środa, 1 listopada 2017

Jak u Tudorów

Abonowałam swego czasu klub czesankowy z podtekstami historycznymi. Z tamtego czasu zostało mi jeszcze kilka ciekawych mieszanek do uprzędzenia, z jeszcze ciekawszymi nazwami ;) Ta czesanka nazywała się "Tudor Dress", ma w sobie czerwień, purpurę, kapkę czerni i trochę złota. To mieszanka merynosa, fina, jedwabiu i odrobiny steliny (w proporcjach 45/25/25/5).

Miałam chęć uprząść z niej cienką dwunitkę. Czesanka była życzliwa takiemu rozwiązaniu, toteż przędzenie podobało mi się zdecydowanie. Jedynym minusem przędzenia nitek cieńszych jest czas potrzebny na taką akcję, ale poza tym - sama przyjemność. W ogóle bardzo lubię prząść mieszanki. Zwykle mają zebrane zalety poszczególnych składników i są wizualnie bardziej zajmujące niż długaśny pas wełny jednej rasy owiec. Dlatego też pewnie wolę czesanki farbowane, różnokolorowe, gradienty, mieszanki...

Taka gładka dwunitka w ilości ok. 770 m w 200 g to oczywisty surowiec na chustę. Jeszcze nie wiem dokładnie, który wzór wybiorę, ale na 99 proc. to będzie chusta.







I love spinning mixed fibers or handdyed fluff. This particular yarn was a part of a fibre club with history as an inspiration. Named "Tudor Dress", it's a mix of Merino, Finn, silk and stellina (45/25/25/5). It contains of course red, but also some purple, black and gold.

It's worsted spun, smooth and 2-ply, 770 meters in 200 g. I see it as a quite obvious yarn for a shawl. Which pattern? So far I don't know, but I'm pretty sure it will be a shawl.

18 komentarzy:

  1. Cudowna jest. Będziesz wyglądać królewsko w chuście z niej zrobionej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Taki jest plan, żeby było pięknie i królewsko :)

      Usuń
  2. Ale śliczna niteczka, kolor naprawdę urzekający! Piękny materiał na szal :-)
    Celowo nigdy nie kupowałam mieszanek czy nawet czystych czesanek bo chciałam sama przejść przez cały proces od surowca do gotowego wyrobu. Nie mówię że to niefajne, owszem, daje satysfakcję, ale gdy patrzę na Twoją nitkę to się trochę waham. Właśnie o to chodzi, że taki jednogatunkowy kawał białej wełny po jakimś czasie robi się potwornie monotonny w przerobie, więc rozumiem fascynację mieszankami :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo podziwiam prządki, które przechodzą samodzielnie proces od surowca do gotowego wyrobu. Jednak od początku przędzenia wiem, że to nie moja bajka, więc jedynie z wypiekami i podziwem podczytuję takie historie. Cudny jest w przędzeniu ten ocean możliwości dla każdej z nas :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Wow! Co to za klub czesankowy?! Swietnie wyszło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Time Travellers Club w sklepie Hilltop Cloud.
      Dziękuję :)

      Usuń
  4. Absolutnie piękna nitka wyszła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sweterek też byłby z tego królewski, ale rozumiem, że z tej ilości mógłby wyjść kusy bezrękawnik... ^^*~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, metraż swetrowy to nie jest... Chyba żeby połączyć z inną nitką. Jednak z chustą będzie łatwiej :)

      Usuń
  6. Moje oczy sroki od razu się zaświeciły do tego cuda. Będzie z tego piękna chusta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I cóż dziewiarka może poradzić na tę srokę w sobie? ;) Dziękuję!

      Usuń
  7. A ja przyglądam się z zachwytem nie oczekując ciągu dalszego po tych zdjęciach motka dzieło uważam za skończone :)
    Cierpię na chorobę "posiadania ładnych motków" chociaż rozumiem kontynuowanie przygody z tą nitką - pewnie to co wyczarujesz równie mnie zachwyci ale na razie sycę oczy tym co jest.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja też lubię cieszyć oczy widokiem motków, więc zapewne nieprędko dojdzie do przerobu... Najpierw muszę wybrać wzór idealny, a to wymaga natchnienia. Poczekam na nie cierpliwie :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Jest piekna.Pasę oczy i podziwiam. Chusta będzie cudności wielkiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Ludwiko, za życzliwe słowa o nitce i ufność w jej przyszłą postać :)

      Usuń