sobota, 2 marca 2019

Tanie i dobre (dziewiarskie)

Poprzednio pisałam o tanich i pożytecznych lekturach dla osób szyjących. Dziś o wydawnictwach dziewiarskich, które nie zrujnują i zostawią jeszcze trochę grosza na nową włóczkę :)

Dziewiarki, zwłaszcza te, co lubią wyjść poza gotowe wzory i pokombinować, docenią różne wydawnictwa dziewiarskie sprzed 30-40 (lub więcej) lat. Zdjęcia w tych książkach bywają w stylu mocno archaicznym, czasem udziergi są ilustrowane tylko rysunkami. A do tego proponowane wzory rozpisane są na jeden rozmiar, z włóczek niedostępnych obecnie. Mimo to, uważam, że warto sięgać po te książki i szukać inspiracji. Podpatrzyć splot, wykończenie. Czasem spróbować wykonania na zupełnie innej grubości drutów. Nie są to hipsterskie projekty Jareda Flooda, nie ma w nich wyszukanych splotów w japońskim stylu, ale dla dziewiarek lubiących oryginalność to może być przydatne źródło.

Zacznijmy od pozycji najstarszych, z lat 50. Większość dziubana na cienkich drutach (2-2,5 mm), jeden rozmiar każdego modelu (przeważnie damskie są na 92 cm w biuście), czarno-białe zdjęcia. Ale do tego zgrabne konstrukcje w stylu właśnie lat 50., ciekawe sploty (proste, ale nie banalne). Ten pierwszy niebieski sweter nosiłabym chętnie bez większych przeróbek :) Niektóre męskie kardigany tak samo. Mała biała bluzeczka jest właściwie fasonem ponadczasowym (zrobiłabym ją bez tych guzików, ale poza tym linia świetna, nic, tylko dziergać. A zauważyli Państwo te ciapki na błękitnym swetrze? Jak widać, włóczki piegowate (speckled), to nie jest wynalazek i moda ostatnich lat ;)



Wśród publikacji zeszytowych lubię szczególnie tę pozycję z lat 80. wydaną przez "Przyjaciółkę" dla początkujących. Przystępny opis podstawowych technik, mały leksykon wzorów i kilkanaście prostych fasonów (taka epoka była, przyjazna początkującym dziewiarkom :) )



"Dzianina dla nastolatek" - tu znalazłam wzór na chustę szydełkową, który w książkowym oryginale wykonany był z grubej włóczki, a w moich wersjach (ta x 2, ta, ta i ta) powstał m.in. z Alpaki T/25 i zupełnie inaczej się prezentuje...



"1000 splotów na drutach i szydełkiem" autorstwa Grażyny Kowalskiej-Jarosz - gruby, porządny leksykon splotów (zdjęcia czarno-białe, ale to przecież nie problem?). Jak widać na przykładowym wzorze, niektórym wzorom z naszego regionu dziewiarskiego bliżej do klimatów japońskich niż by się wydawało (jakby tak zrobić prawe przekręcane...)



A jak ktoś lubi sam kombinować wzory i chce w tym celu zaczerpnąć trochę wiedzy, to ta książka będzie idealna: "Krój i modelowanie w dziewiarstwie ręcznym".



Lubię szukać w niedrogich antykwariatach działu robótkowego i na miejscu przeglądać takie publikacje. W sieci czasem zaryzykuję kilka-kilkanaście złotych na zakup, raczej w przypadku autorek, które znam i cenię. I zwykle mam wrażenie wielokrotnego zwrotu z inwestycji :)

19 komentarzy:

  1. Dziękuję:). Skorzystam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) Niech i Tobie te lektury dostarczą wiele radości!

      Usuń
    2. Z której książki są te 3 kolorowe zdjęcia ze sweterkami? Większość książek już znalazłam!!!

      Usuń
    3. „Wełna, druty, moda”

      Usuń
    4. Dużo radości z lektury!

      Usuń
  2. Właśnie z niecierpliwością oczekuję przesyłki z książką, której już od dłuższego czasu poszukiwałam a mianowicie serwety na drutach. Uwielbiam takie serwety a te stare książki są po prostu genialne. Dlatego jestem takiego samego zdania jak Ty, że to są bardzo cenne pozycje. 1000- splotów mam i często do nich zaglądam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to czeka Cię niewątpliwie dużo przyjemności! Tym książkom może brakować wyrafinowanej formy wydawniczej, ale wartościowej treści mają zwykle pod dostatkiem :) Pewnie będzie problem, który wzór wydziergać najpierw...

