środa, 1 listopada 2017

Jak u Tudorów

Abonowałam swego czasu klub czesankowy z podtekstami historycznymi. Z tamtego czasu zostało mi jeszcze kilka ciekawych mieszanek do uprzędzenia, z jeszcze ciekawszymi nazwami ;) Ta czesanka nazywała się "Tudor Dress", ma w sobie czerwień, purpurę, kapkę czerni i trochę złota. To mieszanka merynosa, fina, jedwabiu i odrobiny steliny (w proporcjach 45/25/25/5).

Miałam chęć uprząść z niej cienką dwunitkę. Czesanka była życzliwa takiemu rozwiązaniu, toteż przędzenie podobało mi się zdecydowanie. Jedynym minusem przędzenia nitek cieńszych jest czas potrzebny na taką akcję, ale poza tym - sama przyjemność. W ogóle bardzo lubię prząść mieszanki. Zwykle mają zebrane zalety poszczególnych składników i są wizualnie bardziej zajmujące niż długaśny pas wełny jednej rasy owiec. Dlatego też pewnie wolę czesanki farbowane, różnokolorowe, gradienty, mieszanki...

Taka gładka dwunitka w ilości ok. 770 m w 200 g to oczywisty surowiec na chustę. Jeszcze nie wiem dokładnie, który wzór wybiorę, ale na 99 proc. to będzie chusta.







I love spinning mixed fibers or handdyed fluff. This particular yarn was a part of a fibre club with history as an inspiration. Named "Tudor Dress", it's a mix of Merino, Finn, silk and stellina (45/25/25/5). It contains of course red, but also some purple, black and gold.

It's worsted spun, smooth and 2-ply, 770 meters in 200 g. I see it as a quite obvious yarn for a shawl. Which pattern? So far I don't know, but I'm pretty sure it will be a shawl.

piątek, 20 października 2017

Osiem twarzy Amora ;)

Odżegnywałam się od testów ostatnio bardzo zdecydowanie. Nawet najcudniejsze wzory od ulubionych projektantek nie były w stanie mnie przekonać do zmiany zdania. Żywię niezmienną ochotę na dzierganie rekreacyjne, a do tego wiem, że nie mam dość czasu wolnego, żeby zobowiązać się do terminowego testowania.

Cóż, never say never, toteż i na mnie znalazła się odpowiednia kombinacja okoliczności :) Nie wiem, co najbardziej mnie przekonało, toteż kolejność czynników zupełnie przypadkowa. Piękny fason ze smakowitymi detalami, urok osobisty projektantki, magiczny merynos superwash 300 od Q-lany w najsmakowitszych czerwieniach (kolor nazywa się Amor) - nie mogłam się oprzeć tej kombinacji i po krótkiej walce ze sobą przystałam do tworzącej się błyskawicznie grupy testerek. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że wzorzec autorstwa Asi widziany na żywo powodował u każdej dziewiarki głębokie westchnienie zachwytu i chęć przystąpienia do testu choćby zaraz...

Tradycyjnie przy teście się starałam, czyli próbkowałam do upojenia. Na przepisowych drutach 3,75 mm próbka wychodziła za drobna, to machnęłam bez odcinania nitki kolejną na 4 mm i prałam od razu obie (ewidentna oszczędność czasu). Nieodcięte ostatnie oczko każdej próbki było zabezpieczone zapiętym markerem, dzięki czemu w razie późniejszego prucia minimalizowałam konieczność łączenia kawałków drogocennej nitki.

