niedziela, 28 stycznia 2018

Czerwony kokon

To sweter udowadniający, że nie wszystkie długoleżakujące WIP-y (work in progress, czyli robótki w trakcie) trzeba pruć bez litości. Zaczęłam ten sweter dziergać w listopadzie 2014 (!), skończyłam niemal dokładnie trzy lata później. Pośrodku był długi czas leżakowania, gdy zupełnie mnie do dziergania tego swetra nie ciągnęło. Właściwie nie wiem, dlaczego, bo jest otulający, docieplający i cudownie przytulny. Po prostu nie ciągnęło i już.

Przy takich swetrach docenia się przydatność notatek czynionych na ravelry. Choćby w kwestii dzierganego rozmiaru...

Podobnie jak niektóre inne wykonawczynie tego wzoru, zamieniłam narzuty na liniach reglanu na M1L i M1R (czyli dobieranie oczek z nitki poprzedniego rzędu). Oczywiście "trochę" wydłużyłam rękawy, no i najistotniejszą zmianą względem oryginału był rozmiar. Wybrałam mniejszy, żeby nie mieć tak dużego luzu jak w autorskim modelu. Żeby jednak ze zwężaniem nie przesadzać, dodałam po pięć oczek pod każdą pachą, gdy rozdzielałam tułów i rękawy.

Upewniłam się przy okazji, że bardzo lubię dziergać z grubych włóczek - rękaw w jeden dzień to coś, co przy fingeringach nigdy mi się nie zdarzyło. Gorzej było z dokumentowaniem skończonego swetra zimą. Zimno, zimno, zimno. I śnieg. Ale chwilę wytrzymałam i na dwa aparaty udało się nawet nienajgorzej sweter pokazać (ba, z wyjątkiem ostatniego zdjęcia, nawet czerwień dość realistycznie wyszła i po małej obróbce przypomina rzeczywisty kolor tej dzianiny :) )

Czy będę chętnie wracać do wzorów od Suvi Simoli? Jeśli tylko coś mi się spodoba, to nie omieszkam, bo w tym swetrze opis był dla mnie jasny, dopracowany, z podaniem niezbędnych detali. Jestem też bardzo zadowolona z wybranych nitek. Kombinacja Cascade Eco+ i Alpaki Dropsa jest bardzo przytulna, a ich czerwienie pięknie się wymieszały, tworząc płomienny melanż. Na zdjęciach widać je bardziej osobno niż jest na żywo. Dla oka nieuzbrojonego w obiektyw niknie kontrast, odcienie zlewają się perfekcyjnie. Całość waży około 700 g, Eco+ jest niecałe pół kilograma, reszta to alpaka.

A tymczasem jeszcze jedna zaległa chusta czeka na pokazanie. I sweter, który w przeciwieństwie do czerwonego kokonu powstał w rekordowym czasie :)

Splash of Blue by Suvi Simola
włóczka/yarn: Cascade Eco+, Drops Alpaca
druty/needle: 8 mm
zdjęcia/photos: Gosia i Dorota













It's the coziest sweater ever :) I started to knit it in November 2014 and after first twenty rows I wasn't interested any more in this WIP (I really don't know why). Nevertheless I was still fond of this pattern and had a feeling it could be a worthy addition to my wardrobe, so I came back to this WIP, refreshed memory and started again.

It's good to have notes on Ravelry for situations like this - return after several years. Well, I wasn't able to recall which size I chose in 2014 and notes on Ravelry were a great help. Luckily, 8 mm needles were still in this WIP so at least this parameter was obvious.

As many other knitters, I chose M1L and M1R instead of yarnovers for raglan increases. Lengthened the sleeves and added 5 stitches in armscyes when dividing body and sleeves (as I knitted smaller size to obtain more fitted sweater).

The combination of Cascade Eco+ and Drops Alpaca is really cozy and I love the look of this mix of reds. I liked also this pattern very much (probably will knit something more by Suvi in the future).

Well, still one more shawl and a sweater are waiting to be presented on the blog. Soon.

18 komentarzy:

  1. Przepiękny kolor. I jaki kobiecy fason! No cóż, nie odkładaj już WIPów na tak długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, ale nic na 100% obiecać nie mogę ;)

      Usuń
  2. Piękny sweter i świetnie w nim wyglądasz! Bardzo mi się podoba Twoja wersja tego swetra i dobrze, że go skończyłaś :). Ja swój ostatni sweter dziergałam ponad rok, a główną przyczyną tej opieszałości była włóczka - 100% wełna Baby Supremo, która się okropnie mechaciła już w trakcie pracy, co skutecznie zniechęcało mnie do dziergania. Na szczęście po wypraniu i porządnym ogoleniu sweter nadaje się do noszenia i polubiłam go, chociaż golarka pewnie będzie w częstym użyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Też mam poczucie, że warto było się zebrać do dokończenia i noszę ten sweter z przyjemnością. Przebojów z włóczką współczuję, mechacenie w trakcie dziergania to mało zachęcająca cecha. Dobrze, że pomyślnie się historia skończyła!

      Usuń
  3. Jejku świetny! Dobrze, że go skończyłaś bo cudowne dzieło z tego wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Będzie mi przypominał, że nie ma co zwlekać z WIP-ami ;)

      Usuń
  4. Piękne warkocze;) Też teraz dziergam grubaska z czerwonej wełenki:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te warkocze urzekły mnie od pierwszego wejrzenia :) Grubaski z czerwonej wełny to doskonały wybór na zimę - grzeją wełną i kolorem.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Piękny :) Dla mnie wygląda przecudnie i ten warkocz na plecach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Też uwielbiam te przeplatanki na plecach :)

      Usuń
  6. Gdybyś wydziergała ten sweter szybko, dzisiaj byłby już wiekowy, może nawet zapomniany a tak masz nowy, piękny, podziwiany przez wszystkich:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się ten tok myślenia :) Dziękuję, Małgosiu!

      Usuń
  7. Piękny sweter, dobrze że się doczekał skończenia bo było warto. Wszystko mi się w nim podoba: wzór, kolor, wykonanie :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Teraz też widzę w całej rozciągłości, że było warto :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Od razu widziałam jak tylko post się ukazał tylko z tym podpisem długo trwało :(
    Piękny, w pięknym kolorze i aż dziw, że tyle musiał czekać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzje dziewiarek bywają nader zagadkowe ;) Sama nie do końca jestem pewna, skąd wzięła się ta duża przerwa w dzierganiu najprzytulniejszego czerwonego... Niemniej ogromnie się cieszę, że już go skończyłam i noszę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Odleżał swoje ale było warto bo piękny jest. Dobrze że go nie sprułaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Szczerze mówiąc, bardzo nie lubię pruć, żal mi zawsze włożonej pracy i tym razem ta niechęć nader pozytywnie zaprocentowała :)

      Usuń