piątek, 21 kwietnia 2017

Kaczeńce i róże

Zielono-żółty to jeden z ostatnich klubowych gradientów na BFL. Zestawienie kolorów niezbyt moje, ale ładne, więc przędło się przyjemnie. Jak to z gradientami, chciałam ostatecznie potroić łańcuszkowo, więc singiel przędłam jak najcieńszy.

Ostatecznie uzyskałam ok. 230 m ze 100 g czesanki. Na chustę to za mało, ew. można by to połączyć z czymś jednolicie zielonym o odpowiedniej grubości, a żółć potraktować jako akcent rozjaśniający...

Zupełnie nie przy okazji (a właściwie przy okazji chusty, o której będzie następnym razem) powstał mały motek różowo-fioletowy. Do dokończenia chusty z nitki własnoprzędzionej potrzebowałam trochę dodatkowej nitki. Nie miałam niczego identycznego w zapasach czesankowych, więc zaczęłam kombinować. I właśnie w ramach tych kombinacji powstała ta nitka. Ostatecznie nie została wykorzystana do bieżącego projektu, ale pewnie kiedyś się przyda. To bardzo sympatyczny singiel, w miarę równy i z wyważonym skrętem. Suszyłam go bez obciążenia i mimo to nie ma świderków, czyli jest dobrze, a zdjęcie luźnego pasma to elegancko dokumentuje :)















Yellow-to-green skein is one of my last handspun club gradients. Not exactly my favourite color combo, still it's harmonious and beautifully saturated so I spun it with pleasure. As usually it is with gradients, single was fine - to obtain the medium weight chain plied yarn.

Finally I obtained circa 230 m out of 100 g of the BFL top. Probably it's not enough to knit a shawl but when I find a matching green...

Next time I will show the shawl made of handspun yarn. As I needed some additional yarn to finish that pattern I spun several small skeins. This particular one (pinks and violets) wasn't finally used for the shawl but it seems to be a good candidate to be included in any project as it is a nice single - quite consistent and balanced (no pig tails) :)

piątek, 14 kwietnia 2017

Gradientowy kędzior no. 1

Kędzior numer jeden, bo na pewno będzie ich w przyszłości więcej. Hunter Hammersen wydała jak dotąd dwa tomiki z wzorami na "curls", czyli niezupełnie trójkątne chusty, których wielkość można łatwo modyfikować. Dla prządki to świetne źródło pomysłów na te wszystkie niewymiarowe motki, które rozmijają się z większością wzorów. Podobają mi się projekty Hunter, a zakręcony kształt chust dobrze rokuje wygodzie noszenia. Po pierwszym przejrzeniu obu tomików, wiedziałam, że muszę zaraz coś z nich wydziergać. Na na pierwszy ogień wzięłam ażur.

Ażury lubią się z dwunitkami, ale od czego są dziewiarskie reguły? No, od tego, żeby czasem sprawdzić ich słuszność. Użyłam więc singla, jednego z pierwszych uprzędów na Joy. Przekręcony (mimo odkręcania), trochę sznurkowaty, ale sznurek z bambusem (30/15/55: Finnish, bambus, merynos) to jednak dość przyjemny sznurek :) Grube druty pomogły uzyskać lekkość dzianiny i przyspieszyły dzierganie. Efekt jest zdecydowanie noszalny.

Wzór wymaga trochę uwagi, mimo pozornej prostoty. Raz mi się zapodziało gdzieś jedno oczko, ale regularna konstrukcja od razu zapaliła czerwoną lampkę i w kolejnym prawym rzędzie (lewe rzędy to poza jednym narzutem same lewe oczka) łatwo błąd naprawiłam. Na koniec dodałam dwa chwosty (miałam chęć na trzy, ale po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że byłaby to jednak przesada).

Tym, co lubią się z językiem angielskim, polecam bliższe przyjrzenie się nazwom poszczególnych kędziorów w drugim tomie. Jest okazja uzupełnienia słownictwa dotyczącego kłamstewek i matactw...