Pinpoint to sweter z jednej strony bardzo typowy dla Asi, a z drugiej - zupełnie zaskakujący. Typowy w prostocie wykonania (powtarzalność efektownego splotu, sporo połaci pończoszniczych), w dopracowaniu detali i takiej ogólnej elegancji na luzie. Ale z drugiej mamy ciekawą konstrukcję ramion (bardzo korzystną dla mnie i cieszę się, że to coraz popularniejsze rozwiązanie) i oryginalne wykończenie dekoltu. Dla mnie to wymarzona mieszanka do dziergania: nie jest nudno, ale też nie muszę śledzić opisu rząd po rzędzie. Nadmienię, że był to drugi w mojej dziewiarskiej karierze sweter dziergany bezszwowo od dołu i było to kolejne zachęcające doświadczenie. Taki sweter trochę trudniej się mierzy w trakcie pracy, ale za to wychodzi się od najszerszego miejsca i potem jest tylko z górki :)

Modyfikacje zrobiłam dwie, obie przewidziane w autorskim projekcie: dłuższy tułów i dłuższe rękawy. Bardzo się cieszę, że nie poległam na łańcuszkowym wykończeniu dekoltu, bo choć ściągacz robi się łatwiej i szybciej, ale rzędy poziomego łańcuszka zdecydowanie lepiej stabilizują dzianinę przy szyi i rękawach.

Autorkami zdjęć są siostry w uzależnieniu, czyli dwie zblogowane dziewiarki: Dodgers i Malmonka. Dziewczyny, dziękuję za to wesołe popołudnie i piękne obfotografowanie mojego swetra!

Pinpoint by Asja Janeczek
rozmiar/size: 3
włóczka/yarn: Q-lana Merino 300 sw, colour: Amor
druty/needle: 3.5 mm, 4 mm
zdjęcia/photos: Malmonka & Dodgers

















I refused to testknit for some time. Even the most beautiful patterns by my favourite designers weren't a sufficient incentive to knit something with a deadline.

Well, never say never, for a good company I'm able to do more than usually. So, good company, combined with a yummy merino superwash 300 by Q-lana (shade Amor), were convincing enough to join the Pinpoint pullover test.

As usually, I swatched a lot. First swatch (3.75 mm needle) was too small, second one (4 mm needle) was perfect. I used up almost entire 4 skeins, even frogged one of the swatches to finish second sleeve.

Pinpoint pullover is in Asja's style but it's quite surprising as well. Lots of repetitions (see stockinette back and sleeves) but on the other hand elaborate details and this particular construction around arms, which is so well fitting for me. It's my second bottom-up sweater (seamless) and again it was an encouraging experience. Yes, it's a little bit harder to try on this kind of pullover but the biggest advantage is the fact that you start with the widest part and then gradually knitting becomes faster and faster...

I made just two modifications (both as Asja described in the pattern) - longer body and longer sleeves. I'm really fond of the horizontal chain neckband and sleeve hems, they are sturdy enough to prevent these elements from being sloppy.

Photos were taken by my talented knitting friends Malmonka & Dodgers. Thank you, girls, for a great afternoon and beautiful photos!

sobota, 30 września 2017

Na strzałkę

Pokazywałam początki tego przędzenia w maju. W międzyczasie dokręciłam jeszcze kilka kłębuszków singlowych i materiał na chustę nabrał odpowiedniej wagi (razem 213 g). Gdy ułożyłam motki w pudełku, z czymś mi się skojarzyły. Zajrzałam do pudełka z uprzędami i wyjęłam świetnie pasujący wcześniejszy singiel (jeden z tych). I już mam porządny zestaw na dużą chustę :) Właściwie, to chyba zużyję oba tamte motki...

Prawdopodobnie wydziergam z tego strzałkę. Moja pierwsza chusta tego kształtu pokazała, że wszelkie zestawy mniej lub bardziej gradientowe sprawdzają się w tej formie. Zwłaszcza przy zastosowaniu popularnego "fejdowania", czyli mieszania na przejściu kolorów co dwa rzędy.





The beginnings of this spinning were presented in May. Since then I've spun several more singles and now I have altogether 213 g of yarn. When I put all those balls in a box I realised that I have also a matching skeins from previous spinning. So it's quite promising collection of shades for a shawl.

