środa, 20 stycznia 2021

A to Franca!

Uroki globalnej wioski - łatwo nazwać wzór tak, że w którymś języku będzie prowokował do zabaw językowych :) Moja Franca powstała mniej więcej rok temu (w styczniu 2020) z sympatycznej pojedynczej nitki produkcji Cariaggi (merynos/alpaka/akryl w proporcjach 50/10/40) przędzionej w poetyce grubo-cienko, kupionej we włoskiej hurtowni w ramach zakupów grupowych.

Przy okazji tego wzoru nasunęło mi się kilka uniwersalnych dziewiarskich refleksji.

1. Tak, ten sweter spokojnie można zrobić bez kupowania (drogiego) wzoru. Przesunięta do tyłu linia ramion nie jest kompletną nowością i niejedna dziewiarka jest w stanie wydziergać coś takiego z głowy. Autorka zresztą określa swój "Cocoknits system" jako zdroworozsądkowy (commonsense). Wykończenia w tym modelu nie są jakoś przesadnie innowacyjne (proste brzegi, plisa przodu z oczek przekładanych), dół aż się prosi o jakieś drobne modyfikacje i wypróbowanie różnych sposobów zamykania oczek, żeby się za bardzo nie wywijał.

2. Wzór dostępny na Ravelry to nie jest de facto całość informacji autorskich. W kilku miejscach wzoru Julie Weisenberger odwołuje się do szczegółowych instrukcji na konkretnych stronach swojej książki "Cocoknits sweater workshop". Trochę to nie fair, choć sama autorka ostrzega przed tym w opisie wzoru na stronie Ravelry. Poza tym szczegółowe instrukcje z książki (oraz przydatna w dzierganiu Francy tabelka) nie są niezbędne do dobrego wykonania tego swetra, są po prostu przydatne i ułatwiają zadanie. W konkurencji sprzedawania wzoru wraz z jego ekosystemem pani Weisenberger chyba wygrywa w dziewiarskim wyścigu (jakby ktoś się zastanawiał, to kolorowe znaczniki-agrafki są wielokrotnie tańsze na chińskiej platformie zakupowej i sprawdzają się znakomicie przy dzierganiu Francy). A jak ktoś uprze się, że za nic nie zamierza kupować książki, to znajdzie poszczególne filmiki instruktażowe pani Weisenberger on-line.

3. Jak już się kupi książkę (zrobiłam to sporo przed Francą, przy okazji innych zakupów, dzięki czemu nieco mniej czułam się drenowana z kasy przy okazji nabierania oczek na nią) oraz wzór autorstwa Cocoknits, to potem jest sympatyczne dzierganie "za rączkę", przy którym jest czas, żeby myśleć o ewentualnych modyfikacjach. Ta konstrukcja aż się prosi o idealne dopasowanie ramion, co naprawdę łatwo osiągnąć. Potem takie ramiona odpłacają za poświęconą im uwagę. Franca idealnie "siedzi" na barkach i nie rozciąga się w tym rejonie. Trochę modyfikowałam też dodawanie i odejmowanie oczek w tułowiu, a na koniec na dole dorzuciłam pasek ściągacza, za którym dodziergałam jeszcze parę rzędów splotem pończoszniczym, po czym zamknęłam oczka metodą, która dawała najbardziej mięsisty brzeg (Jeny's Surprisingly Stretchy BO na lewo). Jak każda konstrukcja od góry, tak i ta pozwala wykorzystać nitkę praktycznie do końca. Dlatego najpierw wydziergałam rękawy, a potem wzięłam się za tułów, dzięki czemu na końcu został mi miniaturowy kłębuszek, a sweter jest długi i niesamowicie przytulny. Miał już parę wyjść zeszłej zimy - grzeje jak piecyk :)

Metryczka projektu na Ravelry

Zdjęcia są takie sobie, ale na lepsze w tych mało sprzyjających życiu towarzyskiemu czasach nie ma szans.





