sobota, 30 września 2017

Na strzałkę

Pokazywałam początki tego przędzenia w maju. W międzyczasie dokręciłam jeszcze kilka kłębuszków singlowych i materiał na chustę nabrał odpowiedniej wagi (razem 213 g). Gdy ułożyłam motki w pudełku, z czymś mi się skojarzyły. Zajrzałam do pudełka z uprzędami i wyjęłam świetnie pasujący wcześniejszy singiel (jeden z tych). I już mam porządny zestaw na dużą chustę :) Właściwie, to chyba zużyję oba tamte motki...

Prawdopodobnie wydziergam z tego strzałkę. Moja pierwsza chusta tego kształtu pokazała, że wszelkie zestawy mniej lub bardziej gradientowe sprawdzają się w tej formie. Zwłaszcza przy zastosowaniu popularnego "fejdowania", czyli mieszania na przejściu kolorów co dwa rzędy.





The beginnings of this spinning were presented in May. Since then I've spun several more singles and now I have altogether 213 g of yarn. When I put all those balls in a box I realised that I have also a matching skeins from previous spinning. So it's quite promising collection of shades for a shawl.

I intend to knit an arrow shawl with this yarn. My first arrow shawl taught me, that gradient-like sets are looking great with this pattern. Especially when you use fading (changing colours every two rows when going from one colour to another).

sobota, 23 września 2017

Sposób na gładką chustę

Wyszła dłuższa przerwa w pisaniu. Cóż, zdarza się. Raczej nie będę jej gwałtownie nadrabiać, bo choć regularnie dziergam i przędę, to w na tyle niedużych dawkach, że ogólne efekty są ilościowo nieimponujące. Byłam na Drutozlocie - tradycyjnie dużo dobrej energii, masa pięknych włóczek i za mało czasu, by pogadać/nagadać się z wszystkimi, z którymi by się chciało... Testuję sweter, choć zapowiadałam sobie, że testów na razie nie będzie. Ale są takie swetry, proszę Państwa, że trudno odmówić. Zwłaszcza, gdy piękno swetra splecie się z aspektami towarzyskimi, a ja zdecydowanie tak mam, że dobrym towarzystwem można mnie przekonać do niejednego przedsięwzięcia :) Także dziewiarskiego. Poza tym został kawałek rękawów do swetra "z głowy", którego skończony tułów bardzo mi się podoba. Zrobiłam też dwie chusty, druga jeszcze nieblokowana, pierwsza i owszem, nawet dorobiła się zdjęć (nieludziowych, ale jednak). I o niej dziś napiszę.

Dziewiarki znają ten typ znakomicie - chusty półokrągłe z wybrzuszeniem na początku są bardzo popularną formą chuścianą. Można tę niedoskonałość bez trudu ukryć przez odpowiednie zamotanie wokół szyi, a można też spróbować sobie z nią poradzić i uniknąć felera. Ostatnio parę razy spotkałam się z rozważaniami na ten temat, czasem dorzucałam swoje pięć groszy... Pora utrwalić to na blogu, przy okazji nowego udziergu.

Generalnie problem dotyczy chust półokrągłych zaczynanych od "garter tab", czyli małego prostokącika dzierganego splotem francuskim. Potem chusta poszerza się do kształtu zbliżonego do półkola poprzez dodawanie oczek na brzegu. Dzięki takiemu dodawaniu na płaszczyźnie chusty może się dziać wszystko (wzory, rzędy skrócone) bez zakłócania ich regularności. Ale efektem ubocznym jest wybrzuszenie na początku. Można je wygładzić w blokowaniu, ale zwykle nie do końca, no i jest to cecha, która chętnie wraca w trakcie noszenia. O ile lubimy chusty mocno zamotane, to możemy się tym mało przejmować. Przy prostym narzuceniu chusty na plecy, problem zaczyna być zauważalny.

Gdy na idealnej gładkości płaszczyzny chusty nam niespecjalnie zależy, a na braku tej "muldy" dużo bardziej, dodajemy oczka także pośrodku. Można to robić regularnie lub rozsypać dodatkowe oczka przypadkowo. Do rozważań nad wadami i zaletami obu rozwiązań zachęciło mnie niedawne podejście chustowe. Postanowiłam spróbować celtyckich plecionek i w pierwszym odruchu sięgnęłam po zakupione niegdyś wzory Lucy Hague. Lucy radzi stopniować trudność przy plecionkach i na początek zaleca dzierganie Carradala. No to sięgnęłam po Carradala, ale chciałam go wydziergać w jednym kolorze (oryginał ma główną część w paski). Nieregularne dodawanie oczek sprawdza się przy paskach, przy gładkiej płaszczyźnie trzeba to inaczej rozwiązać. Podpowiedź znalazłam w opisie jednego z wykonań gładkiej wersji na Ravelry - Lelleli radzi dodawać oczka jak w darmowym wzorze Celtic Myths fingering Asity Krebs. Ależ mi się spodobało to dodawanie oczek w mojej chuście :) I gdy tak doszłam do bordiury, to uznałam, że właściwie mogę zrobić tę część także według opisu Celtic Myths. I tak mój plan udziergania którejś z chust Lucy Hague został odroczony...

Chusta pójdzie w godne ręce. Kasia (znana w dziewiarskim świecie jako Liadanek) jest wielbicielką klimatów celtyckich i zieleni. Dzierga też przepiękne skarpetki. Umówiłyśmy się z Kasią na dziewiarską wymianę: chusta za skarpetki :)

Celtic Myths fingering by Asita Krebs
włóczka/yarn: Eden Cottage Yarns Tempo 4ply (prawie dwa motki/almost two skeins)
druty/needle size: 3.5 mm








There are shawls with a bulge. You can hide it with a smart wrapping of the shawl, but you can also avoid this bulge.

In general, the problem with a bulge is typical for shawls which commence with garter tab, increased only along the top border. It allows to incorporate intricate pattern in the main part or to make short rows there.

In case we are less focused on uninterrupted body of the shawl, the increases can be dispersed over the whole body. Or you can align the increases into several increase-lines. Celtic Myths fingering by Asita Krebs is shaped this way. At first it was to be the Carradal by Lucy Hague, but I found in one of Carradal's projects a hint how to increase the one-colour version (striped version uses randomly dispersed increases). When I had the body knitted according to Asita Krebs' pattern, I decided to choose also a border from her shawl.

Still no Lucy Hague's shawl in my closet...

The shawl has found yet a new owner - Kasia (aka Liadanek) is a great fan of everything Celtic and green. And she knits wonderful socks. So we agreed to swap this shawl for socks :)