I intend to knit an arrow shawl with this yarn. My first arrow shawl taught me, that gradient-like sets are looking great with this pattern. Especially when you use fading (changing colours every two rows when going from one colour to another).

sobota, 23 września 2017

Sposób na gładką chustę

Wyszła dłuższa przerwa w pisaniu. Cóż, zdarza się. Raczej nie będę jej gwałtownie nadrabiać, bo choć regularnie dziergam i przędę, to w na tyle niedużych dawkach, że ogólne efekty są ilościowo nieimponujące. Byłam na Drutozlocie - tradycyjnie dużo dobrej energii, masa pięknych włóczek i za mało czasu, by pogadać/nagadać się z wszystkimi, z którymi by się chciało... Testuję sweter, choć zapowiadałam sobie, że testów na razie nie będzie. Ale są takie swetry, proszę Państwa, że trudno odmówić. Zwłaszcza, gdy piękno swetra splecie się z aspektami towarzyskimi, a ja zdecydowanie tak mam, że dobrym towarzystwem można mnie przekonać do niejednego przedsięwzięcia :) Także dziewiarskiego. Poza tym został kawałek rękawów do swetra "z głowy", którego skończony tułów bardzo mi się podoba. Zrobiłam też dwie chusty, druga jeszcze nieblokowana, pierwsza i owszem, nawet dorobiła się zdjęć (nieludziowych, ale jednak). I o niej dziś napiszę.

Dziewiarki znają ten typ znakomicie - chusty półokrągłe z wybrzuszeniem na początku są bardzo popularną formą chuścianą. Można tę niedoskonałość bez trudu ukryć przez odpowiednie zamotanie wokół szyi, a można też spróbować sobie z nią poradzić i uniknąć felera. Ostatnio parę razy spotkałam się z rozważaniami na ten temat, czasem dorzucałam swoje pięć groszy... Pora utrwalić to na blogu, przy okazji nowego udziergu.

Generalnie problem dotyczy chust półokrągłych zaczynanych od "garter tab", czyli małego prostokącika dzierganego splotem francuskim. Potem chusta poszerza się do kształtu zbliżonego do półkola poprzez dodawanie oczek na brzegu. Dzięki takiemu dodawaniu na płaszczyźnie chusty może się dziać wszystko (wzory, rzędy skrócone) bez zakłócania ich regularności. Ale efektem ubocznym jest wybrzuszenie na początku. Można je wygładzić w blokowaniu, ale zwykle nie do końca, no i jest to cecha, która chętnie wraca w trakcie noszenia. O ile lubimy chusty mocno zamotane, to możemy się tym mało przejmować. Przy prostym narzuceniu chusty na plecy, problem zaczyna być zauważalny.

Gdy na idealnej gładkości płaszczyzny chusty nam niespecjalnie zależy, a na braku tej "muldy" dużo bardziej, dodajemy oczka także pośrodku. Można to robić regularnie lub rozsypać dodatkowe oczka przypadkowo. Do rozważań nad wadami i zaletami obu rozwiązań zachęciło mnie niedawne podejście chustowe. Postanowiłam spróbować celtyckich plecionek i w pierwszym odruchu sięgnęłam po zakupione niegdyś wzory Lucy Hague. Lucy radzi stopniować trudność przy plecionkach i na początek zaleca dzierganie Carradala. No to sięgnęłam po Carradala, ale chciałam go wydziergać w jednym kolorze (oryginał ma główną część w paski). Nieregularne dodawanie oczek sprawdza się przy paskach, przy gładkiej płaszczyźnie trzeba to inaczej rozwiązać. Podpowiedź znalazłam w opisie jednego z wykonań gładkiej wersji na Ravelry - Lelleli radzi dodawać oczka jak w darmowym wzorze Celtic Myths fingering Asity Krebs. Ależ mi się spodobało to dodawanie oczek w mojej chuście :) I gdy tak doszłam do bordiury, to uznałam, że właściwie mogę zrobić tę część także według opisu Celtic Myths. I tak mój plan udziergania którejś z chust Lucy Hague został odroczony...