Cóż, mam jeszcze jeden "sznurek" gradientowy z tamtego przędzenia i nie zawaham się go użyć! ;)

Chicanery by Hunter Hammersen
włóczka/yarn: ręcznie przędziona/handspun
druty/needle: 5.5 mm
zdjęcia/photos: by me and Gosia

















Curl no. 1, as I foresee more of them in the future. Hunter Hammersen published so far two books with patterns for curls (almost triangle-shaped shawls, size can easily be modified). For a spinner it's a brilliant source of ideas for all those odd skeins, not suitable for most of the patterns.

Laces are best friends of 2-plies... well, you can always check if rules are right. So I knitted with my own handspun single. Slightly overtwisted, string-like, but string consisting bamboo (30/15/55: Finnish, Bamboo, Merino) is nicer than ordinary one :) With bigger size of the needle it worked perfectly and I consider this experiment a successful one.

This pattern needs a focus, although it seems to be (deceptively) simple. Once I lost one stitch (forgot to add in previous row), luckily the regular pattern shows this kind of mistake immediately, so I was able to mend it in next row.

I've got still one more gradient single from this batch of spinning and I intend to use it similarly.

piątek, 7 kwietnia 2017

Z kroplą różu

Mieszanka z cyklu tych, które po przędzeniu miło się wspomina. 50 proc. szetlanda, 25 proc. corriedale'a i 25 proc. szczmielu białego (inaczej ramii, która jest rośliną włóknodajną z rodziny pokrzywowatych). Przędło się jako cienizna bardzo przyjemnie, ale przez tę cienkość singiel z 20 dag czesanki zajął mi trochę czasu. Singla następnie potroiłam łańcuszkowo i mam taką wełniano-roślinną nitkę. Kolor jest piękny i nieoczywisty - moim zdaniem to drewno różane z kroplą beżu ew. beż z domieszką drewna różanego. Nitka jest raczej mało elastyczna. Mam wrażenie, że charakter ramii zdominował całość, ale nie narzekam. Podoba mi się tak, jak jest.

Po raz kolejny przekonałam się, że Joy jest kołowrotkiem stworzonym do przędzenia cienkich nitek. Żadnych niedoprzędów, gładka, mocna nitka worsted. To zdecydowanie specjalizacja tego kołowrotka i nie ma co z nią walczyć. A akurat z cieniznami nie chce mi się zwykle bawić na Fantazji.

Nie wiem jeszcze, co udziergam z tej nitki, ale jest dość uniwersalna i powinna być raczej trwała. W 200 g mam ok. 380 m. Na oko wygląda na cieńszą niż wagometraż wskazuje, ale z nitkami ręcznie przędzionymi tak często bywa, że wymykają się łatwym klasyfikacjom. Mogłabym jeszcze zmierzyć WPI... Kiedyś może zmierzę ;)







This is a kind of mix I like. Shetland with Corriedale and Ramie (50/25/25) was fabulous to spin fine, so spinning 200 g of this fibre took some time. Chain-plied single has the unobvious colour - a kind of pale shade of rosewood. The yarn has drape and not much elasticity. In my opinion Ramie dominates the overall character of this mix.

I'm more and more convinced that Joy is a spinning wheel created especially for fine worsted yarns. As it is not my favourite kind of spinning on Fantasia, probably I will use Joy in the future for thinner yarns more frequently.

So far I don't know what I will knit with this yarn (circa 380 m in 200 g). It looks thinner that it should be (with such length and weight) what happens regularly with handspun yarns. Nevertheless, it seems to be quite universal and durable so probably not necessarily a shawl...

sobota, 1 kwietnia 2017

Grenlandia, która grzeje

Przyszła wiosna i blogerki dziewiarskie wyległy do parków i "na ścianki", aby wreszcie w sprzyjających warunkach uwiecznić swoje dokonania rękodzielnicze... ;)

Ta chusta to rzadki u mnie przypadek "powtórki z rozrywki", czyli kolejnej dzianiny wedle już raz użytego wzoru. Pierwszy Hap for Harriet autorstwa Kate Davies skończyłam zeszłej wiosny i od razu nabrałam oczka na kolejny egzemplarz.

Tym razem nitka była nieco grubsza niż w pierwszym modelu (wówczas 1000 m w 100 g, tym razem 800 m w 100 g). Subtelna farbowanka Justyny na alpace z jedwabiem, kolor "Grenlandia", nitka 2-ply o dość luźnym skręcie, idealnym do koronkowej chusty. Dziergało się (ponownie) bardzo przyjemnie, w wolnych chwilach między innymi robótkami. Dopiero na finiszu doznałam przyspieszenia i ostatnią część chusty (ok. 35 proc. nitki) wydziergałam w bodajże dwa tygodnie.

