sobota, 3 lutego 2018

Chusta podróżna

Ta chusta powstała znienacka, latem. Kompletnie jej nie miałam w planach, ale tak jakoś się złożyło, że podczas rozmowy on-line z koleżanką omawiałyśmy kolory alpak Dropsa, klikałyśmy tu i tam, i przy jednym z kolorów mignęło mi zdjęcie pewnej chusty. Kolor piękny, choć zupełnie nie mój (ciepła oliwka), a chusta... O, akurat chusta była bardzo w moim typie: duży, mięsisty trójkąt (taki trochę skrzydlaty dzięki rzędom skróconym, co ułatwia noszenie), kolory zmieniane stopniowo, ozdobna koronkowa bordiura i niezupełnie gładka część zasadnicza. Te żeberka z oczek lewych podbiły moje dziewiarskie serduszko kompletnie.

Zwykle taki zachwyt kończy się zapisaniem wzoru do ulubionych i pielęgnowaniem myśli o wydzierganiu kiedyś, kiedyś. Tym razem było mniej typowo. Bo przypomniałam sobie, że raczej mam odpowiednie ilości alpaki w dwóch szarościach pozostałe po wydzierganiu dwóch swetrów (ten i ten). Do tego motek ciemnopomidorowej czerwieni (ależ się ona Dropsowi udała) na jakiś akcent. A co najważniejsze, zbliżała się mała podróż z mocno dziewiarskim podtekstem (a nawet kilkoma dziewiarskimi tematami wiodącymi ;)), więc nie za ogromna, umiarkowanie zajmująca chusta była idealnym pomysłem.

Realizacja poszła zgodnie z planem. Na wyjeździe zrobiłam część zasadniczą i początek bordiury, w domu dokończyłam całość. Na bordiurze dodałam trochę bąbli, pikotkowe zamknięcie oczek zrobiłam wcześniej wspomnianą czerwienią. Chusta wyszła duża, mięsista, idealna na zimę. Nie blokowałam jej od razu, bo ciężar alpaki ładnie prostuje część zasadniczą, a wygładzanie bordiury nie wydawało mi się potrzebne. Ale na pierwszym podejściu zdjęciowym zauważyłam, że złośliwiec nieładnie się wywija w okolicy "skrzydeł", gdy jest szeroko rozłożony w rękach. Ułożenie rzadko stosowane podczas używania, ale przy zdjęciach przydatne. Tak więc chusta trafiła do blokowania i poczekała kilka miesięcy na kolejną sesję... Po czym na tej kolejnej sesji było na tyle zimno, że zupełnie nie chciało mi się trenować pozy z "Titanica" ;) Pragnącym wizji całościowej sugeruję obejrzenie zdjęcia oryginalnej Dropsowej chusty (poprzez link do mojej wersji na Ravelry), bo raczej do trzeciej sesji się nie zmobilizuję...

To był mój pierwszy wzór ze stajni Dropsa i oceniam podejście jako udane. Miałam czasem wątpliwości, co autor wersji polskiej sobie myślał, ale dość szybko nauczyłam się sprawdzać niezrozumiałe fragmenty tekstu w wersji angielskiej, co rozwiewało wszelkie wątpliwości. Wzór nie miał błędów, schematy były czytelne... w sumie czuję się zachęcona do dalszego korzystania z dobra udostępnianego bezpłatnie przez tę firmę.

Shades of Eire
druty/needle: 5 mm
włóczka/yarn: Drops Alpaca (no. 501, 506, 3650)
zdjęcia/photos: Gosia











I wasn't planning to knit this shawl. It has just happened, when I was browsing photos of different Drops Alpaca shades... The original colour used for this pattern was beautiful olive (not my shade, definitely), but the triangle shape and rich texture were a great incentive. Plus these purl ridges - I fell in love with this pattern immediately.