Chusta pójdzie w godne ręce. Kasia (znana w dziewiarskim świecie jako Liadanek) jest wielbicielką klimatów celtyckich i zieleni. Dzierga też przepiękne skarpetki. Umówiłyśmy się z Kasią na dziewiarską wymianę: chusta za skarpetki :)

Celtic Myths fingering by Asita Krebs
włóczka/yarn: Eden Cottage Yarns Tempo 4ply (prawie dwa motki/almost two skeins)
druty/needle size: 3.5 mm








There are shawls with a bulge. You can hide it with a smart wrapping of the shawl, but you can also avoid this bulge.

In general, the problem with a bulge is typical for shawls which commence with garter tab, increased only along the top border. It allows to incorporate intricate pattern in the main part or to make short rows there.

In case we are less focused on uninterrupted body of the shawl, the increases can be dispersed over the whole body. Or you can align the increases into several increase-lines. Celtic Myths fingering by Asita Krebs is shaped this way. At first it was to be the Carradal by Lucy Hague, but I found in one of Carradal's projects a hint how to increase the one-colour version (striped version uses randomly dispersed increases). When I had the body knitted according to Asita Krebs' pattern, I decided to choose also a border from her shawl.

Still no Lucy Hague's shawl in my closet...

The shawl has found yet a new owner - Kasia (aka Liadanek) is a great fan of everything Celtic and green. And she knits wonderful socks. So we agreed to swap this shawl for socks :)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kto pyta, nie błądzi (i nie pruje w nieskończoność)

Wszystko jest kwestią gustu, a o gustach, zdaniem starożytnych Rzymian, się nie dyskutuje. Mimo to gusta dziewiarskie co i rusz mnie zaskakują. Szczególnie w stronę "niedoszacowania" pewnych wzorów. Hmm, może to i dobrze, trudniej będzie spotkać podobny udzierg ;) Dziś prezentowana chusta to taki właśnie wzór, który ma zaskakująco mało wykonań. Moje zresztą też nie jest do końca kanoniczne.

Przepis na "Incentive" Hani Maciejewskiej nabyłam zaraz po premierze, ponad dwa lata temu. Czekał na właściwą nitkę. Ta, z której ostatecznie został wydziergany, została zakupiona jakiś rok później. Szukałam do niej odpowiedniego wzoru chustowego i wtedy mój wzrok padł na "Incentive"... Ręcznie farbowana alpaka z jedwabiem zagrała w tej chuście idealnie. Lekkie przejaśnienia i ciemniejsze fragmenty nitki dodały mięsistemu francuzowi oraz jeszcze mięsistszej bordiurze przestrzenności.

Old Maiden Aunt Alpaca Silk sport/dk to cierpliwa nitka, której sporo prucia nie szkodzi. Wiem to, bo początek dziergania szedł mi fatalnie. Zacięłam się w pierwszych rzędach, nabierałam, prułam, nabierałam i ciągle miałam za dużo oczek, a prawe trafiały mi na lewe, co nie zgadzało mi się z intuicją (i schematem). Rzuciłam pytanie w odpowiednim wątku na forum Haniowym (nie wykluczam, że inna zakręcona jednostka może się zaciąć na tym samym momencie). Odpowiedź Hani i link do filmiku odblokowały mi myślenie. Ruszyłam z kopyta i już po chwili śmieszył mnie brak zrozumienia sprzed chwili. Tak to już jest z wzorami - są trudne do chwili, gdy staną się łatwe ;)