12 komentarzy:

  1. Świetna wersja!!! Ja jestem w trakcie, za chwilę oddzielam rękawy. Opisy do do...py, gdyby nie filmiki to bym chyba poległa. Też trochę modyfikuję pod siebie, za to na ramionach leży idealnie. Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Edi! Uwielbiam moją Francę za te ramiona :) I za to, jak się pięknie porozumiała z włoską nitką, dzięki czemu mam najprzytulniejszy sweter świata. Ty też już niedługo będziesz miała swój prywatny kaloryferek :D

      Usuń
  2. Świetny kardigan! Zdjęcia są dobre, szkoda tylko że nie ma zbliżenia na linię ramion, które pokazałyby jak układa się na Twoich ramionach. Tak, to rozwiązanie nie jest nowością, ten "zjazd" szwu na plecy kojarzę z gotowych bluz i swetrów, jednak w dziewiarskich projektach pojawia się niezbyt często. Ja jeszcze tego rozwiązania nie stosowałam, a zamierzam. Jeśli nie wpadnie mi jakiś projekt zamierzam rozciąć jakiś zniszczony sweterek i wykorzystać jako wzór. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ta linia ramion bardzo sprawdza się w dzianinie ręcznej, „szew” świetnie stabilizuje konstrukcję tam, gdzie trzeba. A w kardiganach stabilne ramiona są szczególnie mile widziane :)
      Podejrzewam, że odwzorowanie swetra może dać bardzo wygodną dzianinę. Albo może wcześniej jakiś gotowy wzór Cię urzecze...
      Postaram się w sprzyjającym momencie zrobić i dorzucić zdjęcie ramion Francy na manekinie, dla pełnego obrazu :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Bardzo fajny sweter, podoba mi się włóczka i to jak leży. Przyglądam się tej konstrukcji od jakiegoś czasu właśnie że względu na to jak ładnie się ramiona w kardigabie układają. Mam zamiar wypróbować bez wzoru, i tylko mam pytanie techniczne czy rękawy robi się podobnie jak w contiguous czy dorabia do zostawionych otworów na końcu? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Z rękawami można tak i tak. W Pinpointcie Asji Janeczek mamy takie ramię przy dzierganiu tułowia od dołu i wrabianych potem rękawach, a we Francy dzierga się zasadniczo od góry. Przy dzierganiu z głowy polecam dostosowanie ulubionej konstrukcji do takich ramion.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Świetny sweter! Bardzo dobrze leży.
    Od dłuższego czasu przymierzam nie do swetrów robionych ta metodą. Odstręcza mnie jednak brak jednej instrukcji wykonania. Może kiedyś spróbuję. Może:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Danusiu! Co do konstrukcji, to jest rzeczywiście zdroworozsądkowa, jak twierdzi pani Weisenberger. Podejrzewam, że filmiki jej autorstwa, o których wspominały dziewczyny dziergające Francę z wzoru bez książki, mogą dużo wyjaśnić. U pani Doherty też taka konstrukcja ramion jest popularna, ale przy jej szczegółowości opisu i detalach idea może trochę umknąć uwadze ;)

      Usuń
  5. Kupiłam Cocoknits zaintrygowana Twoim postem. Wydaje się, że swetry tak robione faktycznie nie będą spadać z ramion, właśnie pruje się Dirty Martini dla odzyskania fantastycznej Lettlopi, spróbuję sposobu Cocoknits. Dziękuję za inspirację. Natomiast książka budzi moje zdumienie. Treści tyle, co na cienką broszurkę, idei kratkowanej kartki na końcu nie pojmuję, może bardzo mądra Danka, która wie wszystko mi z tym pomoze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam, Gackowo, że dziewiarkom o Twoim stopniu zaawansowania i z dużą wyobraźnią przestrzenną ta książka może wydać się zbędna :)
      Tabelka cocoknits to uporządkowana wersja tego, co jednostki roztrzepane robią sobie na marginesie wzoru lub innym karteluszku. Patrzy człowiek na początku rzędu, czy ma tam jakieś planowe atrakcje typu dodawanie lub odejmowanie oczek według planu i jak nie ma, to dzierga w natchnieniu, czyli bezmyślnie. I nie martwi się, że się obudzi 10 rzędów później „miałam dodawać w główce rękawa!”.
      Książkowe objaśnienia pani Weisenberger rozwiewają najdrobniejsze wątpliwości, co dla szczególarzy bywa istotne (na mnie wysoki poziom szczegółowości opisu wpływa uspokajająco). Ale poza tym idea jest zdroworozsądkowa i stosunkowo prosta. Tyle że jej wykonanie opisane drobiazgowo nie wymaga większego wysiłku poza machaniem drutami :)

      Usuń
  6. Ja podchodziłam trzy razy i trzykrotnie poległam. Ostatnia porażka była, jak próbowałam policzyć dodawanie oczek na karczek i za każdym razem brakowało mi 22. Mistrzostwo skomplikowania nie tak w sumie trudnego wzoru. Nie robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wspołczuję zniechęcającego doświadczenia! Też miewam różne przygody z wzorami, które inni opisują jako proste/logiczne itp. Łatwość wykonania jest tak bardzo względna...

      Usuń