Niezmiennie polecam ten wzór wszystkim, którzy lubią dziergać z pamięci, bez notatek. W razie wątpliwości wystarczy policzyć kolejne dziurki sekcji ażurowej, żeby szybko przypomnieć sobie, w którym rzędzie wzoru się jest. Robótka wystarcza na dzierganie poza domem na długo, bo po pierwsze, to cienka nitka, a po drugie, całość waży 10 dag, więc torebki za bardzo nie obciąży. Same zalety :)

A Hap for Harriet by Kate Davies
włóczka/yarn: handdyed alpaca with silk (800 m/100 g)
druty/needle: 3 mm
zdjęcia/photos: Gosia

PS. Dodałam przy okazji uczłowieczone zdjęcia swetra do tego wpisu :)

















Not often I repeat knitting/crocheting the same pattern. This particular pattern is of this rare kind. As soon as I finished my first Hap for Harriet by Kate Davies (last spring) I casted on for the second one.

This time yarn was slightly thicker (last year 1000 m / 100 g, this time 800 m / 100 g). Subtle colours by Justyna dyed on alpaca with silk, shade "Greenland", yarn 2-ply loosely twisted, perfect for a lace shawl. Again it was a pleasure to knit, from time to time, between other projects. The last part (circa 35%) was knitted relatively fast (two weeks or something like that).

I recommend this pattern for all knitters who like knitting without notes. It's so logical, repeatable, and you can always count on your needles to be sure which row you knit. Additionally it's a perfect project to be taken everywhere you go: not too big, not too complicated.

sobota, 4 marca 2017

Chusta nadmorska

Czesanka nazywała się Sea Holly, czyli nawiązywała do kolorystyki mikołajka nadmorskiego: chłodny niebieski, seledyn i kolory pomiędzy nimi. Nitka, którą uprzędłam, to singiel. Tworzona zeszłego lata na szybkiej Joy, mimo odkręcania została jednak bardziej sznurkowa niż puchata. Co można potraktować jako zaletę, bo chusta z takiego surowca łatwo się nie zmechaci...

Mój pierwszy Virus zaczął powstawać na finiszu walki z wyjątkowo dokuczliwym wirusowym katarem... Wiem, że dzierganie na drutach jest wydajniejsze od szydełkowania, ale cóż, z natchnieniem jakoś tym razem nie chciało mi się dyskutować.

Przez tę sznurkowatość chusta początkowo była dość sztywna (próbowałam różnych rozmiarów szydełka i niestety tym sposobem nie dawało się zmiękczyć dzianiny). Ale ładna. Mimo rozlicznych drobnych wątpliwości podczas szydełkowania, nie traciłam zapału. Zapowiedziałam sobie, że jak nie nada się na chustę, to będzie ładna narzutka na oparcie sofy ;) Cierpliwość została nagrodzona - blokowanie cudownie zmiękczyło dzianinę (spróbowałoby nie zmięknąć przy składzie: merynos, shetland, BFL i jedwab mulberry w proporcjach 50/25/12,5/12,5...). Do tego chwost - z resztki nitki singlowej jest niesamowicie przyjemny. Mam w ogóle ostatnio fazę na chwosty, do wszystkiego mi pasują. Obawiam się, że każda chusta, którą popełnię w najbliższym półroczu, zostanie tak ozdobiona.

Własna nitka ma ograniczony metraż, dlatego ostatecznie wymiary są nieimponujące (115 cm w podstawie trójkąta równoramiennego i 45 cm w wysokości), ale wystarczające do lekkiego otulenia szyi. W porze jeszcze trochę mroźnej chusteczka ładnie uzupełniła się z inną szydełkową chustą (z pancernej alpaki T/25, której ząb czasu specjalnie się nie ima). Na wiosnę ten nieduży trójkąt samodzielnie wystarczy do wypełnienia dekoltu w trenczu i osłonięcia gardła. Taki sympatyczny cieniowany drobiazg.