Chusta dziergała się bardzo dobrze. I szybko, choć właściwie dwukrotnie, ale na szczęście z nitki grubości DK. Ostatecznie usymetryczniłam i sporo powiększyłam tę konstrukcję, co było proste, więc serdecznie polecam ten wzór do dostosowywania wielkości pod kątem zasobów włóczkowych. Z początku wolałam nie kombinować za bardzo - to miało być relaksowe dzierganie. Ale ewidentnie dziergam ciaśniej od Hani, bo z analogicznej grubości nitek na tym samym rozmiarze drutów wychodzą mi zawsze mniejsze chusty. Wcześniejsze były wystarczająco praktyczne w wersji pomniejszonej, tej nie dałoby się dorzecznie zawinąć wokół szyi (no i zostałby ledwo naruszony motek...). Zrobiłam więc symetryczne powiększanie/odejmowanie z obu stron, tak by po skończeniu pierwszego motka móc zacząć zwężać bez obawy o dostateczną ilość surowca. W efekcie zyskałam praktyczną chustę (coś a la baktus), a do tego porządnie wykorzystałam nitkę. I niezmiennie jestem zachwycona urodą projektu Haniowego.

























"Incentive" by Hania Maciejewska
włóczka/yarn: Old Maiden Aunt Alpaca Silk sport/dk (The Angel Islington)
druty/needle size: 4,5 mm
zdjęcia/photos: Gosia


According to ancient Romans, there's no accounting for taste. But sometimes knitters' tastes are a big surprise for me. Especially when a beautiful pattern is not popular. At least it means better chance to have a unique sweater (hat, scarf)... Nevertheless I wish my favourite designers a resounding success.

I bought "Incentive" pattern just after the publication, in November 2014. It waited patiently for the right yarn. This yarn was bought around one year later, with no particular purpose. I was looking for the right shawl pattern and my eye met again the "Incentive". Hand painted alpaca with silk and this pattern are made for each other. Semi solid colour enhances the border and garter stitch perfectly.

Old Maiden Aunt Alpaca Silk sport/dk is a patient yarn, oblivious to multiple unraveling. I know that, because the beginnings were disastrous. I wasn't focused and pattern needed right concentration at this point. I started over and over and still I had too many stitches, knit stitches couldn't meet knit stitches and so on. Finally I asked Hania in appropriate thread of Hada's Little Corner what should I do with two complicated issues (probably I'm not the only one with this kind of problem). Hania replied (with link to the film) and finally everything was obvious and easy.

It was fast and really pleasant knitting (although I made it twice). It was meant to be the relaxing knitting, so at first I followed instruction point by point. Obviously I knit more tightly than Hania, as all my shawls made with her patterns (previous and the first one) are smaller than original projects, despite making them with a needle size and yarn weight advised by author. These previous ones are useful and comfortable, this one was too small, so I had to enlarge it. I made this shawl symetrical so I could start decreasing just after finishing the first skein. Now the shawl is practical enough (bactus-shaped) and I have just a little bit of yarn left over. Such a great pattern!

wtorek, 30 maja 2017

Moja pierwsza mozaika

Na chusty Lisy Hannes zasadzałam się od dawna. Ale jakoś przegrywały w kolejce z innymi pomysłami. Aż do momentu, gdy w ciągu chustowym postanowiłam, że nie ma co dłużej czekać, trzeba nabierać oczka i do przodu.

Laurelie dziergało się w sumie przyjemnie, choć na każdym etapie powiększałam poszczególne części (francuzową, mozaikową i ażurową). Przy mozaice wymagało to trochę główkowania, bo autorka na tym etapie nie przewidywała wersji powiększonej. Po zamknięciu oczek spojrzałam na zewłok chuściany lekko zdegustowana. Jakoś mało to było rokujące, że z pędraka wyfrunie motyl ;) Chwilę musiało poleżeć z nieodciętymi nitkami, zanim postanowiłam dać chuście szansę w blokowaniu. Serio, zestaw mozaiki i ażuru wygląda przed blokowaniem dużo gorzej niż sam niezblokowany ażur. Tu ukłony do Dodgers, która miała więcej wiary ode mnie w potencjał tego zewłoka :)

Przy mozaikach trzeba pamiętać, że mają zdecydowanie mniej efektowną lewą stronę (ładną na swój sposób, ale nie tak bezsprzecznie jak mozaika właściwa, patrz zdjęcie nr 5). I że najefektowniej wyglądają w kontrastowych kolorach. Jak ktoś nie przepada za kontrastami w chustach (ja tak mam), to musi liczyć się z mniej wyrazistym wzorem, większą jego umownością pod wieloma kątami i w różnych oświetleniach. Mnie ten delikatny efekt akurat odpowiada, ale jak ktoś nie lubi zastanawiać się, co widzi, to niech bierze od razu wyraziste zestawienie kolorów.

