretensjonalny. Mnóstwo prawych oczek (splot francuski) i zamykanie dwóch oczek razem, które u osób dziergających typowo jest ssk, a u mnie to k2tog, czyli prościej się nie da :) To mój pierwszy wydziergany wzór Kate Davies i raczej nie ostatni. Czuję się zachęcona do dalszych udziergów według opisów tej projektantki. Tylko przez nieuwagę i dzierganie tuż przed snem popełniłam w trakcie dwa małe błędy (właściwie błądki), ale dały się łatwo zamaskować i na zdjęciach ich nie widać (bo żeby było widać, musiałabym masochistycznie je odnaleźć i specjalnie wyeksponować).

To jest wzór, który zdecydowanie wymaga blokowania (niezbyt skomplikowanego w układzie). Francuz musi trochę stracić z elastyczności, a ząbki ażuru nabrać wyrazu. Trochę szpilek, jakiś drut do długiego prostego brzegu... I już mamy elegancki owijacz szyi i ramion.

Chusta powstała dla Agi - niech się dobrze nosi!















This shawl started to grow around Autumn 2015. At the beginning I planned next Blooming Shawl. Well.. this yarn with this pattern couldn't convince me completely, so I started to think about adding some beads. It was impossible to find the appropriate colour of beads so the shawl wasn't growing fast. And then I found several projects of Hap for Harriet made of Scrumptious Lace. That was it!

I like the feel of the knitted Lace Scrumptious - this merino/silk blend is exquisite, perfect for sensitive skin, and efficient (1000 m in 100 g skein). Kate's instruction indicates how much yarn should be used for each part of the shawl. It helps to use the skein in the most efficient manner and to choose yarn and needle size according to personal taste. I was knitting with needles 3 mm and added picot cast-on and cast-off (really stretchy).

I fell in love with this pattern probably after first repeat. It's so simple, logical and unpretentious! Lots of knitting (garter stitch) and ssk (for my way of knitting it means k2tog what makes decreasing easier). That's my first FO from Kate Davies' pattern and definitely it's not the last. I feel so encouraged to knit more of her patterns. This time I made only two minor mistakes - both were easy to disguise and now unnoticeable.

This particular shawl really needs blocking. Not complicated, though. One or two blocking wires, bunch of pins and it blooms into elegant garter shawl with crispy lace edging.

The shawl was knitted for my friend Aga - I hope she will wear it with pleasure :)

Hap for Harriet by Kate Davies
druty/needle: 3 mm
nitka/yarn: Lace Scrumptious (Cherry)
zdjęcia/photos: Gosia (zajrzyjcie do niej, ostatnio wróciła z ciekawej podróży)

sobota, 7 maja 2016

Pastelowa nowość

Rozbolał mnie lewy kciuk. Przędzenie i rozmowa skype'owa tak były wciągające, że nie zauważyłam upływu czasu, a palec nieprzyzwyczajony do tak długiej sesji prządkowej przetrenował się ździebełko. Ale warto było, bo mam już skończony mój pierwszy prawdziwy 3-ply, taki z osobnych nitek, niełańcuszkowy. Na zdjęciach z dwoma motkami leżą kolejno od lewej: 3-ply i 2-ply z dwóch szpulek. Będzie jeszcze 2-ply z resztki singla (łączony z dwóch końców), jeśli okaże się potrzebny... Kolory zupełnie nie moje, ale ogólnie twarzowe, więc może będzie z tego kiedyś czapka. Kremowa nitka składowa to niesamowicie miękka alpaka suri, pochodząca z zestawu wygranego w konkursie e-wełenki na fb. Do tego dwie nitki w pastelach wybranych z goodie bag (jeden z pasteli miał w składzie stelinę, więc jest dodatkowa odrobina blasku, widoczna przy uważnym oglądaniu powiększonego zdjęcia). Mocno obłaziłam tą delikatnością alpaczaną przy okazji przędzenia, tak więc odpadało przędzenie 10 minut przed wyjściem z domu, jeśli miałam na sobie czarne spodnie ;), ale warto było.









Przędą się też kolorowe merynosy. To innego rodzaju eksperyment, o którym napiszę więcej za jakiś czas, gdy uprzędę zaplanowaną partię i dojdę do jakichś wniosków.