      Usuń
  3. Tak sobie oglądam te zdjęcia i wydają się jakby znajome 🧐. W latach 80-tych, kiedy mieszkałam na stancji dziergałam właśnie ten niebieski sweterek, tylko w mojej wersji był z pięknej rudej wełny, a karczek i środkowy wzór z ciemnego brązu, obie wełny kupione we Włoszech (tato przywiózł z delegacji). Książkę pożyczyła mi mamy znajoma, więc niestety musiałam ją oddać. Dziękuję za przypomnienie tej książki, ach wspomnienia 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne robótkowe wspomnienia masz dzięki pani Dutkiewicz! Ech, te dziewiarskie evergreeny 😀Podejrzewam, że za kolejne dziesiąt lat część z tych wzorów z umiejętnie dobraną włóczką i detalami wciąż będzie warta wydziergania...

      Usuń
  4. A ja miałam ten zeszycik z Przyjaciółki!!! Przerobiłam wszystkie wzory! Pozdrawiam dziewiarsko Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, jesteś moją bohaterką! Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  5. Lubię przeglądać wydawnictwa dziewiarskie, czasem kupuję. Jedną z ciekawszych zdobyczy książkowych jest zaprezentowana przez Ciebie "Wełna, druty, moda". Zachwycają mnie te starannie wykonane dzianiny, różnorodność konstrukcji, czego raczej nie da się powiedzieć o nonszalanckich projektach z czasów socjalistycznych. Gdy przeglądam tę książkę zawsze mam ochotę by zmierzyć się z którymś z tych projektów, jest kilka typów dla mnie a i męskie propozycje są ciekawe. Piszesz że niekoniecznie są to projekty hipsterskie, mnie się wydaje że sfotografowane we współczesnej stylistyce te same sweterki nie zalatywałyby stęchlizną tylko okazały się szałowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, mam wrażenie, że moda lat 80. wraz z uproszczeniem kroju poupraszczała wszystko, co się da. I nagle zapomniano (na jakiś czas) o niuansach, rzędach skróconych, różnorodnych konstrukcjach... Dobrze, że to wszystko powróciło, bo jednak bliższy sylwetce krój zdecydowanie lepiej wygląda z bardziej wysmakowanymi detalami. Masz rację z uwspółcześnieniem stylizacji - w sumie nie tak trudno byłoby w odpowiedniej oprawie pokazać te fasony od najlepszej strony...

      Usuń
    2. Najprawdziwsza prawda! Szczyt mojej aktywności dziewiarskiej to były właśnie tamte lata - teraz, po wieloletniej przerwie, odkrywam techniki, o których nie miałam bladego pojęcia. Mimo posiadanych książek - po prostu nie było to mi potrzebne. A teraz np. odkrywam, że oversizowe sweterki to bynajmniej nie jest bezkształtny wór z czterech prostokątów, że te, które leżą najlepiej, mają sporo konstrukcyjnych niuansów. I że tworzenie takich "niezwykłych zwyklaków" to fascynująca zabawa - bez względu na to, czy robi się to metodą prób i błędów, czy podglądania projektantek :)
      Stare książki bardzo lubię - nie mam aż tak bogatej kolekcji, ale część odziedziczyłam po Mamie, która co prawda nie dziergała namiętnie, ale umiała i często kończyła moje ufoki (zwłaszcza, jak leżały miesiącami a wymagały tylko zszycia) :)

      Usuń
    3. W kwestii zabawy „niezwykłymi zwyklakami” zgadzam się w 100%. I zazdroszczę mamy kończącej ufoki - moja dziergała w czasach PRL z pobudek czysto praktycznych, nie bawiło ją to nigdy specjalnie i nie miała poczucia, że moje robótki muszą być skończone...

      Usuń
  6. Jestem ciułaczem książkowym i chętnie odwiedzam antykwariaty. Mam całkiem spory zbiór książek z różnych dziedzin rękodzieła. Drucianych chyba najwięcej, bo sporo odziedziczyłam po Mamie i po Babci :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z tych ciułających książki 😀 W erze e-booków przyrost fizyczny na półkach zwolnił, ale dalej trudno mi się oprzeć ciekawym nowościom (także tym niezupełnie nowym na rynku) i bardzo szanuję ten typ kolekcjonerstwa u innych 🙂

      Usuń