Mimo drobnych zastrzeżeń, polubiłam Laurelie zaraz po zakończeniu blokowania. Nie, nie wpadłam w dziki zachwyt, ale poczułam do własnego wyrobu szczerą sympatię. Jak nie kochać nitki wełniano-jedwabnej w takich kolorach, w dodatku ręcznie farbowanej? Coś takiego układa się arcymiękko i zdecydowanie komfort noszenia tej chusty będzie powyżej przeciętnej. Titus od Eden Cottage Yarns to nitka umiarkowanie skręcona, gładka, pięknie farbowana. Te szarości są niejednoznaczne, mają w sobie kropelkę zieleni i niebieskości, no i przede wszystkim pasują do siebie wzajemnie.

Laurelie by Lisa Hannes
włóczka/yarn: Titus 4-ply (Eden Cottage Yarns), kolory/shades: Midnight, Charcoal
druty/needle: 3.5, 3.75 mm
wymiary/size: w długości nieco ponad 2 metry, w najszerszym miejscu ok. 50 cm / length circa 2 m, width in the widest part - circa 50 cm
zdjęcia/photos: Gosia











I was planning to knit one of Lisa Hannes' patterns for so long... Every time something different won the contest but finally, as I was knitting one shawl after another, I decided to cast on and take the plunge.

The knitting part was quite easy, although I enlarged every part of the shawl (garter, mosaic and lace). With a mosaic it took a bit more time to solve the problem, as the author didn't describe how-to for enlargement of this part. Nevertheless it wasn't difficult, I had just to have the same number of stitches (apart from main repeats) to start the next part correctly.

Just after bind-off I wasn't sure if I like it. The unblocked Laurelie looked not promising, so I didn't cut the yarn and weave in ends immediately. Believe me, mosaic plus lace looks worse than just lace before blocking...

When knitting mosaic, one should remember that the wrong side with this technique looks definitely not so beautiful as the right side (see photo no. 5). It is quite an interesting effect but some knitters would prefer to hide it, I suppose. Another important factor is contrast between colours of the yarn. If you look for something stunning at first sight, choose high-contrast yarns. If you prefer more subdued effect - low contrast can be more to your taste (I chose this second option).

After blocking I'm convinced that I will be wearing this shawl. It looks much, much better and it's so soft. I love also the yarn - Titus 4-ply from ECY is so beautifully dyed...

wtorek, 23 maja 2017

Będą skarpetki

Jak się zbiorę do wydziergania, to będą skarpetki. A na razie mam 122 gramy nitki specjalnie uprzędzionej na tę część garderoby.

Southdown to jedna z tych ras, które nie uwodzą miękkością, ale są wystarczająco miękkie, by dać szansę ich podstawowym zaletom. Czyli przede wszystkim trwałości i odporności na filcowanie. Kupiłam swego czasu jeden warkocz takiej czesanki ręcznie farbowanej w ciemnej tonacji, żeby przerobić ją docelowo w skarpety. Poczytałam zawczasu o przędzeniu tego typu ras i wyszło mi na to, że klasyczne worsted potrojone łańcuszkowo to będzie właściwe rozwiązanie.

