sobota, 10 lutego 2018

Sweter w 10 dni

Taki sweter mi się wydziergał. W rekordowym czasie, bo od nabrania oczek do zamknięcia ostatniego oczka (nie licząc drobnej wykończeniówki, prania i blokowania) zajęło mi to 10 dni. Trochę luźniejszych, ale tak czy siak, grube nitki rządzą :)

Z tego Nepala miał powstać inny sweter, ale próbka zasugerowała zmianę planów, toteż bez szczególnego żalu sięgnęłam po Little Cabin Caitlin Hunter, który czekał w bibliotece już od jakiegoś czasu. Rozumiem rozkwitającą popularność tej projektantki, jej wzory są bardzo miłe dla oka, zgrabnie łączą modne elementy, ale jeśli są podobne w detalach dziewiarskich do Little Cabin, to nie czuję się szczególnie zachęcona do kolejnych prób. Oczywiście to może być kwestia moich osobistych upodobań, więc nikogo nie zniechęcam nazbyt energicznie. Lepiej samodzielnie spróbować i ocenić. Ja tak mam, że zawsze przy gotowych - zwłaszcza płatnych - wzorach mam nadzieję na nauczenie się czegoś nowego, nieoczywistego i zwykle ta nadzieja nie pozostaje płonna. Tym razem nauki od projektanta nie było. Po prostu ładny sweter dziergany od dołu do góry - tylko tyle i aż tyle ;)

Po raz kolejny przekonałam się, że warto czytać komentarze innych wykonawczyń danego modelu. U dziewiarek na ravelry udało mi się znaleźć podpowiedź dotyczącą lepszego ujmowania oczek w karczku. Sama zmodyfikowałam szerokość rękawów (u mnie są węższe) i na tej podstawie zalecałabym ten model raczej kobietom o szerszych ramionach. U mnie szerokość karczka na dole jest w sam raz, ale ja mam ramiona szersze niż biodra i w dodatku z racji węższych rękawów miałam na starcie karczka mniej oczek niż przepis przewiduje. Sytuację dodatkowo ratuje zastosowanie splotu francuskiego, który jest bardzo elastyczny we wszystkie strony. Zdecydowanie nie zalecałabym zmiany splotu w tej części, jeśli ktoś nie jest fanem francuza... Można też wybrać rozmiar tak, żeby wydziergać ten sweter z dużymi luzami i nie przejmować się pewną workowatością. Ale przy takim wyborze warto wybrać jak najbardziej lejącą się włóczkę i dobrać wystarczająco luźną próbkę.

Mimo tych zastrzeżeń technicznych przyznam szczerze, że efekt końcowy mnie przyjemnie zaskoczył. Jest po prostu sympatyczny i dzięki czujności dziewiarskiej wyszedł raczej zgrabnie. Od razu po obfotografowaniu zaczęłam go nosić, nawet mimo tego, że to półgolf (a ja takowych za bardzo nie lubię). To może jednak jestem fanką twórczości Caitlin Hunter? ;)

Little Cabin by Caitlin Hunter
druty/needle: 5,5 mm, 5 mm
włóczka/yarn: Drops Nepal (colour no. 0501)
rozmiar/size: S (z węższymi rękawami/with narrower sleeves)
zdjęcia/photos: Gosia

















Just knitted a sweater. My personal record as there were only 10 days between casting on and off :)

Grey Nepal was planned for another sweater. But as the gauge was much too big for that first choice sweater I changed my mind and started Little Cabin by Caitlin Hunter, pattern which waited for me in the Ravelry library for some time. Well, I understand why Caitlin's patterns are recently more and more popular, they are eye-catching, but for me it's not enough. Maybe someday I will change my mind and join the fans of Caitlin Hunter's patterns but I don't feel impressed so far. When I buy a pattern from the designer I always have hope to learn something new and usually it is like that but not this time.

As usually I learnt a lot from other knitter's notes on Ravelry. Definitely, yoke looks better when consecutive stages of decreases are made in two rows instead of one. I made also less increases in sleeves so I had less stitches when started the yoke. And it fits like a glove. But I'm rather broad shouldered, so if you are a petite person and you are not planning a boxy oversize sweater I would advise to choose size really carefully. Garter stitch helps to obtain the better fit, nevertheless, I suppose it would be easier to have the perfect fit with soft yarn (with a drape like alpaca or yarns with generous addition of silk) and a bit looser gauge.