Ponadto wydziergała się delikatna chusta z Lace Scrumptious. Zostało jeszcze tylko blokowanie :)

Zastanawiam się teraz, czy wrócić w najbliższym czasie do którejś z moich długo leżakujących robótek niedokończonych. Duży czerwony kardigan przyda się zawsze, bawełniany granatowy kardigan na nadchodzące ciepłe dni nadałby się jeszcze bardziej... Kusi też rozpoczęcie nowych dziergadeł. Dawno planowanego pulowera z własnoręcznie przędzionej nitki lub chusty z gradientów... Poczekam na moment olśnienia, w dzierganiu najbardziej sprawdza mi się podążanie za impulsem i łapanie za robótki, do których ręce same się rwą :)

***


I've got sore thumb, literally. I was so involved in conversation and simultaneous spinning that I haven't noticed the passing time. I'm not accustomed to spinning for several hours without a break but it was worth it as I finished my first real 3-ply yarn (not chain plied, just ordinary 3-ply). The photos with two skeins show (from left) the 3-ply and 2-ply made of 2 separate singles. There is still some single left and maybe I will ply it from two ends if it is needed... These are not my colours, although they seem to be becoming, and maybe one day that yarn will finish as a hat. The brightest single was spun of incredibly soft alpaca suri (part of a prize from this shop, won in a competition on facebook). Two other singles are mixed fluff from a goodie bag. It wouldn't be wise to spin this alpaca just before leaving (especially when wearing black trousers) as it's prone to cover the spinner gradually ;)

At the moment I'm spinning colourful merino. It's a part of another challenge for me (I promise to write more when I finish). I've just finished knitting with Lace Scrumptious the hap shawl. Only blocking left to be done.

And I'm planning my next steps. Should I return to some of my old WIPs? Maybe long red cardi made of wool could be finished soon? Or navy blue cotton cardi for summer? I'm tempted to start something new - pullover with my handspun or maybe gradient shawl... Let's wait - impulsive knitting works for me the best :)

niedziela, 1 maja 2016

Puchate, kolorowe

Taki śliczny prezent leżał i czekał na przerobienie, to się zlitowałam.



Jak zwykle zaczęłam przędzenie bez konkretnego projektu na myśli. Najpierw przerobiłam oba batty na niezbyt szeroką taśmę, dzieląc je zygzakiem (Z-stripped). Tak to dzielenie mniej więcej wygląda:



Potem przędłam metodą longdraw, która w zależności od użytego surowca daje nitkę średnio albo bardzo puchatą (semi-woolen do woolen). Tu mamy raczej semi-woolen, bo batty są dość starannie wyczesane wzdłuż. O puchatości świadczy choćby to, że 5 dag singla wypełniło standardową szpulkę po brzegi (zwykle potrzeba ok. 10 dag nitki do osiągnięcia tego efektu). Ogromnie mi się singiel spodobał, ale gdybym nitkę zostawiła w tej formie, to pozostałoby wydzierganie z niej co najwyżej chusty/szalika. A jakoś nie widzę tych kolorów w dużej masie koło twarzy, chodziły mi po głowie mankiety swetra albo jakaś wstawka, a do tego trzeba mocniejszej nitki, więc zaryzykowałam 2-ply.

Bałam się oczywiście, że kolory za bardzo się wymieszają i powstanie bura masa bez wyrazu. Na szczęście wystarczająco gruba nić i starania, by (oprócz jedwabnych pomarańczowych smużek i punktów) nie mieszać za bardzo kolorów w singlu, dały ostatecznie dość klarowne kolory 2-ply. Leżakowanie na motowidle, pranie, suszenie i ostatecznie uzyskałam efekt spełniający moje oczekiwania. Jest raczej nierówno, bliżej włóczki artystycznej niż nici maszynowej, ale ja tak lubię i takie wariacje na temat bardziej leżą mi w charakterze prządkowym. Zdecydowanie jest mniej puchato niż w wyjściowym jedwabistym surowcu, ale uwzględniając czynnik odkręcania nitki podczas dziergania (u mnie typowy) i to, że na gładszym lepiej widać jedwabne farfocle dużo lepiej niż na włochatym... Jest dobrze :)

Single zdwajałam na szpulce i skrzydełku jumbo, które od jakiegoś czasu z powodzeniem służy mi do takich działań. Działa dokładnie tak jak zwykły zestaw do Fantazji (równie prosto się też wymienia), tyle że mieści się na nim dużo więcej włóczki i wlot jest duuuży - spokojnie można przewlec przezeń nitkę bez użycia haczyka.











***


Once upon a time I received such a beautiful set of two batts as a gift. Finally I spun them. As usually, I started without a particular knitting project on my mind. I wanted to spin something with rather clear colours and strong enough to have wide array of possible applications. So I divided batts by Z-stripping and spun them with longdraw technique, what gave me semi-woolen singles (as batts were nicely combed in one direction). They were quite fluffy - just 50 g were enough to fill the regular bobbin (with less fluffy worsted singles it needs usually 100 g). Then I plied both singles together and finally I have a really nice yarn which meets my standards :)

For plying I used jumbo flyer and bobbins for Fantasia. I've been using them for some time for this kind of action and I am really satisfied. The change of flyer is as usually easy and it's really big (makes plying 100 g of fibre comfortable).