Przędło się przyjemnie. Trochę poluzowałam pasmo, które dość długo leżało w oczekiwaniu na przerób, ale bez przesady. Ten typ runa ma w sobie elastyczność i skłonność do upuchacania nitki, co mi się bardzo spodobało. Nawet starannie uklepana palcami nitka przy przędzeniu worsted wciąż jest puchaczykiem, z odpowiednią dawką powietrza w środku. W sumie to miłe, choć trzeba uważać na spójne uprzędzenie całości - nie zawsze to co się widzi oczami, jest reprezentatywne. Przy przędzeniu tego typu czesanek przydaje się trzymanie parametrów, czyli łapanie w tym samym kawałku na skraju czesankowej buły i wysnuwanie czesanki o ten sam odcinek (taka mała notatka na przyszłość).

No i mam jeszcze dwie chusty do pokazania, ale to innym razem, bo choć pogoda idealna do zdjęć, to moja ulubiona fotografka po podróży do Azji nadrabia teraz czas wyjazdu i sesja musi chwilę poczekać. Trzecia chusta tymczasem jest na etapie bordiury. Faza chustowa, jak widać, nie odpuszcza. W tle pierwszego zdjęcia widać też cząstkę kolejnego projektu "uprzędę single i wydziergam sobie chustę". Cóż, jakoś głównie niebieskie czesanki wpadały mi w ręce przy planowaniu rzeczonej chusty...











When I will be ready to knit, this yarn will become a pair of socks. So far it's a 122-g cake of yarn hand spun especially for this accesory.

Southdown is one of sheep breeds which aren't the softest in the world, but soft enough to make spinner appreciate also other qualities. First of all, it's quite felt-resistant. So I bought some time ago a braid of handdyed southdown, planning to make a pair of socks from it. I've done also a bit of research and it seems that classic worsted spinning, chain-plied is the best solution for this plan.

Spinning was quite enjoyable. Braid wasn't compacted but I did some predrafting just to loosen it. I love fluffines and elasticity of the southdown thread - it can look deceptively fine during spinning, but once you let it loose it's thicker, with proper addition of air :) It's a little bit tricky for checking consistency of spinning, so I tried to make consistent moves (the same point of drafting in the "spinning triangle" and the same lenght of drafting move every time. I suppose it's the best solution for spinning this kind of fluff.

I have still two finished shawls to show, the weather for taking photos is perfect, but my favourite photographer was on holiday in Asia and now we need time to catch up... Meanwhile I've started a border of a third shawl. It's quite obvious I can't stop knitting shawls... In the background of the first photo there is a hint of my next project. It will be shawl (of course), handspun and handknitted, mostly in blues.

sobota, 29 kwietnia 2017

Nie-codzienny szal

Everyday Shawl to wariacja na temat dziergania "w ząbek", "w kształcie strzałki" i ułożonych naprzemiennie prawych-lewych stron splotu pończoszniczego. Autorka tego wzoru zaleca użycie do dziergania włóczki cieniowanej i ma rację - taka prosta forma świetnie wygląda z subtelnymi przejściami kolorów.

Dziergałam mniejszą wersję szala i liczyłam, że 140 g singla gradientowego średniej grubości wystarczy na całość. Jednak już w jednej trzeciej zużywania nitki odkryłam, że raczej ta sztuka mi się nie uda. Wówczas powinnam co najmniej osiągnąć punkt zmiany schematu 1 na 2, a ja byłam jeszcze kilka rzędów przed tym punktem... Miałam więc trochę czasu na przemyślenie, co z tym fantem zrobić, nim nitka faktycznie się skończyła.

