piątek, 7 kwietnia 2017

Z kroplą różu

Mieszanka z cyklu tych, które po przędzeniu miło się wspomina. 50 proc. szetlanda, 25 proc. corriedale'a i 25 proc. szczmielu białego (inaczej ramii, która jest rośliną włóknodajną z rodziny pokrzywowatych). Przędło się jako cienizna bardzo przyjemnie, ale przez tę cienkość singiel z 20 dag czesanki zajął mi trochę czasu. Singla następnie potroiłam łańcuszkowo i mam taką wełniano-roślinną nitkę. Kolor jest piękny i nieoczywisty - moim zdaniem to drewno różane z kroplą beżu ew. beż z domieszką drewna różanego. Nitka jest raczej mało elastyczna. Mam wrażenie, że charakter ramii zdominował całość, ale nie narzekam. Podoba mi się tak, jak jest.

Po raz kolejny przekonałam się, że Joy jest kołowrotkiem stworzonym do przędzenia cienkich nitek. Żadnych niedoprzędów, gładka, mocna nitka worsted. To zdecydowanie specjalizacja tego kołowrotka i nie ma co z nią walczyć. A akurat z cieniznami nie chce mi się zwykle bawić na Fantazji.

Nie wiem jeszcze, co udziergam z tej nitki, ale jest dość uniwersalna i powinna być raczej trwała. W 200 g mam ok. 380 m. Na oko wygląda na cieńszą niż wagometraż wskazuje, ale z nitkami ręcznie przędzionymi tak często bywa, że wymykają się łatwym klasyfikacjom. Mogłabym jeszcze zmierzyć WPI... Kiedyś może zmierzę ;)







This is a kind of mix I like. Shetland with Corriedale and Ramie (50/25/25) was fabulous to spin fine, so spinning 200 g of this fibre took some time. Chain-plied single has the unobvious colour - a kind of pale shade of rosewood. The yarn has drape and not much elasticity. In my opinion Ramie dominates the overall character of this mix.

I'm more and more convinced that Joy is a spinning wheel created especially for fine worsted yarns. As it is not my favourite kind of spinning on Fantasia, probably I will use Joy in the future for thinner yarns more frequently.

So far I don't know what I will knit with this yarn (circa 380 m in 200 g). It looks thinner that it should be (with such length and weight) what happens regularly with handspun yarns. Nevertheless, it seems to be quite universal and durable so probably not necessarily a shawl...

15 komentarzy:

  1. Śliczna niteczka i bardzo udana mieszanka przynajmniej wizualnie :) Szkoda, że nie mogę pomiziać. Jestem wielką fanką takich nieoczywistych połączeń. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mizianie dużo mówi o nitce, to fakt :) Ta zdecydowanie nie jest puchaczem, ale jest przyjemna w dotyku. Nieoczywiste połączenia w przędzeniu są fajne, czyż nie? Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Kolor jest wspaniale nieoczywisty! Ależ miło musi być gładzić tę nitkę palcami i planować udzierg ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I owszem, jest bardzo miło :) A z kolorem zaprzyjaźniłam się jeszcze na początku przędzenia tej czesanki. Przedtem wydawał mi się mdły, ale na kołowrotku wyraźnie rozkwitł :)

      Usuń
  3. Hm ... szczmiel biały, brzmi interesująco :) O włóczce z konopi słyszałam, ale z pokrzywy nie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Materiały z pokrzywy, o ile się nie mylę, w niektórych epokach były nawet popularniejsze od lnianych :) Podobnież podczas I wojny światowej armia pruska wykorzystywała pokrzywę na mundury...

      Usuń
    2. Ja gdzieś znalazłam informację, że Maria Stuart uznawała wyłącznie pościel z ramii, ale niestety nie podam źródła tej ploteczki ☺

      Usuń
    3. Lata temu dostałam z zagramanicy bluzkę ze 100% pokrzywy, to było przed erą internetu, więc trochę mi zeszło, zanim doszukałam się, co to za włókno. Bardzo dobrze ją wspominam, jak taki trochę sztywniejszy, bardziej uporządkowany len, nawet nie wymagała prasowania.
      A niteczka ma obłędny kolor. Takie ni-to-róże coś też mi ostatnio bardzo chodzą po głowie. Jak wyzdrowieję do reszty, to coś podobnego spróbuję ufarbować :)

      Usuń
    4. Tutaj odcień był uzyskany przez staranne zmieszanie beżu, różu i bieli. Trzymam kciuki za Twoje farbowanie - oby wyszło, jakie tylko Ci się zamarzy :)

      Usuń
    5. O, dzięki, to cenna informacja. Tak roboczo próbowałam niedawno mieszania bieli z nieudanym fioletem, de facto brudno-burym różem. Miałam tego odrobinę, ale efekty zapowiadały się całkiem interesująco. O beżu nie pomyślałam (zresztą, i tak nie mam chwilowo czesanki w tym kolorze), ale u Ciebie widzę, że zdecydowanie warto iść w tym kierunku :)

      Usuń
    6. To był taki ciemny beż - jasny brąz, prawdopodobnie naturalny kolor któregoś z wełnianych składników mieszanki, jak sądzę po nielicznych (kilka na całość) nierozczesanych z całością farfocelkach.

      Usuń
  4. Piękna włóczka! w takich momentach żałuję, że nie przędę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I niezmiennie bardzo polecam przędzenie jako hobby :)

      Usuń
  5. Kolor tak cudnie nieoczywisty, jak dla mnie rewelacja :) Bardzo mnie zaintrygowałaś ramią muszę poczytać jak się to włókno pozyskuje, jeśli podobnie co len to muszę się z nim zapoznać. Z rezerwą podchodzę do włókien pozyskiwanych z roślin np. wiskoza niby roślinne włókno ale podczas jego pozyskiwana używa się tyle środków chemicznych zanieczyszczających środowisko i używa hektolitrów wody by je wypłukać, że to ją dyskwalifikuje w moich oczach jako włókno przyjazne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Zdaje się, że pokrzywa ma podobny do lnianego system pozyskiwania, ale pewna nie jestem. Któraś z koleżanek z Klubu Prządki spróbowała ze zwykłą pokrzywą (od roślinki do uprzędu) i choć włókna były krótsze niż lniane, to wyszła dość sensowna nitka.
      Pozdrawiam!

      Usuń