Despite all these technical reservations I must admit that I'm pleasantly surprised with the outcome. I like this sweater and I'm happy with it's fit. Even I'm not a big fan of this particular shape of neckline I must admit it's practical. So since I've finished this pullover I wear it on regular basis. So, maybe after all I'm a fan of Caitlin Hunter's pattern? ;)

22 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się ten sweterek. Zarówno kolor, jak i wzór.
    Świetna praca!
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny:) Nie lubię bąbelków ale tu pasują idealnie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mnie te bąbelki rozweselają, jak tylko na nie popatrzę :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Marysiu, jaki ładny jest ten sweterek i jak wdzięcznie na Tobie leży! Nie jestem wielbicielką dużej ilości ozdób, ale tutaj te nuppki są tak subtelne, że prawie niezauważalne. Twoje wykonanie sweterka podoba mi się bardziej niż wersja oryginalna, jest bardzo kobiece :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Dobrze być dużą, to nupki od razu robią się subtelniejsze :) Bardzo się cieszę, że moje założenie uczynienia tego swetra swojszym, czyli bardziej przy figurze, się powiodło. To jest strasznie przyjemne w naszej drutowej pasji, że możemy tak sobie dopasowywać, eksperymentować, kombinować... prawda? :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  4. Śliczny sweterek wyszedł zgrabny i subtelny, dużo ładniejszy niż oryginał...tamten jakiś taki toporny, workowaty. Twoje zmiany wyszły mu zdecydowanie na plus:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mnie się takie luźne wersje na innych podobają, ale wiedziałam, że u mnie nie tędy droga ;) Cieszę się, że zmiany się udały :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Świetnie wyglądasz :D Bardzo ładne wykończenie rękawów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To wykończenie to świetny pomysł autorki - na grubych nitkach ażury miewają zaskakująco dużo wdzięku :)

      Usuń
  6. Wyrazu Twojej rozpromienionej twarzy zaraz po tym, jak pewnego zimowego dnia nad filiżanką kawy udało Ci się rozliczyć oczka na to odejmowanie w karczku, to ja nigdy nie zapomnę :D
    Sweter boski, w dodatku z przygodami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygody zawsze najlepsze w dzierganiu ;) I niezmiennie cieszy mnie matematyczny aspekt tej pasji rękodzielniczej... Zwłaszcza jak się da połączyć z dobrym towarzystwem i równie dobrą kawą :)

      Usuń
  7. Świetnie, że dzielisz się nie tylko pięknymi zdjęciami niezwykle udanych dzianin, ale także uwagami co do "niebezpieczeństw", jakie można napotkać przy realizacji wzorów. Pozdrowienia i podziękowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Sporo mi się wniosków pojawiło przy dzierganiu tego swetra. To model z gatunku tych, co to łatwo przyprawiają o dysonans poznawczy, jeśli zabraknie szczęścia lub kilku przemyśleń na wcześniejszych etapach (ech, te konstrukcje dziergane od dołu...). Wzięłam dobry przykład z ravelry i podzieliłam się nimi z przyszłymi wykonawczyniami. Wiele jest dziewiarek, dla których to są wnioski oczywiste, ale mam nadzieję, że całej reszcie pomogą w wydzierganiu jak najpiękniejszych pulowerów :)

      Usuń
  8. Zabiłaś moją niechęć do nuppków. Sweterek dzięki Twoim zmianom przerósł oryginał. Wszystko wraz z modelką rewelacja!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, pięknie dziękuję za tak miłe słowa :) I szalenie się cieszę, że wywieram dobry dziewiarski wpływ ;)

      Usuń
  9. Piękny sweter, ale najbardziej podoba mi się nie tyle wzór, co to, jak idealnie leży:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Reniu! Mnie też bardziej od najpiękniejszych wzorów cieszy, gdy dobrze dobiorę je do siebie :)

      Usuń
  10. Bardzo mi się podoba ten bąbelkowy sweter w twoim wykonaniu. Piękny kolor!

    OdpowiedzUsuń