Virus Shawl/Virus Tuch by Julia Marquardt
szydełko/hook: 3.5 mm
włóczka/yarn: moja ręcznie przędziona/my handspun













This gradient blend (Merino/Shetland/BFL/Mulberry Silk 50/25/12.5/12.5) was named Sea Holly and colours were accurate. I spun it as a single, overtwisted, not fluffy. What means also more durability and less pilling, so it's not that bad.

The story of my first Virus Shawl began when I was getting better after a viral infection. I know, of course, that crocheting is less efficient than knitting but I've just wanted to crochet...

At first this shawl had too much stiffness (although I tried lots of hook's sizes). Still it was quite pretty, so I continued crocheting and decided that in case of not enough gorgeous shawl I will use it to decorate my sofa... Thankfully blocking changed the shawl miraculously (well, blend of merino, shetland, BFL and mulberry silk...). Now it's really soft, especially tassel. By the way, I'm a big fan of tassels lately and I intend to add this kind of adornment to all shawls knitted/crocheted in next few months.

Final size of the shawl isn't spectacular (115 cm length, 45 cm height) and it's all what I could crochet out of this gradient. For the harsh winter it works fine worn with an additional shawl (my favourite old one, made of indestructible alpaca T/25). For spring I intend to wear it on its own.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Gradientowa chusta

Ile nitka może czekać w zapasach na przerobienie? Bardzo długo... Jak zaczniemy od czesanki, to droga się wydłuża i wychodzi na to, że dzierganie po dwóch latach od zakupienia surowca to właściwie ekspres ;)

Dwa pierwsze gradienty z serii udało mi się uprząść w zbliżonej grubości. Wystarczająco zbliżonej na chustę typu rogalo-trójkąt. Wzór sparowałam z surowcem dość wcześnie i od iluś miesięcy nitki leżały z wydrukowanym opisem Pleat up! autorstwa Hani Maciejewskiej. Po skończeniu testowego swetra zamierzałam się zabrać za stare nieskończone robótki, ale paskudny katar zachęcił mnie do szukania bardziej rozrywkowego dziergania i wtedy dwa motki z wzorem napatoczyły się przy sprzątaniu. Długo się nie zastanawiałam, wyciągnęłam nieco grubsze druty niż wzór przewiduje (są korzyści z wydziergania iluś wzorów Hani - wiem, że przerabiam od niej zdecydowanie ciaśniej) i nabrałam pierwsze oczka.

Dziergało się arcyprzyjemnie. Kocham BFL, uwielbiam logikę wzorów Haniowych, więc oczka przyrastały błyskawicznie. W trakcie dziergania miałam pomysł, by dolny brzeg chusty wykończyć koronką w jasnym kolorze. Mądrzy ludzie doradzili, żeby się nie wygłupiać i nie odciągać koronką uwagi od geometrii części zasadniczej. Toteż ostatecznie w roli ozdoby wystąpił chwost. Blokowanie tej chusty to była przyjemność - BFL cudownie zmiękł po moczeniu, naciągnięciu i wysuszeniu, a chwost nabrał puszystości.

Chusta ma kształt lekko wygiętego trójkąta nierównoramiennego ;) W podstawie ok. 190 cm długości (nie licząc chwosta), wysokość tego prawie trójkąta to 45 cm.

Tymczasem można mi zacząć współczuć, że chyba tej chusty nie ponoszę. To tak bardzo nie moje kolory... choć patrzeć na nie lubię ogromnie. Od fioletu do chartreuse (to na szerszym końcu i w chwoście to właśnie ten kolor o oryginalnej francuskiej nazwie) i z powrotem.

Pleat up! by Hania Maciejewska
druty/needle: 4.5 mm
włóczka/yarn: BFL gradient ręcznie przędziony/handspun BFL (ten i ten)
zdjęcia: głównie Gosia











Yarn can wait to be knitted for a long time. If we talk about fleece/top/roving/batt etc. it may be even longer, so it seems that knitting two years after purchase of the top for spinning is quite a quick action ;)

These are two consecutive gradients on BFL which I spun relatively consistently. Enough for this kind of a crescent shape shawl. I matched this yarn with a pattern for a shawl Pleat up! (by Hanna Maciejewska) some time ago. When I had finished test sweater knitting I intended to continue one of my long-waiting WIP-s but as I got cold I was looking for something cheerful. So I casted on for this shawl.

