sobota, 21 listopada 2020

Patentowi kumple

Marzec i kwiecień tego roku to był dziwny czas, w którym zdarzały się chwile pasujące wyłącznie do dziergania bezmyślnego (czyli połacie pończosznicze), ale bywały też momenty, gdy bardzo chciałam zatopić 100% uwagi w robótce. Dzięki temu popełniłam wtedy pierwszą czapkę naprawdę żakardową (Downy Hat). Jak widać, jestem z tych, którzy powinni znacząco zmieniać rozmiar drutów między ściągaczem a żakardem. Nic to, na głowie się wszystko wyrównuje, a na przyszłość będę wiedziała :)



Kolejnym wyzwaniem dziewiarskim był szal, który chciałam wydziergać od dawna - Brioche buddies autorstwa Nancy Marchant i Stephena Westa. Szalony, nieregularny. W mojej wersji powstał z Dropsowej Alpaki - ciemno-szarej i czerwonej. Zrobiłam wersję zdecydowanie większą, rozmiar Large z dwoma dodatkowymi powtórzeniami. Mam teraz efektowny, ogromny szal (około 230 cm, bez rozciągania). Brioszka/patent dała dzianinie nadzwyczajną plastyczność - taki szal na pewno nie zjedzie z ramion, a w razie motania wokół szyi daje się owinąć kilkakrotnie.

Wzór bardzo polecam: na początku wymaga więcej uwagi, potem można dziergać dość automatycznie. Kształt jest niebanalny, asymetryczny, a i-cordowe brzegi są dopracowane.



Po dane techniczne obu udziergów zapraszam na Ravelry:
- czapka, szal
Zdjęcia mojego autorstwa, co widać, to widać, bardziej rozbuchanych sesji na razie raczej nie będzie. Nie mam w tym roku za wiele natchnienia fotograficznego. Wolę dziergać.

8 komentarzy:

  1. Piękny zestaw kolorów i swietnie wygląda alpaka w tym ściegu. Bardzo lubię Alpake Dropsa w chustach ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak, alpaka Dropsa bardzo się sprawdza w chustach. Tu wyjątkowo dobrze, bo brioszka daje dodatkowo elastyczność, której w alpace za dużo nie ma :) Początkującym dziewiarzom i dziewiarkom bym raczej poleciła do tego wzoru wełnę owczą, bo łatwiej w niej chować końcówki, ale poza tym drobiazgiem to alpacza baza tego wzoru sprawdza się doskonale!

      Usuń
  2. Bardzo szlachetnie łączą się kolory zarówno w żakardowej czapce jak i w chuście. Dobrze się patrzy na efekt pracy i zapewne w trakcie dziergania też było przyjemnie obserwować powstające wzorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie było to przyjemne dzierganie! W czapce wykorzystałam zestaw proponowany przez autorkę wzoru - miałam kilka motków Buachaille, które od dobrych paru lat czekały na zastosowanie godne ich rustykalnej urody. Aż znalazły :) Bardzo lubię takie dziewiarskie zbiegi okoliczności.

      Usuń
  3. Znowu cudowności stworzyłaś. Jesteś dla siebie zbyt surowa,. Trudno zrobić o tej porze roku dobre zdjęcia (mnie wychodzą takie sobie o każdej porze roku :) Dramatu na ściągaczu w czapce też nie ma.
    Bardzo lubię brioszkowe twory. Ostatnio korci mnie zakup książki "Brioche Lace" Nancy Marchant, ale chyba poczekam aż mi się moc twórcza zwiększy, bo na razie preferuję bezmózgowe dzierganie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Brioszki i patentowe wszelakie są arcyprzytulne i jak już się raz coś popełni, to potem się wraca dla tych wrażeń... Bezmózgowe dzierganie czasem jest najlepsze, ale jak przyjdzie natchnienie na coś bardziej skomplikowanego, to dobrze mieć plan :)

      Usuń