Usually this kind of "love at first glance" means that I would remember the pattern and return to it after some time. But this particular shawl happened in the right moment, before a journey, when I needed a travel project in the adequate size. So I started to think about greys and red and luckily I had enough in my stash (leftovers after this and that sweater).

During journey I knit a body of the shawl and started the border. My mods are: bobbles incorporated in the border and contrast picot edging (I love picots and I wanted to enhance them). The final shawl is quite heavy so I didn't consider blocking necessary. After first attempt to photos of the shawl I changed my mind. It looked pretty when wrapped around neck but with arms spread it didn't look well. Usually I don't wear my shawls with arms spread but for good pictures it's useful... So I blocked it and waited for next photo opportunity. Then I wasn't in a mood for pose like in "Titanic" movie (as it was cold), so I suggest to look at Drops photo on Ravelry to see the whole shawl.

This was my first attempt to free patterns from Drops website and I consider it quite positive. I feel encouraged to use this free abundance of patterns shared by Drops.

16 komentarzy:

  1. Na oryginał nie zwróciła bym uwagi, a twoja wersja bardzo mi się podoba. Dość często dziergam z wzorów dropsa i do tej pory zawsze byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to cieszę się, że pierwsze wrażenie mnie nie zmyliło co do jakości wzorów Dropsa. Będę się tylko trzymać wersji angielskiej, żeby było łatwiej :) Dziękuję za tak miłe słowa - podrasowałam ten wzór po swojemu i cieszę się, że efekt jest przekonujący :)

      Usuń
  2. Śliczna. Drops ma nieźle rozpisane wzory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Z przyjemnością się przekonałam, że warto korzystać z wzorów dropsowych :)

      Usuń
  3. Ja się na wzorach dropsa czasem potrafię przejechać pod względem rozmiarowym. Ale to już moja wina, że zamiast zrobić próbkę jak człowiek to lecę na żywioł :D Cudowna chusta. Mega elegancko wygląda z tym swetrem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, rozmiary to insza inszość, zwłaszcza przy dzierganiu na żywioł ;) Cieszę się, że się chusta podoba. Ona współgra ze swetrem także dlatego, że mają w sobie nitkę takiego samego odcienia czerwonej alpaki :) Mam jeszcze dwa szare pulowery, które pasują do tej rodzinki - stadko alpaczane jak się patrzy :)

      Usuń
  4. Podziwiam chustę i podziwiam to, że z wzoru Dropsa. Ja niestety z dropsowych wzorów nie rozumiem nic - i nie robię. Kolory włóczki dodaja uroku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Ludwiko! Mnie ten wzór zachęcił do dalszych prób dropsowych. Zobaczymy, jakie będą kolejne wrażenia... Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Wysyp piękności na Twoim blogu! Też podziwiam- jak Ludwika, że ze wzoru Dropsa:) Ale jak widać dla dziewiarek nie ma rzeczy niemożliwych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, i Ty to Jolu mówisz? Tobie takie kombinacje alpejskie z brioszką niestraszne, że Drops to drobiazg :) A ten wzór, jak najbardziej serio, polecam w wersji angielskiej. Moim zdaniem ma w sobie coś więcej niż podstawowa forma + koronkowa bordiura. Te rzędy skrócone i zachęta do zabawy kolorami...
      Dziękuję!

      Usuń
    2. W Dropsie problemem jest właśnie polska wersja wzorów- dziwne uczucie kiedy lepiej rozumiem angielski, w którym nie jestem bardzo biegła, niż własny ojczysty język:)

      Usuń
    3. Uff, jakoś raźniej w kompanii o podobnych wrażeniach ;)

      Usuń
  6. Super dobrane kolory, a ze swetrem wygląda po prostu świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ta sprytna czerwona alpaka, która zaprzyjaźnia oba udziergi...

      Usuń
  7. Cudownie delikatna! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mnie też cieszy, że z podwójnej nitki tej grubości udało się wydziergać coś na tyle delikatnego w wyrazie :)
      Pozdrawiam!

      Usuń