It was fabulous to knit. I love BFL, I'm a great admirer of Hanna's patterns, so it was growing fast. A tassel was added to adorn the shawl. Finished size is 190 cm (width) and 45 cm (height).

The one and only problem is the question of colours. They are definitely outside my personal palette and it's hard to find a proper company for them in my closet.

sobota, 4 lutego 2017

Rue St. Antoine

I znowu Hania namówiła mnie do testowania. Cóż, takiego swetra nie mogłabym łatwo odpuścić. Wiadomo, że jak się wezmę za test, to jest szansa na rychłe wydzierganie, co sprawdziło się po raz kolejny :)

Wzór jest napisany na nitkę grubości sport (ew. lekkie DK). Nic takiego nie miałam w szufladach, ale lekkie sporty/grubsze fingeringi były tam w sporym wyborze. Umówiłam się z Hanią, że zrobię próbkę z czegoś cieńszego, policzę i dziergnę któryś z większych rozmiarów. Udana próbka powstała z Babyalpaki Silk Dropsa. Po krótkim przeliczaniu (na coś się ta matura z matematyki przydaje ;)) wybrałam do dziergania kolejny rozmiar, czyli M.

Obie moje ulubione projektantki, Hania i Asia, mają talent do pisania efektownych wzorów, które nie wymagają nieustannego skupienia, bo są prostsze niż się na początku wydaje. Tu także były w trakcie tworzenia momenty bardziej skomplikowane, ale też dużo prostego dziergania, takiego maksymalnie terapeutycznego, przy którym zapomina się o paskudnej pogodzie za oknem :) I dopracowane szczegóły, czyli efektowny wzór z wędrujących oczek na przedzie, ściągacze z prawymi przekręconymi dopasowane do wzoru (1x1 oraz 2x2). Do tego całe połacie odwróconego splotu pończoszniczego, a ja z tych, co lubią przerabiać lewe oczka, więc machałam drutami z entuzjazmem.

Najnowszy wzór Hani pięknie wpisuje się w nurt pulowerów z geometrycznym motywem na przodzie. Mimo prostej formy ma rzędy skrócone przy szyi, dzięki czemu całość może być eleganckim oversizem. U mnie jest nieco bliżej figury, bo tak lubię.

Oprócz dziergania według innej próbki dokonałam jeszcze jednej zmiany (także w porozumieniu z Hanią) - u mnie oba ściągacze, przedni i tylny, są tej samej długości. Rękawy są sporo dłuższe niż przepis przewiduje, ale to taki mój długoręki urok, że dla rękawa 3/4 potrzebuję tyle, co inni do pełnej długości... Poza tym dziergałam zdyscyplinowanie, bez kombinowania :) Babyalpaca Silk dała miękką, odpowiednio ciężką dzianinę, by po blokowaniu kimonowe rękawy nie gromadziły się pod pachami (generalnie do takiego kroju polecam mniej sprężyste nitki, bardziej lejące).

Rue St. Antoine
by Hanna Maciejewska
próbka/gauge:
24 x 33 (o/rz, sts/rows) rozmiar/size M (żeby uzyskać wymiary S/to obtain S size)
druty/needles 3, 3.75
zdjęcia/photos: by me and Gosia























And again Hania talked me into the testing... Well, I knew at the first glance it was my kind of pullover, so decision to join the test was easy (with deadline as an incentive :) ).

This pattern is written for a sport/light DK yarn. I had no such yarns in my stash, but I found light sport/heavy fingering ones. So, after consultation with Hania, I decided to knit a swatch, do a little math and choose appropriate bigger size. I liked the swatch knitted with Babyalpaca Silk which required knitting one size bigger.

Both my favourite knitting designers, Hania and Asja, are masters of beautiful patterns which happen to be quite easy and logical as well. This time there is a plenty of therapeutic easy knitting (I enjoy purling) plus all these sophisticated details.

I made few small mods (everything with kind Hanna's permission). Apart from the different gauge I shortened the back hem (to match the front one). My sleeves are longer although it doesn't seem so ;)

In my opinion, yarns with appropriate drape (like alpaca, silk) are the best choice for this boxy shape.