Skoro uprzędłam pierwszą nitkę na ten szal, to mogę przecież doprząść jeszcze coś drugiego, prawda? To teoretycznie proste zadanie okazało się dość skomplikowane. Identycznej zieleni (jak ostatni kolor gradientu) nie miałam, podobnie było zresztą z innymi kolorami tego, co już wydziergałam. Znalazłam w małych zawiniątkach z goodie bagów coś, co w zasadzie pasowało, choć miało w sobie nutę turkusową, niekoniecznie współgrającą z kolorystyką szala. Wzięłam dwa takie zawiniątka, rozwinęłam i najzwyczajniej w świecie wyskubałam ile się dało tego turkusu... A potem uprzędłam nieduży kawałek singla i żyłam nadzieją, że to wystarczy. Znowu nie wystarczyło. Ale byłam już bardzo blisko końca, więc zdesperowana wzięłam ostatnie zawiniątko zielonkawe, bogatsze od poprzednich o dodatek bodajże firestara (czyli takiego czegoś połyskującego, na tyle delikatnego, że raczej niełatwo to wyskubać). Uprzędłam kilkanaście metrów i tym razem nitki wystarczyło. Nawet zostało na chwost. Bo przecież tej wiosny chusta bez chwosta się nie liczy ;)

Everyday Shawl by Jenny F
włóczka/yarn: własnoprzędziony singiel/my handspun single ("Stormy Moor" gradient)
druty/needle: 3.75
zdjęcia/photos: by Gosia and me



















Everyday Shawl is a kind of chevron/arrow knitting with stockinette and reverse stockinette stripes. The author of the pattern recommends to use a gradient yarn and she's right - this simple form looks great with subtle change of shades.

I knitted a smaller version and was hoping to have enough yarn (140 g of medium thickness gradient single, handspun). When I reached 1/3 of the whole pattern I realised that it wouldn't happen... I continued knitting and started to look for a solution.

Well, since I spun the first yarn, I could spin more, couldn't I? In theory it's a simple solution, in reality it's a bit more complicated to find something working with such green shades. I reviewed the goodie bags in my stash and finally found something promising. It had a hint of turquoise which wasn't suitable for this shawl, so I picked (by hand) those blueish streaks to obtain something acceptable. Still the amount of the additional single wasn't impressive... I spun additional yarn twice. Second addition was enough to finish the shawl and make a complementary tassel. This spring no shawl without tassel looks completed for me ;)

piątek, 21 kwietnia 2017

Kaczeńce i róże

Zielono-żółty to jeden z ostatnich klubowych gradientów na BFL. Zestawienie kolorów niezbyt moje, ale ładne, więc przędło się przyjemnie. Jak to z gradientami, chciałam ostatecznie potroić łańcuszkowo, więc singiel przędłam jak najcieńszy.

Ostatecznie uzyskałam ok. 230 m ze 100 g czesanki. Na chustę to za mało, ew. można by to połączyć z czymś jednolicie zielonym o odpowiedniej grubości, a żółć potraktować jako akcent rozjaśniający...

Zupełnie nie przy okazji (a właściwie przy okazji chusty, o której będzie następnym razem) powstał mały motek różowo-fioletowy. Do dokończenia chusty z nitki własnoprzędzionej potrzebowałam trochę dodatkowej nitki. Nie miałam niczego identycznego w zapasach czesankowych, więc zaczęłam kombinować. I właśnie w ramach tych kombinacji powstała ta nitka. Ostatecznie nie została wykorzystana do bieżącego projektu, ale pewnie kiedyś się przyda. To bardzo sympatyczny singiel, w miarę równy i z wyważonym skrętem. Suszyłam go bez obciążenia i mimo to nie ma świderków, czyli jest dobrze, a zdjęcie luźnego pasma to elegancko dokumentuje :)















Yellow-to-green skein is one of my last handspun club gradients. Not exactly my favourite color combo, still it's harmonious and beautifully saturated so I spun it with pleasure. As usually it is with gradients, single was fine - to obtain the medium weight chain plied yarn.

Finally I obtained circa 230 m out of 100 g of the BFL top. Probably it's not enough to knit a shawl but when I find a matching green...

Next time I will show the shawl made of handspun yarn. As I needed some additional yarn to finish that pattern I spun several small skeins. This particular one (pinks and violets) wasn't finally used for the shawl but it seems to be a good candidate to be included in any project as it is a nice single - quite consistent and balanced (no pig tails) :)